Moje przemyślenia

Wszystko co masz na Dropbox będziesz mógł sprzedać dzięki polskiemu startupowi Sellbox

GM
Grzegorz Marczak
33

W zeszłym tygodniu miałem okazję uczestniczyć w spotkaniu z młodymi startupami ze stajni Huge Thing. O HT pisałem już wcześniej więc tym razem przypominanie sobie daruję, wystarczy że zajrzycie do wcześniejszego tekstu. Celem sesji organizowanej pomiędzy startupami z HT a ludźmi od mediów było p...

W zeszłym tygodniu miałem okazję uczestniczyć w spotkaniu z młodymi startupami ze stajni Huge Thing. O HT pisałem już wcześniej więc tym razem przypominanie sobie daruję, wystarczy że zajrzycie do wcześniejszego tekstu. Celem sesji organizowanej pomiędzy startupami z HT a ludźmi od mediów było przekazanie młodym osobom praktycznych sztuczek związanych z komunikacją, o tym jak opowiadać o swoim projekcie na co zwracać uwagę przy informacjach prasowych itp.

Nastawiony byłem szczerze mówiąc na kolejną sesję w której zobaczę 4 aplikacje mobilne używające geolokalizacji i 3 serwisy które zostaną wykorzystane jedynie przez twórców i znajomych którzy powiedzieli, że to dobry pomysł. Dlatego tak miło zaskoczył mnie poziom rozmów i zaangażowanie startupów z którymi rozmawiałem. Nie dość, że mieli dobrze przygotowaną historię jaką chcieli opowiedzieć to przede wszystkim opowiadali ją składnie kładąc nacisk na to co jest najbardziej interesujące. No i same serwisy i usługi były dobrze przebrane i dobrze przemyślane.

Jednym z projektów z którym rozmawiałem był wspomniany w tytule Sellbox (inne również opiszę na blogu). Pomysł intrygując bo prosty, adresowany do jasno określonej grupy ludzi i przede wszystkim prawie gotowy (z tego co pamiętam ma niedługo ruszać).

O co chodzi? Otóż narzędzie to umożliwi nam sprzedaż każdego pliku jaki mamy na naszych Dropboksie. Sami ustalamy cenę, sami dystrybuujemy ogłoszenie o sprzedaży do naszych znajomych na Twitterze i Facebooku. Twórcy tej usługi pobierają od nas 9% prowizji. I to wszystko. Teraz przykład kto może chcieć wykorzystać taki serwis. Graficy, muzycy, twórcy płatnych treści, lub ktokolwiek kto zrobić coś na tyle ciekawego że mógłby to sprzedać.

W rozmowie z autorami jaki główną rzecz do przemyślenia podałem przede wszystkim samą dystrybucję informacji o sprzedaży. Załóżmy, że jestem grafikiem i mam do sprzedania ciekawą pracę. Na Facebooku mam 300 znajomych, na Twitterze 100. Jest to dość wąska grupa a link do ogłoszenia kierujemy właśnie do niej. Może to nie wystarczyć aby efektywnie na czymś zarobić. Wydaje mi się, że prosta tablica z informacjami co jest na sprzedaż ułatwiłaby przeprowadzanie transakcji, nie każdy z nas jest handlowcem i wie gdzie i jak pokazać sprzedawany towar. Ludzie tego nie umieją i trzeba im w tym jakoś pomóc.

Druga rzecz na jaką zwróciłem uwagę to licencje - trzeba to jasno określić czy na przykład kupując zdjęcie mam je absolutnie na wyłączność czy też okaże się, że za chwilę praca pojawi się jeszcze w innych miejscach w sieci.

Sama koncepcja Sellbox jest jednak ciekawa, jest o czym rozmawiać nad czym się zastanawiać a tu już jest moim zdaniem dużo. Można też ten pomysł rozwijać w różnych kierunkach i dobudowywać ciekawe i użyteczne elementy. Tak więc jest fajnie i ciekawie - czekam na start.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

StartupDropbox