15

Umieszczanie utworów w sieci było elementem naszej strategii promocyjnej – Fokus w wywiadzie dla Antyweb

Wojciech Alszer, znany bardziej pod pseudonimem Fokus, to polski raper pochodzący z takich legendarnych składów jak Paktofonika czy Pokahontaz. Muzykę tworzy już od 15 lat, można powiedzieć, że zjadł na tym zęby. Zajmował się hip-hopem, gdy ten w Polsce dopiero raczkował, zna zatem branżę od podszewki. Doskonale potrafi komunikować się ze swoimi fanami oraz budować […]

Wojciech Alszer, znany bardziej pod pseudonimem Fokus, to polski raper pochodzący z takich legendarnych składów jak Paktofonika czy Pokahontaz. Muzykę tworzy już od 15 lat, można powiedzieć, że zjadł na tym zęby. Zajmował się hip-hopem, gdy ten w Polsce dopiero raczkował, zna zatem branżę od podszewki. Doskonale potrafi komunikować się ze swoimi fanami oraz budować swoją osobistą markę. Dzięki doświadczeniu mógł zerwać z nawykami skostniałych gigantów branży muzycznej i pójść w swoją stronę. Prowadzi profil na Facebooku, na blipie, ma swoją własną stronę oraz forum internetowe. Dodatkowo przy okazji wydania najnowszego albumu Prewersje, opublikował go w sieci w całości. Czy to mu się opłaciło, czy warto być w social media oraz czy piractwo pomaga w promocji – o tym wszystkim opowiada w wywiadzie dla Antyweb.

Fokus to 31-letni raper z Katowic. Był współtwórcą Paktofoniki i Pokahontaz, współnominantem do Paszportu Polityki. Wraz z Paktofoniką stał się współlaureatem Fryderyka i złotej płyty za album Kinematografia, natomiast z zespołem Pijanych Powietrzem – współnominantem tej samej nagrody za album Zawieszeni w czasie i przestrzeni.

Wykonawców hip-hopowych na polskim rynku jest wielu, dlaczego zatem to z Fokusem postanowiłem przeprowadzić wywiad? Jest to osoba, która podjęła kilka ciekawych kroków związanych z promocją swojej twórczości. Przede wszystkim Wojtek jest otwarty na wszelką aktywność w internecie. Posiada profile na Facebooku, Blipie. Prowadzi także wspomnianą wcześniej własną stronę oraz forum internetowe. Nie tylko publikuje teledyski do swoich utworów na YouTube czy Vimeo, ale także stworzył swój własny odtwarzacz teledysków dostępny na stronie Fokuspace.

Gdyby tego było mało, podczas promocji najnowszego albumu zrobił coś, co często wielkim wytwórniom nie przechodzi w ogóle przez głowę – opublikował wszystkie utwory z płyty na specjalnej stronie internetowej. Za darmo. I to pomimo tego, że album trafił do sklepów takich jak Empik. Jak wpłynęło to na sprzedaż? Zapraszam do wywiadu poniżej.

Dlaczego zdecydowałeś się opublikować w całości swój najnowszy album w sieci, a samo publikowanie poszczególnych utworów rozpocząłeś jeszcze przed premierą albumu?

Przedpremierowe kawałki były na zachętę, a album w sieci i tak się znalazł, więc wolę, żeby nabijały się obejrzenia na moim kanale youtube.

Jak wygląda sprzedaż Prewersji w stosunku do Alfy i Omegi [poprzedni album artysty – dopisek] – czy opublikowanie albumu w sieci spowodowało, że sprzedał się on gorzej niż poprzedni?

Sprzedaż przekłada się na jakość, po prostu uważam, że Prewersje są lepsze. Umieszczanie utworów w sieci było elementem naszej strategii promocyjnej.

Czy jesteś zadowolony z akcji jaką podjąłeś i masz zamiar przy wydaniu kolejnej płyty również opublikować ją na swojej stronie?

Gdybym miał wybierać, wolałbym, żeby ludzie nie ściągali płyt, tylko kupowali oryginały. Niestety jestem niejako zmuszony do tego typu akcji. Kto jeszcze słucha płyt? Raczej tylko w samochodach. A i to już coraz rzadziej, z powodu montowanych portów usb. Prawdziwi fani kupują płyty, żeby pokazać nam szacunek, żeby mogli sobie ją postawić na półce.

Jakie masz podejście do piractwa? Czy starasz się z tym walczyć, czy też traktujesz takie zachowania jako informację zwrotną, że tworzysz dobrą muzykę?

Uważam, że chamstwem jest zripowanie płyty i wrzucenie jej do netu, ale już jakoś przywykłem. Nie mogę oswoić się z ripowaniem filmów na youtube, ale tu też chodzi o kliknięcia. Trzeba być krok przed piratami, aby mieć więcej wyświetleń, zanim zmirrorują, żeby być na wyższej pozycji w wyszukiwaniu na hasło. Są narzędzia i programy do usuwania kopii, ale mam jedno życie i nie na wszystko mam czas.

Czy uważasz, że piractwo, tj. obecność Twoich albumów w sieciach p2p wpływa na zwiększenie Twojej popularności?

Pewnie tak, bo nie ma nas w telewizji. Ale powtarzam, szanujesz twórców – kup płytę. Przyjdź na koncert.

W jaki sposób liczba fanów na Facebooku przekłada się na liczbę sprzedanych płyt?

W taki, że nasze eventy docierają do szerokiej grupy odbiorców. Od razu. Reklama, czy może informacje o naszych kolejnych posunięciach są wyświetlane bezpośrednio na tablicach zainteresowanych. Wystarczy „Zostań fanem”. Nie trzeba wchodzić na stronę, masz ją przed oczami, bo siedzisz i tak i tak na fejsie godzinami.

Czy odczuwasz, że serwisy społecznościowe pomagają Ci umocnić swoją pozycję na rynku muzycznym?

Trudno to odczuć. Uważam, że muzyka powinna się bronić sama. Więc jeśli mogę zaprezentować swoją twórczość większej liczbie osób, to i feedback jest większy, więc chyba tak. Ale przede wszystkim chodzi o muzykę. Potem jest cała otoczka i firma.

Czy obecność w serwisach społecznościowych daje Ci poczucie większej więzi z fanami?

Więź z fanami czuję na koncertach, kiedy schodzę ze sceny. W necie na moim forum. Na feju nie mam szans, nie da się polemizować ze stadionem ludzi. Natomiast być może jest odwrotnie – to moi fani czują większą więź ze mną.

W jednym z tekstów rapujesz „teledysk nie leci w TV, bo nie jesteśmy koncernem”. Czy uważasz taki stan rzeczy za realny problem, czy też uważasz, że młodzi wykonawcy dzięki internetowi mają wystarczającą liczbę możliwości do promowania się i kontaktu z fanami?

Oczywiście. Ale nawet młodzi zdolni muszą być wypatrzeni przez wytwórnie, które w tym necie również siedzą. Trudno takiemu młodemu wydać legala, który byłby przedstawiony szerszej publiczności.

Swego czasu udostępniłeś album producencki Twojej płyty „Alfa i Omega”. Twoją pobudką było danie możliwości tworzenia własnych wersji Twoich utworów. Hip-hop opiera się w pewnej części na wykorzystywaniu fragmentów utworów innych wykonawców (tzw. samplowanie). Czy myślałeś o wypuszczeniu albumu oficjalnie na wolnej licencji typu Creative Commons?

Nie. Uważam, że danie komuś płyty za darmo, za zero złotych to odbieranie jej wartości. Ludzie po prostu nie szanują rzeczy, które dostają za free. Ewentualne dodatki, remixy, czy tego typu opcje.

Co ogólnie sądzisz na temat wolnej kultury? Uważasz, że niezależni artyści są w stanie dzięki nowoczesnym technologiom zdobywać satysfakcjonujący zasięg, czy jednak wsparcie wielkiej wytwórni to konieczność dla chcącego zrealizować swoje marzenia artysty?

Hip hop jest specyficznie odbierany przez słuchaczy. Wydany w wielkiej wytwórni traci wiarygodność, chyba, że to wytwórnia hiphopowa. Te natomiast oprócz prób bardziej lub mniej udanych z wielkimi firmami rynku muzycznego ogólnie w Polsce, promują się tylko w internecie. Co jest sukcesem? Samo wydanie płyty, czy ilość sprzedanych egzemplarzy? Jeżeli chodzi o zobaczenie swojej EPki w Empiku – można to zrobić jakimś tam nakładem pracy. Natomiast na jakiej półce ona się pojawi i czy ktoś ją kupi? To zależy od samej muzyki oraz promocji.

Czy wyobrażasz sobie przyszłość przemysłu muzycznego bez obecności wielkich koncernów, gdzie cały proces tworzenia, promocji i dystrybucji spadłby na niezależnych wydawców?

Mniejsze wydawnictwa chcą się rozrastać, paradoksalnie idąc w kierunku dużych firm. A duże firmy nie oddadzą rynku, powoli przekształcając swoje skostniałe aparaty, więc trudno mi to sobie wyobrazić. To są zbyt duże, niewyobrażalne jak na razie dla nas, maluczkich, pieniądze.

PS Powyższe odpowiedzi są tylko moim zdaniem, potwierdzonym przez moją obserwację.
Mogę się mylić. Polub:) facebook.com/fokuspace