4

Wydaje.pl zmienia się na lepsze, polski self-publishing wciąż zyskuje na jakości!

Kiedy pierwszy raz wspominałem o Wydaje.pl, czepiałem się niezbyt przyjemnego wyglądu, a ja lubię ładny design w sieci, mimo wszystko. Te czasy kiepskiego designu już są za nami, a Wydaje.pl zyskało nową, ładną szatę graficzną. Ale to nie wszystko, bowiem wraz ze zmianą warstwy graficznej, pojawiło się kilka nowych funkcji, które świadczą o tym, że […]

Kiedy pierwszy raz wspominałem o Wydaje.pl, czepiałem się niezbyt przyjemnego wyglądu, a ja lubię ładny design w sieci, mimo wszystko. Te czasy kiepskiego designu już są za nami, a Wydaje.pl zyskało nową, ładną szatę graficzną. Ale to nie wszystko, bowiem wraz ze zmianą warstwy graficznej, pojawiło się kilka nowych funkcji, które świadczą o tym, że twórcy tego polskiego serwisu self-publishingowego poważnie podchodzą do swojego dzieła.

Wydaje.pl miało niezły poślizg z tym nowym designem – wcześniej docierały do mnie informacje, że nowy wygląd miał być wprowadzony już w lutym – a dopiero od 17 marca można się cieszyć dużą ilością pomarańczowego. Ale warto było czekać, bo serwis wygląda teraz bardzo profesjonalnie. Jest teraz przejrzyściej i czytelniej, a sama kolorystyka została dobrze dobrana – przynajmniej nie razi w oczy.

Lecz zmiana wyglądu to nie wszystko – wraz z nią pojawiła się nowa funkcja. Już ostatnimi czasy wspominałem, iż Wydaje.pl wprowadziło długo oczekiwaną obsługę formatu EPUB, a teraz poszli o krok dalej. Teraz, oprócz starego, dobrego PDF-a, możemy wgrać do serwisu naszego e-booka zarówno w formacie EPUB, jak i MOBI – mamy więc standardowy, e-bookowy pakiet, który Wydaje.pl w tle połączy w jeden plik ZIP, który klienci serwisu będą sobie kupować – i tak zamiast kupować kilka razy tego samego e-booka w różnych formatach, kupujemy jeden pakiet PDF+EPUB+MOBI.

A jeśli nie dysponujemy własnymi plikami EPUB i MOBI, to z odpowiednio przygotowanego pliku DOC możemy sobie te EPUB i MOBI wygenerować automatycznie. Choć tutaj już dodam z własnego doświadczenia, że automatyczne konwertery do EPUB i MOBI wymagają naprawdę skomplikowanego przygotowania DOC-ów, więc osobiście nie skorzystam z automatu – to akurat problem, z którym borykają się wszystkie tego typu serwisy.

Pochwalić muszę ekipę Wydaje.pl za interfejs do przygotowania edycji drukowanej. Korzystam z Lulu i CreateSpace, więc wiem, jak wyglądają tego typu interfejsy na najpopularniejszych serwisach zachodnich. I muszę powiedzieć, że to, co ma Wydaje.pl, jest znacznie lepsze! Szybko można wyklikać najważniejsze ustawienia, a potem tylko wgrać pliki i skierować całość do druku. Wielki plus za nowy interfejs.

Nie wiem, czy to nowość, ale pojawiły się też “predefiniowane” okładki do e-booków i edycji drukowanych – wcześniej tego nie widziałem, być może przeoczyłem, a być może to jednak nowość. Gdy nie mamy zmysłu graficznego, teraz ze skromnej puli okładek wybierzemy tę, która nam najbardziej pasuje.

Tyle z nowości. Ale są i minusy, a raczej drobne niedopracowania, których nie udało się uniknąć. I tak dla przykładu, na ekranie druku checkbox odnośnie płatnego składu jest automatycznie zaznaczony i nie da się go odkliknąć. Na stronie głównej jeden z dolnych bannerów promujących druk nie został olinkowany i jest nieklikalny. Kilka drobnych niedociągnięć można znaleźć w serwisie, ale twórcy o błędach wiedzą i już pracują nad poprawkami. Ahsan, szef serwisu, poinformował mnie, że do 24 godzin wszystkie zgłoszone błędy zostaną złapane i odpowiednio zresocjalizowane :).

No cóż, drobne potknięcie są, ale jednak Wydaje.pl wyszło ze zmian z podniesioną głową – podoba mi się nowy wygląd i interfejs edycji drukowanych, który jest znacznie lepszy od tego, co oferują doświadczeni eksperci od PoD na zachodzie.

Widzę też, że Wydaje.pl planuje ostro realizację jeszcze jednego pomysłu – specjalnego konta dla wydawców, oferującego własny e-sklep dla e-booków i wyższe zarobki. Twórcy, jak widać, stabilnym krokiem idą do przodu w swoich planach, co się chwali. Widać, że ich inwestor ma pozytywny wpływ na rozwój serwisu, tak trzymać.