15

VW ID.3 skrytykowany za jakość przez znany niemiecki magazyn motoryzacyjny

Od kiedy pamiętam, spora część gazet motoryzacyjnych wydawanych w Polsce należała do niemieckich wydawców. Jeszcze jakiś czas temu zdecydowana większość testów tam publikowanych, była przeprowadzana przez niemieckie centrale, a w Polsce tylko przedrukowywana. Rodziło to pewne podejrzenia o ich patriotyczną stronniczość, które pojawiały się najczęściej przy testach porównawczych, wygrywanych z reguły przez niemieckie marki.

Wszyscy i tak czytaliśmy te testy z zapartym tchem, ale jednocześnie „wiedzieliśmy”, że niemieckie samochody wcale nie są aż tak dobre. Stąd z rozbawieniem przeczytałem doniesienia z kilku zagranicznych portali o tym, że jeden z najbardziej znanych niemieckich magazynów tego typu, „Auto, motor und sport”, skrytykował wchodzącego właśnie na rynek Volkswagena ID.3 za jakość wykonania. Wygląda na to, że nie tylko w Polsce takie podejrzenia są popularne :)

VW ID.3 – zaskakujące niedoróbki

Zostawmy jednak teraz tę socjologiczną ciekawostkę, a zajmijmy się samą techniką. To, co w omawianym teście najbardziej zaskakuje, to że krytyce poddano nie nowo opracowane technologie związane z napędem elektrycznym, tylko jakość wykonania elementów karoserii i wnętrza. Jak opisali i pokazali na zdjęciach dziennikarze, wewnętrzne elementy maski są pomalowane wyjątkowo niechlujnie, spasowanie elementów jest kiepskie, szpary są nierówne i generalnie „samochód nie spełnia wysokich standardów, które cechują produkty Volkswagena”. Skrytykowano także brak dbałości o detale oraz kiepskiej jakości materiały wykończeniowe.

Trzeba przyznać, że nawet biorąc pod uwagę pochwały redakcji dla napędu i układu jezdnego, jest to coś, co można by nazwać modnym w Polsce słowem „oranko”. Większe zdziwienie budzi jednak podejście samego Volkswagena, to przecież w zakresie jakości wykonania doświadczeni producenci mieli błyszczeć na tle Tesli. To kolejne zaskakujące zdarzenie związane z tym modelem. Parę dni temu Volkswagen próbował reklamować ID.3 przy pomocy nagrania z jazdą próbną przeprowadzoną przez Elona Muska, co także wywołało kontrowersje.

Systemy informacyjne też kuleją

Spory krytycyzm, tym razem już spodziewany, spadł na systemy multimedialno-informacyjne samochodu. System operacyjny bardzo długo się uruchamia, sporo funkcji nie działa, nawigacja jest chaotycznie zaprojektowana i w zasadzie bezużyteczna. Oprogramowanie było już wcześniej podawane, jako przyczyna opóźnień premiery tego samochodu i jak widać nie bezpodstawnie. Także sam Volkswagen określa je ciągle jako niegotowe, pozwalając zamawiającym samochód wybrać jako opcję, dostawę samochodu dopiero po dopracowaniu całości.

Tymczasem CEO koncernu chwali Teslę

W kontraście do wydźwięku artykułu, szef Volkswagena Herbert Diess bardzo pochlebnie wypowiedział się na temat Tesli Y. Posunął się nawet do stwierdzenia, że ten model pod wieloma względami był obiektem referencyjnym przy projektowaniu własnej platformy. Złośliwi powiedzą, że zaczął wzorować się nie na tych aspektach co trzeba, ale ja coś czuję, że szykuje się tutaj jakaś współpraca i to z Volkswagenem w roli petenta.

Dlaczego jednak Volkswagen zawalił sprawę w miejscu, w którym prawie nigdy nie miał problemów? Być może także w kwestii rozwiązań produkcyjnych Volkswagen chciał zastosować jakieś nowatorskie metody. Te zastosowane przez Muska umożliwiają Tesli szybkie skalowanie produkcji. Jeśli to byłby powód problemów, to podobnie jak Tesla, Niemcy też będą musieli zwalczyć choroby wieku dziecięcego.

Możliwe też, że wysłali do testów egzemplarz z jakieś serii prototypowej. Byłby to karygodny błąd PR-owy, ale z drugiej strony problem byłby łatwiejszy do rozwiązania. Cóż, przekonamy się już niedługo, gdy zaczną pojawiać się pierwsze opinie nowych właścicieli. Dostawy samochodów mają rozpocząć się „na dniach”.

Źródło: auto-motor-und-sport.de