18

4 lata temu Microsoft obiecał nam takiego Windowsa. I co? I…

aktualizacje windowsa
"Fluent" to z angielskiego "płynny" i "bez przeszkód". 4 lata po zapowiedzi tego języka projektowania Windows jest kompletnym zaprzeczeniem tego słowa.

Lubię to, jak wygląda obecnie system Windows. Podoba mi się jego minimalistyczna estetyka, sposób zarządzania folderami i ogólna przejrzystość (choć to pewnie zasługa długiego doświadczenia z samym systemem). Jednak nie znaczy to, że jestem przeciwny jakimkolwiek zmianom. Ba, sam jestem wśród tych, którzy uważają, że jeżeli Microsoft nie zrobi czegoś ze spójnością systemu (zarówno pod względem wyglądu, jak i funkcjonalności poszczególnych modułów), to nigdy nie wygrzebie się z PR’owego dołka w którym jest od lat. Problem jest tym poważniejszy, że Microsoft na prawo i lewo chwali się tym, jak Windows dobrze wygląda, podczas gdy jaka jest rzeczywistość – każdy widzi. Owszem, „coś tam” się zmienia – nowe ikony tu, nowa funkcjonalność w panelu sterowania tam, ale wszystko to wygląda bardzo chaotycznie i niespójnie. Do tego stopnia, że chcąc o tym przygotować osobny materiał, zacząłem oglądać klipy promocyjne Windowsa sprzed 3-4 lat. I zdębiałem.

Tak miał wyglądać Windows? No to coś Microsoftowi nie wyszło

Zapewne większość z was zastanawia się teraz, o co może mi chodzić. Czy o to, że Microsoft nie wdrożył pełnego fluent design w całym systemie, czy też o to, że robi to zbyt opieszale. Otóż… nie. Chodzi mi o to, że wizja Windowsa, którą przez lata karmił nas Microsoft kompletnie nijak ma się do tego, jak system wygląda teraz i jaką drogą jest rozwijany. Przykłady? Proszę bardzo. Film z 2017 r. promujący właśnie Fluent Design.

Tak według Microsoftu miałby wyglądać pasek zadań systemu Windows we wspomnianym Fluent Design:

Tak miałby wyglądać sklep systemu Windows:

A tak (zapewne) niektóre aplikacje:

Jak widzicie, „taki” system Windows może pochwalić się czymś, czego nie ma współczesny nam build – spójność. Kiedy patrzę na wspomniany film, przypominają mi się wszystkie te materiały w których animatorzy przedstawiają, jak Windows „mógłby” wyglądać.  Nietrudno się domyślić, że Microsoft większość pomysłów przedstawionych 4 lata temu raczej wyrzucił do kosza, co sprawia, że warto zadać sobie pytanie: po co w ogóle promować ideę, co do której nie ma pewności, że się ją zrealizuje?

Niestety, Microsoft lubi się chwalić czymś, czego system Windows nigdy mieć nie będzie

Oficjalnych promujących to, jak system Windows zmienia się wizualnie jest w internecie co najmniej kilka. Oczywiście, te bardziej współczesne porzuciły już  marzenia o fluent design z 2017 i stawiają na pokazywanie systemu „w miarę” takim, jakim jest teraz. Napisałem „w miarę” ponieważ nawet w nich można znaleźć pewne upiększenia, które do systemu prawdopodobnie nigdy nie trafią. W oczy rzuciło mi się chociażby to:

O jakie ładne kafelki i podświetlenie pomiędzy nimi. Szkoda, że nigdy takich nie zobaczymy. Zauważyliście, że nawet Microsoft musiał dać tu dwa kafelki aplikacji mail, żeby móc pokazać, że „aktywne kafelki” robią cokolwiek?

Nie chodzi mi tu o pognębienie Microsoftu, ale jak dla mnie chwalą się najsłabszą stroną swojego systemu

Filmiki Microsoftu promujące poszczególne elementy wyglądu ekosystemu Microsoftu, czy to w kwestii samego Windowsa czy też aplikacji na urządzenia mobilne, wyglądają wręcz cudowanie. Oglądając je można na chwilę zapomnieć, że mamy do czynienia z Windowsem, ponieważ tutaj jawi on się jako oprogramowanie, którego wręcz „chce się używać”.

Problem polega na tym, że… to są tylko animacje promocyjne. Co z tego, że wszystko pięknie i ładnie wygląda na grafikach, skoro potem użytkownik siada do komputera i widzi system, w którym część ikonek jest „nowa”, część wciąż stara, a część pamięta jeszcze czasy Windowsa 7 i wcześniejszych. System w którym przezroczystości świetnie działa w nowym panelu sterowania, ale co z tego, jeżeli częściej trzeba zaglądać do starego, bo nowy nie ma wszystkich opcji. System w którym Microsoft promuje tryb ciemny, ale dlaczego u licha nie działa on w całym systemie?  System w którym 5 aplikacji ma 5 różnych podejść do nawigacji systemowej i trzy różne do trybu ciemnego.

Fluent z angielskiego oznacza tyle co „płynny”, „bez przeszkód”. Śmiem twierdzić, że dziś, 4 lata po zapowiedzi tego języka projektowania mamy do czynienia z jego przeciwieństwem, czyli systemem, w którym użytkownik non stop potyka się o jakąś niedoróbkę. I jako, że Windows 10 jest jak Bóg – wieczny i nieskończony, nie sądzę, by kiedykolwiek to miało się zmienić.