50

W USA górnicy zakasali rękawy i zostali programistami. Bo chcieli

Tekst piszę spoglądając kątem oka na węgiel usypywany na terenie Kopalni Wujek. Mieszkam obecnie w Katowicach i zdaję sobie sprawę z tego, jak trudnym tematem jest górnictwo: dla górników i ich rodzin, dla władz lokalnych i centralnych, dla przeróżnych przedsiębiorstw, wreszcie dla podatnika. Wielki kłopot. Ale nie zmaga się z nim wyłącznie nasz kraj, w innych częściach świata też jest ciężko. Tym przyjemniej czyta się o grupie górników, która pogodziła się ze zmianami w branży i fedrowanie zamieniła na kodowanie.

Problem Śląska, USA, Chin…

Rozmowy polskich górników z władzami, dotyczące zmian w sektorze, trwają. Codziennie słyszę o nich w serwisie radiowym, Wam temat pewnie też jest znany – nawet, jeśli go nie śledzicie. Wchodząc dzisiaj na jeden z portali internetowych, można było trafić na takie doniesienia:

Zatrudnienie w sektorze górniczym spadło w tym roku już o 900 osób – podaje Agencja Rozwoju Przemysłu. A to dane tylko za pierwsze dwa miesiące roku. Przed branżą kolejne zwolnienia [źródło]

Informacja pewnie pojawiła się także w innych mediach. Niektórzy nie zwracają już na to uwagi bo uznali temat za „stały element krajobrazu”. Najgorsze jest jednak to, że nie wiadomo, czy rozmowy zakończą się porozumieniem i czy będzie ono sensownym rozwiązaniem, wstępem do potrzebnej restrukturyzacji czy też odłożeniem sprawy na potem. Jednocześnie warto dodać, że o przetrwanie walczyć będą górnicy także w innych krajach.

Peabody Energy Corporation składa wniosek o upadłość i ochronę przed wierzycielami. Największy producent węgla w Stanach Zjednoczonych i największa prywatna spółka węglowa na świecie padła ofiarą spadających cen tego surowca.[źródło]

Jak poinformowała chińska agencja prasowa Xinhua zgodnie z zaleceniami Departamentu Planowania Gospodarczego chińskiego rządu, w ciągu najbliższych trzech lat Chiny muszą dokonać węglowej rewolucji. Konieczne będzie zamknięcie 4300 kopalń. Efektem tego będzie mniejsza o 700 mln ton produkcja węgla i likwidacja ponad miliona miejsc pracy, oraz poprawa czystości powietrza. [źródło]

To są świeże informacje, pokazują, że niskie ceny surowców oraz wprowadzanie OZE mocno oddziałują na biznes. Zwolnienia, poważne i na globalną skalę, są nieuchronne – górnicy muszą być na to przygotowani.

Górnicy też mogą kodować

Temat nie pojawia się na AW przez przypadek, nie chodzi też o same zmiany czy ekspansję OZE – moją uwagę przyciągnął tekst poświęcony grupie górników, którą przekształcono w grupę programistów. Rzecz dzieje się w Pikeville w stanie Kentucky. Z opisu wynika, że to miasteczko uzależnione od górnictwa, w Polsce też takie znajdziemy. Jeśli znika wydobycie, bezrobocie może zniszczyć lokalną społeczność. Dwóch przedsiebiorców postanowiło jakoś temu przeciwdziałać, zasięgnęli języka w temacie funkcjonowania firm technologicznych (wcześniej nie znali się na tej branży), ściągnęli specjalistę do pomocy, wykupili starą fabrykę, urządzili w niej coś na kształt biura i zaproponowali górnikom, że zrobią z nich programistów.

Poszukiwano 10 chętnych, zgłosiło się 950 osób. Na wybraną grupę składając się wyłącznie byli pracownicy biznesu wydobywczego. Ludzie w różnym wieku, z różnym doświadczeniem zawodowym i umiejętnościami. Jeśli jednak chodzi o ich umiejętności informatyczne czy programistyczne, to jeszcze rok temu nie istniały. Podkreśla się, że ci ludzie wysyłali maile i posty na Facebooku – na tym kończyła się przygoda z nowymi technologiami. Potem przeszli jednak szkolenie trwające 22 tygodnie, a dzisiaj… szukają klientów, którym oferują usługi jako programiści.

Górnicy ponoć szybko uczyli się nowej profesji. Jedne narzędzia zamienili na inne, przydała się nabyta wcześniej zdolność rozwiązywania problemów, nawet w trudnych warunkach. Startup Bit Source, który powstał z myślą o realizacji tego projektu, nauczenia górników kodowania i wdrożenia ich do nowego biznesu, póki co nie zarabia – ekipa poszukuje klientów. Jednocześnie jest dobrej myśli i wierzy w swoje umiejętności. Najbardziej podoba mi się to zdanie z ich strony: The hardworking residents of eastern Kentucky do not want welfare; they want work. Chcieli pracy i ją sobie organizują. Owszem, musiał się pojawić ktoś, kto wskazał kierunek i pomógł, lecz ten ktoś nie zderzył się z problemem braku chętnych – powtórzę: na szkolenie zgłosiło się prawie tysiąc osób, a wybrana grupa chciała zdobyć nowy zawód.

To nie są ludzie ulepieni z innej gliny niż nasi górnicy (chyba), więc można zakładać, że i w Polsce udałoby się zrealizować taki projekt. Kto wie, może ktoś spróbuje i za kilka kwartałów czy lat napiszę o polskich programistach „ex górnikach”…