3

Windows 8 jest odporny na 85 proc. popularnego malware. To dużo, czy mało?

Producenci oprogramowania zabezpieczającego uwielbiają publikować wyniki badań, mające nam uzmysłowić, jak bardzo jesteśmy podatni na zagrożenia w sieci. Doskonałym tego przykładem jest ostatnie badanie BitDefendera dotyczące odporności najnowszego systemu Microsoftu na złośliwe oprogramowanie. Autorzy podają, ze aż 15 proc. malware’u może z powodzeniem nas zaatakować. Ale to też oznacza, że aż na 85 proc. jesteśmy, […]

Producenci oprogramowania zabezpieczającego uwielbiają publikować wyniki badań, mające nam uzmysłowić, jak bardzo jesteśmy podatni na zagrożenia w sieci. Doskonałym tego przykładem jest ostatnie badanie BitDefendera dotyczące odporności najnowszego systemu Microsoftu na złośliwe oprogramowanie. Autorzy podają, ze aż 15 proc. malware’u może z powodzeniem nas zaatakować. Ale to też oznacza, że aż na 85 proc. jesteśmy, pracując na Windows 8, odporni.

Test podatności Windowsa 8 na malware polegał na zaatakowaniu go za pomocą 385 popularnych złośliwych programów. System był przy tym zabezpieczony jedynie standardowymi aplikacjami (Windows Defender, filtr SmartScreen etc.). Rezultat? Zaledwie 61 próbek przeszło przez systemowe bariery i było w stanie zagrozić użytkownikowi. W pozostałych przypadkach Windows 8 był odporny. Procentowo wygląda to zatem następująco – system był odporny na 85 proc. popularnego malware’u.

Od razu nasuwają się tutaj dwa pytania – co to znaczy „popularny malware” i czy możemy traktować te wyniki bardziej ogólnie i nazywać Windows 8 podatnym na 15 proc. znanych zagrożeń (tudzież odpornym na 85 proc. tegoż). Pierwszej kwestii nie będę poddawał w wątpliwość i zdam się na doświadczenie oraz umiejętności pracowników laboratoriów BitDefendera. W tym drugim przypadku sprawa jest znacznie bardziej złożona, bo o ile w momencie premiery Windows 8 rzeczywiście może być bardzo bezpiecznym systemem, to za 2-3 miesiące z pewnością ulegnie to zmianie (w stopniu wprost proporcjonalnym do jego popularności). To nic nowego, że rodzaj zagrożeń czyhających w sieci na użytkowników determinuje to, jaki system jest w danym momencie najczęściej przez nich używany.

Pozwolę sobie tutaj na względnie ostrożny optymizm. Fakt, że 15 proc. zagrożeń, o których mowa hipotetycznie może wywołać niemały popłoch na komputerze – co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Weźmy jednak pod uwagę to, że mówimy o czystym, nieskalanym żadnymi dodatkowymi programami systemie. Biorąc pod uwagę to, jak dużym problemem dla systemów z rodziny Windows (ze względu na ich popularność) jest bezpieczeństwo, myślę, że ten wynik jest naprawdę niezły. Microsoft już od pewnego czasu z różnym skutkiem próbuje przekonać nas, że jego okienka są bezpieczne. W tym celu wdrożono do systemu Windows Defendera, który regularnie pobiera za pomocą Windows Update nowe sygnatury. Natomiast wraz z Windowsem 8 otrzymaliśmy dodatkowego strażnika – filtry SmartScreen, które wysyłają informacje na temat instalowanych i uruchamianych programów do MS w celu analizy antywirusowej. Jakkolwiek kontrowersyjnie to brzmi, ma przede wszystkim (przynajmniej w teorii) na celu zapewnić nam możliwie najwyższy stopień bezpieczeństwa. Myślę, że w końcu zaczyna to się udawać.

Zastanawia mnie jednocześnie BitDefender, którego raport dotyczący bezpieczeństwa Windowsa 8 ma wydźwięk mocno negatywny – w końcu te 61 przepuszczonych próbek malware to niebagatelna liczba. Owszem, nie jest to szczegół, który należy pominąć. Ale nie jestem do końca pewny, czy z tego powodu należy demonizować nowego Windowsa. Co prawda nie mamy żadnego punktu odniesienia w postaci analogicznego badania przeprowadzonego w momencie premiery siódemki czy Visty, ale mogę zaryzykować stwierdzenie, że skoro były one pozbawione dodatkowych zabezpieczeń, wypadłyby zapewne gorzej. A ponadto, spójrzmy prawdzie w oczy, nie istnieje żadna, w 100 proc. bezpieczna platforma (nawet, jeśli obwarujemy ją najdroższym na rynku pakietem Total Security). Tym samym raport Bitdefendera może osiągnąć efekt zgoła odmienny od zamierzonego.

Ja sam wychodzę z założenia, że najskuteczniejszym antywirusem jest zdrowy rozsądek. Nie posiadałem żadnego pakietu zabezpieczającego podczas korzystania z Windows 7. Nie posiadam go również teraz – na Windowsie 8 (boli mnie serce, gdy poświęcam cenne zasoby na tego typu aplikacje). Regularnie za to staram się skanować dyski twarde pod kątem występowania złośliwych programów (narzędziami różnych producentów, nie tylko jednego). Efekt?  Jeszcze nigdy nie miałem żadnego większego problemu z bezpieczeństwem.

A jak wyglądają Wasze doświadczenia związane z bezpieczeństwem Windowsa i przydatnością programów antywirusowych? Czy rzeczywiście bezpieczny komputer to tylko ten, który ma na dysku porządny (najlepiej komercyjny) pakiet Internet Security?