Gry

Dziś oficjalna premiera Wiedźmin: Pogromca Potworów. Jak w praktyce wypada nowa wiedźmińska przygoda?

Kamil Świtalski
7

Po wielu miesiącach doczekaliśmy się premiery Wiedźmina: Pogromcy Potworów. Nowej wiedźmińskiej przygody na smartfony. Z czym to się je? Już tłumaczę!

Na starcie zaznaczę że nie jestem specjalnym fanem Wiedźmina w żadnym wydaniu. Moje przygody z grami (pierwszymi dwiema odsłonami) mimo kilku podejść skończyły się szybko i nie wspominam ich najlepiej. Z książkami i serialem lepiej nie było. Ale jako największemu miłośnikowi gier AR w redakcji - przypadła mi przyjemność testowania gry na kilka dni przed premierą. Nie będę ukrywał, że nie rzuciła mnie na kolana — a przedpremierowe problemy techniczne które napotykałem nie pomagały.

Wiedźmin: Pogromca Potworów. "Takie Pokemon GO z Wiedźminem"? No nie do końca

Wiedźmin: Pogromca Potworów od pierwszych zapowiedzi okrzyknięty został Pokemon Go z Wiedźminem. Uważam, że to na tyle duże uproszczenie, że w praktyce jest ono jednak krzywdzące — dla obu gier. Niantic przed laty opracował formułę w której zmienia tylko skórki — był Ingress, były Pokemony i Harry Potter — a nadchodzą także Transformersi. Tutaj mamy zupełnie nową formułę, a elementami wspólnymi jest to, że gra korzysta z rozszerzonej rzeczywistości, bazuje na geolokalizacji i wychodzi na smartfony. Niby dużo, ale jednak nie.

Wiedźmin: Pogromca Potworów to gra w dużo większym stopniu nastawiona na fabułę i wykonywanie zadań. Zamiast po prostu łapania stworków - są walki i kombinowanie jak sobie w nich poradzić. Ponadto też będziemy musieli chodzić między kolejnymi punktami na mapie, by dojść do kolejnych misji. Dystanse są różne, ale założenie jest takie samo jak w PoGo: wymusić od gracza aktywność, by nie siedział na kanapie. W mojej opinii fabularne opowieści w pełnym słońcu i 30+ stopniach Celsjusza niespecjalnie dają frajdę, ale szanuję za odmienne podejście.

Poza innymi założeniami, tutaj też czekają nas nieco inne zadania.  Zamiast rzucania kulkami - walki, by stale wzmacniać i ulepszać naszego bohatera. Punkty doświadczenia pozwalają nam kupować nowe umiejętności, dzięki którym możemy stawiać czoła coraz trudniejszym przeciwnikom — jak to w klasycznym RPG. Ponadto za zdobywaną walutę kupujemy nowe miecze, pancerz czy... miejsce na więcej przedmiotów.

Sama walka opiera się na prostych gestach i stukaniu w ekran smartfona. Jeżeli swoje przy grach mobilnych spędziliście, raczej nie będziecie zaskoczeni. Proste gesty pozwalają na dwa rodzaje zadawania ciosów mieczem — poza tym można też skorzystać z magii. Wówczas trzeba narysować symbol runów — tutaj jednak jesteśmy ograniczani czasowo, możemy z nich bowiem korzystać raz na kilkadziesiąt sekund.

To dopiero początki - ale wierzę, że ten projekt ma szansę rozwinąć skrzydła z czasem

Dziś oficjalna premiera Wiedźmina: Pogromcy Potworów. Gra oficjalnie trafiła zarówno na system Android jak i iOS i dostępna jest dla wszystkich... przynajmniej w teorii. Od kilku godzin jesteśmy bowiem świadkami problemów z dostępem (nie jestem zdziwiony, zainteresowanie jest ogromne - serwery tego nie wytrzymały). Ale ja także podczas przedpremierowych testów miewałem sporo potknięć, kiedy witał mnie ekran z komunikatem Oczekiwanie na odpowiedź serwera... — a ta potrafiła nie nadchodzić nawet po kilkanaście minut.

Ekipa odpowiedzialna za grę przyłożyła się do projektu kompleksowo. Walka z potworami potrafi dawać frajdę, komiksowo-fabularne wstawki wyglądają super, a kompletowanie bestiariusza może przyciągać. Zdaję sobie sprawę że to dopiero początki (pamiętacie jak biedne było na starcie Pokemon Go?) — dlatego będę z dystansu przyglądał się kolejnym funkcjom. Bo skoro już gra wyciąga nas z domu, fajnie byłoby zapolować z przyjaciółmi, a jako że moim ulubionym elementem wspomnianego konkurenta jest tryb walk z innymi graczami — takowy chętnie zobaczyłbym też tutaj. Sprawdzić - warto, myślę że fani serii będą dużo bardziej oczarowani niż ja. Mimo wszystko jestem pod wielkim wrażeniem tego, co przygotowało dla nas studio Spokko — bez kopiowania, z pomysłem i sznytem, który tytuł wyróżnia. A Wiedźmin, jak zwykle, przyciąga masy!

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu