mapa europy
94

Niemcy chcą uratować Europę przed Google i Facebookiem. W Polsce to nie przejdzie…

Od kilku lat powtarza się, że Europejczycy popełnili błąd oddając swoją prywatność amerykańskim firmom, że giganci tech zza Oceanu za bardzo panoszą się na naszym rynku. Trudno jednak dziwić się temu procesowi: Stary Kontynent albo nie przedstawił alternatywy albo były one zbyt słabe z w starciu z propozycjami z USA. Można to jeszcze zmienić? Niemcom wydaje się, że tak, więc powołują do życia platformę Verimi. Z deklaracji jasno wynika, iż nie jest to projekt skierowany wyłącznie do naszych zachodnich sąsiadów - zapraszają też pozostałych Europejczyków. Ciekawe, kto się skusi na tę propozycję?

Verimi jawi się jako bardzo ambitny projekt i jeśli ktoś już ma go w Europie odpalić z powodzeniem, to muszą to być Niemcy: kraj ludny, z silną pozycją, wielkimi korporacjami, zorganizowany. A przy tym oddalający się od USA – to dość istotne w całej sprawie. Nie zorganizuje tego ani anglojęzyczna Wielka Brytania, która opuszcza UE, ani Francja, która może i jest przekonana o swojej wyjątkowości, ale będzie miała problem, by zorganizować to na większą skalę. O czym konkretnie mowa?

Sprawa dotyczy platformy do uwierzytelniania użytkowników i przechowywania ich danych. Zapewne zdajecie sobie sprawę z tego, że z różnych aplikacji, stron czy usług można korzystać po zalogowaniu się z poziomu Facebooka, Google czy Twittera. Rozwiązanie proste i popularne, ale… w każdym przypadku amerykańskie. Niemcy budują zatem narzędzie, które ma być alternatywą dla gigantów z USA. Nazwa nawiązuje do słów verify oraz me, serwis miałby ruszyć pod koniec bieżącego roku lub na początku przyszłego. Już teraz pracuje nad nim kilkadziesiąt osób w berlińskiej siedzibie. Kto za tym stoi? Śmietanka niemieckiego biznesu: Axel Springer, Allianz, Daimler, Deutsche Bank, Here, Lufthansa, Deutsche Telekom, Postbank oraz Bundesdruckerei.

Użytkownik Verimi po zarejestrowaniu się na platformie będzie mógł z jej poziomu korzystać z usług oferowanych przez wspomniane podmioty. Jest zatem jedna rejestracja, jedno hasło, ale szeroki pakiet możliwości. Dzięki temu ma być bezpiecznie, szybko i łatwo. A na wspomnianych firmach sprawa się nie kończy, do współpracy zapraszani są inni – także spoza Niemiec. Już teraz wspomina się, że w przyszłości platforma mogłaby się wpisywać w funkcjonowanie e-państwa, umożliwiać e-płatności na szeroką skalę. W teorii to potężne narzędzie: daje dostęp do sektora motoryzacyjnego, finansowego, ubezpieczeniowego, IT, do mediów czy linii lotniczej. Wszystko w jednym miejscu. Przypomina historię pewnego pierścienia: Jeden, by wszystkimi rządzić

brama branderburska

Jeśli Niemcom uda się to przeforsować we własnym kraju, mogą sporo zyskać – obywatele w założeniu będą przekazywać mniej informacji podmiotom amerykańskim i skorzystają z własnego rozwiązania. Wszystko zostaje w rodzinie. Może i nie ma niemieckiego Google, brakuje odpowiednika serwisu Facebook, ale jest Verimi, które daje olbrzymie możliwości. Jeśli przyłączy się do tego odpowiednio dużo firm, jeśli platforma będzie działać sprawnie i szybko pojawią się kolejne bonusy, to projekt może odnieść sukces.

Zastanawiam się przy tym, czy Verimi ma szansę zaistnieć szerzej, na skalę europejską. Bo ludzi można straszyć tym, że powierzanie kolejnych danych Facebookowi i uzależnianie się od tego serwisu stwarza pewne zagrożenie, ale czy przekona ich alternatywa w postaci niemieckiego rozwiązania? Bo bliżej? To może działać na niekorzyść. Oczyma wyobraźni widzę już głosy płynące z Polski: to dalsze budowanie niemieckiej potęgi kosztem innych. I opinie te nie będą do końca pozbawione sensu. Może się nawet pojawić pomysł, by zabrać się za tworzenie podobnej platformy w naszym kraju, by uniezależnić się i od Amerykanów, i od Niemców. Tylko czy to mogłoby wypalić…?