Moje przemyślenia

VIP, sklejanie aplikacji mobilnych i niesmak w ustach

WU
Wojciech Usarzewicz
17

Kolejna informacja prasowa to kolejny serwis do testów. Przynajmniej takich “na oko”. Trafiło mi się zerknięcie na platformę VIP, czyli taki... takie... I tu pojawia się pierwszy problem, bo na pierwszy rzut oka nie wiadomo, z czym mamy do czynienia. Wygląda to niczym strona startowa jakiejś oferty...

Kolejna informacja prasowa to kolejny serwis do testów. Przynajmniej takich “na oko”. Trafiło mi się zerknięcie na platformę VIP, czyli taki... takie... I tu pojawia się pierwszy problem, bo na pierwszy rzut oka nie wiadomo, z czym mamy do czynienia. Wygląda to niczym strona startowa jakiejś oferty sieci komórkowej. Szybkie zerknięcie na “prasówkę” i na stronę i już wiadomo - to taka platforma do sklejania aplikacji mobilnych. A to VIP to się chyba do cen odnosi. Ale od początku.

Czytam sobie w informacji prasowej:

Platforma VIP to innowacyjne na polskim rynku rozwiązanie pozwalające na zbudowanie z dostępnych modułów własnych aplikacji mobilnych a następnie zamieszczenie ich w App Store i Android Market. Platforma udostępnia API dla programistów co pozwala na integrację z innymi systemami i serwisami. Nowością jest również stała, z góry określona cena za stworzenie aplikacji mobilnych niezależnie od wybranych modułów.

Innymi słowy, jeśli prowadzisz działalność, która ma wielu fanów (zespół muzyczny, choćby), to możesz się zarejestrować i skleić do kupy, z różnych modułów, aplikację, która potem trafi na odpowiednie markety, co by była dostępna i na iPhone’a i na urządzenia z Androidem. I faktycznie, takie rozwiązanie mi się podoba, bo nie każdy ma możliwości, by zamówić sobie odpowiednią aplikację mobilną dla prowadzonego biznesu w sieci.

Skleimy sobie aplikację z modułem aktualności, wydarzeniami, galerią, filmami, linkami i kilkoma innymi gadżetami. Pełną listę modułów można zobaczyć tutaj.

I nawet bym mógł się zachwycać rozwiązaniem platformy dalej, gdyby nie ceny.

To “VIP” w nazwie to właśnie dotyczy cen. Najbardziej podstawowa oferta to aplikacja dla iOS’a, 4 tysiące złotych “instalacji”, czyli sklejenia tego do kupy i 75 złotych miesięcznie abonamentu. Za co? Za sklejenie aplikacji mobilnej z dostępnych modułów, które już są gotowe i udostępnienie nam miejsca na serwerze razem z panelem administracyjnym do zarządzania treścią w naszych aplikacjach.

Oczywiście, dobrze widzicie - ceny są podane netto. Czyli instalacja to prawie 5 tysięcy złotych.

Zaraz, ale dlaczego 4 tysiące? Ja rozumiem abonament, bo korzystamy z zasobów firmy, ale dlaczego mamy płacić za “instalację”, która, w moim rozumieniu, jest sklejeniem wszystkiego do kupy i udostępnienie na marketach? Pomysł fajny, ale ceny zabójcze - bo odnosi się wrażenie, że ktoś jest tutaj psem na kasę i próbuje zarobić jak najwięcej, jednocześnie nic nie robiąc. Da się jeszcze zrozumieć, że 4 tysiące za aplikację mobilną robioną na zamówienie to rozsądna cena, bo jednak wymaga to pewnych umiejętności. Ale w momencie, gdy ktoś napisze już całą aplikację dla kilku tysięcy potencjalnych klientów, to żądanie, by każdy z tych klientów zapłacił za to tyle, co kosztuje zbudowanie aplikacji dedytkowanej, jest lekką przesadą.

Czuję niesmak w ustach.

Za ceny, których żąda platforma VIP, można znaleźć freelancera, który zbuduje nam aplikację, wrzuci ją gdzie trzeba, a w kosztach miesięcznego abonamentu wykupi się serwer na rok. Przypomniała mi się sytuacja z Elitą Polski... Czy w ogóle omawiana platforma VIP ma szansę na rynku? Nie... Bo nikt przy zdrowych zmysłach za to nie zapłaci, biedne zespoły czy instytucje nie znajdą kasy w budżecie, a bogacze znajdą lepszych wykonawców.

Pomysł faktycznie ciekawy - udostępnić moduły do sklejania aplikacji mobilnych na modelu freemium. Wykonanie, już takie średnie. Ceny? Odrzucają, po prostu. W przypadku “VIP” brakuje mi wielkiego nagłówka typu “Nazywam się Kowalski, jestem freelancerem  i wykonuję aplikacje mobilne.” Bo na platformę czegokolwiek to już mi VIP nie wygląda, a jeśli miałaby to być usługa dla mas, to komuś trochę kasa odbiła.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu