5

Udostępniania muzyki na Instagramie? Jest do tego appka

Brzmi niedorzecznie, w końcu Instagram to serwis do dzielenia się zdjęciami lub krótkimi materiałami wideo. Francuzi wpadli jednak na pomysł, jak wykorzystać aplikację do popularyzowania darmowej muzyki dostępnej w sieci. Instagram już dawno przestał być miejscem do wrzucania zdjęć jedzenia. I choć pewnie zarówno w pamięci mojej, jak i wielu innych osób tak właśnie się […]

Brzmi niedorzecznie, w końcu Instagram to serwis do dzielenia się zdjęciami lub krótkimi materiałami wideo. Francuzi wpadli jednak na pomysł, jak wykorzystać aplikację do popularyzowania darmowej muzyki dostępnej w sieci.

Instagram już dawno przestał być miejscem do wrzucania zdjęć jedzenia. I choć pewnie zarówno w pamięci mojej, jak i wielu innych osób tak właśnie się zapisze, znajdziemy tam wszystko. Wszystko oprócz muzyki. Są więc niezwykle popularne profile osób zajmujących się fitnessem i kulturystyką (miliony śledzących), profile gwiazd kina i seriali, muzycy, firmy itd. Jeśli jednak chcieliście pokazać czego aktualnie słuchacie lub zarekomendować obserwującym jakiś utwór, były dwa wyjścia. Zrzut ekranu z serwisu streamingującego muzykę, zdjęcie płyty lub okładki albo krótki film z nagraniem odtwarzanego utworu. W tym ostatnim przypadku jakość była słaba, odbiór był więc podobny do „co to za brzęczenie”.

Obecna już od jakiegoś czasu w sklepach Apple i Google aplikacja Sounds. to narzędzie do dzielenia się muzyką w serwisie Instagram. Przy okazji skorzystacie z niej równiez na Facebooku, choć w przypadku serwisu Zuckerberga zastosowania nie widzę tu żadnego. Wystarczy tam przecież wrzucić link do utworu na Spotify, Soundcloudzie czy YouTube, by znajomi mogli bez problemów zapoznać się z muzyką. Przyjmijmy więc, że Sounds. skierowane jest głównie do użytkowników Instagrama.

Sounds

Po zainstalowaniu aplikacji nie musimy podpinać jej pod żadne z kont. Program skorzysta z Instagrama już w naszym telefonie zainstalowanego i zadziała na zasadzie udostępniania zdjęcia z galerii. Pierwsze co rzuci się w oczy to zaproponowane przez aplikację utwory, podzielone na kilka kategorii, znajdziemy tam równieżo najpopularniejsze utwory na Spotify i Soundcloud – Sounds. pozwoli ponadto przejrzeć własną bibliotekę na urządzeniu.

Co ciekawe, Sounds. nie prosi nas o logowanie się ani do Spotify, ani do Soundclouda. Słaba opcja, chętnie przejrzałbym swoje własne listy odtwarzania – zamiast tego muszę szukać utworów samodzielnie. Kiepsko rozwiązano również wyniki wyszukiwania. Nie można przejrzeć poszczególnych albumów, dostajemy losowo wybrane przez aplikację utwory. W takim wypadku pozostaje jedynie wpisywanie nazwy zarówno wykonawcy, jak i utworu.

Z poziomu utworu mamy możliwość udostępnienia go na zainstalowanych w telefonie aplikacjach społecznościowych – np. Facebooku, Messengerze, Snapchacie czy Twitterze. Sounds. dostaje również dostęp do naszej listy kontaktów, dzięki czemu możemy wysyłać krótkie smsy z linkami do fragmentów utworów.

Sounds.

W przypadku znalezienia interesującej nas muzyki w serwisie Soundcloud otrzymujemy możliwość przycięcia odpowiedniego fragmentu z pełnego utworu, przy Spotify to jedynie 30 sekund. Nie jest to jednak specjalne utrudnienie, skoro Instagram jest w stanie otrzymać od nas klip trwający maksymalnie 15 sekund.

I właśnie w formie klipu, z okładkami, materiały wrzucane są na Facebooka. Kiedy robiłem to wybierając utwory z Soundclouda, wszystko działało sprawnie i publikowało się na Instagramie – łącznie z możliwością zastosowania jednego z filtrów. Wybierająć Spotify, instagramowe filtry natomiast nie działały, a próba udostępnienia utworu kończyła się informacją „wysyłanie nie powiodło się”. W obu przypadkach materiały otrzymują znak wodny aplikacji, jeśli chcemy go usunąć, jesteśmy proszeni o uiszczenia opłaty wynoszącej 4,99 euro lub zaproszenie 5 znajomych do używania Sounds.

Sounds.

Przydatne? Tak, jeśli chcecie szybko podzielić się z obserwującymi Was na Instagramie jakimś utworem. Sounds. tworzy po prostu krótkie filmiki, które następnie zapisywane są w galerii Waszego urządzenia. Choć aplikacja w Google Play została pobrana dotychczas tylko 100 tysięcy razy, już mówi się o tym, że to najchętniej wykorzystywana „nowa funkcja Instagrama” – przynajmniej od dodania obsługi materiałów wideo. Ja czekam na możliwość przeglądania własnych playlist na Spotify i Soundcloudzie oraz dodanie pozostałych popularnych serwisów muzycznych. Póki co to bowiem jedynie fajna, choć trochę nieintuicyjna aplikacja. Ale pomysł i potencjał mi się podobają.

Darmową aplikację Sounds. w wersji na Androida znajdziecie tu, a na iOS tu.

V3_big_1