78

Gdy technologie idą w parze z bezpieczeństwem na drodze…

Nowe technologie oraz motoryzacja od jakiegoś czasu mocno się przenikają i dzisiaj mówiąc o nowoczesnych samochodach nie można pominąć udziału gadżetów. Powstały dwa obozy – jedni cieszą się, że i samochody stały się bardziej „smart”, drudzy natomiast reprezentują raczej sceptyczne podejście wskazując, że przy tak dużym udziale elektroniki „więcej jest do zepsucia”. Zanim do głosu […]

Nowe technologie oraz motoryzacja od jakiegoś czasu mocno się przenikają i dzisiaj mówiąc o nowoczesnych samochodach nie można pominąć udziału gadżetów. Powstały dwa obozy – jedni cieszą się, że i samochody stały się bardziej „smart”, drudzy natomiast reprezentują raczej sceptyczne podejście wskazując, że przy tak dużym udziale elektroniki „więcej jest do zepsucia”.

Zanim do głosu naprawdę dojdą autonomiczne samochody, które mają stanowić remedium na wysokie wskaźniki wypadków drogowych, producenci aut skupiają się na systemach, które mają wspomóc kierowcę podczas niebezpiecznych sytuacji na drodze. Volvo od lat wiedzie prym w technologiach związanych ściśle z bezpieczeństwem i zgodnie z przeprowadzonymi ostatnio badaniami (które nie są szczególnie zaskakujące), takie rozwiązania mogą pomóc w zmniejszeniu liczby specyficznych wypadków drogowych.

Pakiet bezpieczeństwa Volvo City Safety zawiera w sobie m. in. system awaryjnego hamowania oraz ostrzegania przed wjechania w tył auta przed nami. Połączenie tych dwóch rozwiązań w ocenie Insurance Institute for Highway Safety spowodowało zmniejszenie takich przypadków o 12 procent. Ryzyko takich wypadków połączonych z obrażeniami osób znajdujących się w autach spadło o 15%. Czyli całkiem sporo – biorąc pod uwagę, że relatywnie mało aut na drogach jest wyposażonych w takie rozwiązania. Jest to średnia wyciągnięta ze wszystkich podobnych systemów instalowanych przez innych producentów aut – Acurę, Hondę, Mercedesa oraz Subaru. Wśród wszystkich producentów najlepsze wyniki uzyskało właśnie Volvo.

Badano ponadto wpływ pracującego w pojedynkę samego systemu ostrzegania o możliwej kolizji. Wykazano, że nie istnieje szczególnie istotna poprawa bezpieczeństwa jazdy, głównie dlatego, że wzięto pod uwagę ogół uzyskanych wyników – zarówno z testów podczas wysokich, jak i niskich prędkości. W przypadku tych drugich kierowca, o ile jest czujny ma jeszcze trochę czasu na reakcję. Jednak, gdy na liczniku pojawiają się już w miarę poważne liczby – szanse na udaną reakcję drastycznie maleją. Co ciekawe, zbadano również styl jazdy użytkowników aut Volvo. W branży mówi się o specyficznym efekcie, który warunkuje wśród posiadaczy tych samochodów nieco bezpieczniejszy model prowadzenia. Okazało się, że jest to akurat mit. Sam producent natomiast utrzymuje, że mimo obecności systemów bezpieczeństwa nigdy nie ma gwarancji, że samochód zachowa się w przewidziany sposób. Dotyczy to szczególnie wyższych prędkości – dużo tutaj zależy od wprawy i opanowania kierowcy. Oczywiście, system automatycznego hamowania zadziała, jednak w większości przypadków pozwoli jedynie na zminimalizowanie skutków kraksy – nie uchroni przed kolizją.

Inteligentne auto – jestem za

Nie jestem bezkrytycznym zwolennikiem aut, które prowadzą się same. Miałbym pewne opory co do pomysłu oddania maszynie misji prowadzenia samochodu ze wszystkimi konsekwencjami, z jakimi to się może wiązać. Jeżeli chodzi natomiast o zwiększenie bezpieczeństwa jazdy – jestem absolutnie za. Mimo głosów osób, które niekoniecznie są zadowolone z wysokiego udziału elektroniki w samochodach. Jest to niesamowicie typowy znak czasów – jeżeli idzie to tylko w parze z tym, że możemy uchronić się przed niebezpiecznymi sytuacjami na drodze, wypada wziąć to w ciemno.

Grafika: 1