Ciekawostki

Uśmiałem się: Swatch zarejestrował jako markę słynne hasło Jobsa

MS
Maciej Sikorski
9

Wczoraj pojawił się u nas tekst, w którym rozpatrywana była kwestia sporu o domenę ap.pl. Na dobrą sprawę trudno nazwać to sporem: amerykański gigant atakuje mikrusa i małym kosztem chce zabezpieczyć sobie tyły. Nie brakuje osób, którym nie podobają się takie zagrywki korporacji i życzą jej, by traf...

Wczoraj pojawił się u nas tekst, w którym rozpatrywana była kwestia sporu o domenę ap.pl. Na dobrą sprawę trudno nazwać to sporem: amerykański gigant atakuje mikrusa i małym kosztem chce zabezpieczyć sobie tyły. Nie brakuje osób, którym nie podobają się takie zagrywki korporacji i życzą jej, by trafiła na poważniejsze przeszkody. Jedną z nich może być nowa marka Swatcha - uśmiałem się, gdy przeczytałem, że firma zarejestrowała hasło One More Thing...

Większość z Was pewnie kojarzy te słowa - podczas imprez Apple wypowiadał je Steve Jobs. To miało być preludium do prezentacji nowego produktu, rzeczy, która na koniec prezentacji powinna wywołać u gości głośne "wow". Hasło One more thing zrosło się po jakimś czasie z Jobsem, jednocześnie stało się częścią branżowej popkultury. Legendarny CEO Apple umarł, ale hasło pozostało i będzie się kojarzyć zarówno z samym CEO, jak i z Apple. Także teraz, gdy firmą zarządza już inny człowiek. I tu pojawia się niespodzianka.

W mediach pojawiła się informacja, iż szwajcarski Swatch zdołał zarejestrować znak handlowy One more thing. Brzmi to teraz Swatch One More Thing. Wniosek złożono jesienią ubiegłego roku, pozytywnie rozpatrzono go kilka miesięcy temu, będzie obowiązywał przez dekadę. Raczej nie ma mowy o pomyłce - informacje na ten temat znajdziecie na stornie WIPO, czyli Światowej Organizacji Własności Intelektualnej. Pojawia się proste pytanie: czy Apple będzie teraz mogło korzystać z tego hasła?

Specjalistą nie jestem, ale zauważyłem, że na liście państw, w których obowiązuje ono jako znak towarowy, nie ma USA. Inną sprawą jest to, że zarejestrowanie tego jako znaku towarowego nie sprawia (chyba), iż toś nie może użyć tych trzech słów podczas premiery nowego produktu. W Cupertino raczej nie będą rwać sobie włosów z głów i nie zaczną szybko szukać nowego powiedzonka, którym mogliby budować napięcie podczas swoich premier (na dobrą sprawę powinni popracować nad akcją podczas tych imprez - stały się nudne i senne). W takim razie: po co Swatch zarejestrował ten znak?

Może po prostu, by zirytować decydentów Apple. Firma wprowadzając na rynek Watcha rzuciła rękawicę producentom zegarków, przekonuje, że namiesza w tym biznesie. Swatch mógł przejąć "świętość Apple", by się zwyczajnie zabawić i pokazać korporacji język. Nie zdziwiłbym się jednak, gdyby wykorzystali te markę wprowadzając na rynek inteligentne zegarki, a przecież planują takie ruchy. Nagle okaże się, że One more thing na rynku zegarków nie będzie dziełem Apple, lecz Swatcha. Takim popisem Szwajcarzy mogą utrzeć nosa ekipie z Kalifornii.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

AppleSteve JobsSwatch