Gry

Twórca Minecrafta narzeka na swoje życie. Miliardy na koncie szczęścia nie dały

MS
Maciej Sikorski
27

Usłyszałem w weekend od znajomego o "jakimś facecie co robił gry, potem sprzedał biznes i zgarnął miliardy, a teraz udaje nieszczęśliwego, bo się nudzi pajacowi". Nie byłem pewny, o kim mowa, ale podejrzewałem Markusa "Notcha" Perssona, twórcę Minecrafta. Dzisiaj mogłem już sprawdzić w Sieci, o co c...

Usłyszałem w weekend od znajomego o "jakimś facecie co robił gry, potem sprzedał biznes i zgarnął miliardy, a teraz udaje nieszczęśliwego, bo się nudzi pajacowi". Nie byłem pewny, o kim mowa, ale podejrzewałem Markusa "Notcha" Perssona, twórcę Minecrafta. Dzisiaj mogłem już sprawdzić w Sieci, o co chodzi i okazało się, że przypuszczenia były właściwe. Bogaty Szwed twierdzi, że nie jest szczęśliwy i naraża się tym wielu osobom. Bo w czym właściwie tkwi jego problem?

Kilka miesięcy temu pisałem o szefie Alibaby i jego wspomnieniach - Jack Ma stwierdził, że najlepiej żyło mu się w Chinach w latach 80. XX wieku, gdy zarabiał niewiele, ale jednocześnie problemów i zmartwień miał mniej. Jak to ocenić? Ja stwierdziłem, być może naiwnie, że Ma wcale nie musi kłamać i w ten sposób robić z siebie "równego gościa" - może faktycznie był wtedy szczęśliwy. Nie napiszę "sprzedaj biznes i żyj za kilkanaście dolarów miesięcznie", bo to nierealne, jednocześnie nie do końca o to chodzi.

Usłyszałem w weekend od znajomego o "jakimś facecie co robił gry, potem sprzedał biznes i zgarnął miliardy, a teraz udaje nieszczęśliwego, bo się nudzi pajacowi". Nie byłem pewny, o kim mowa, ale podejrzewałem Markusa "Notcha" Perssona, twórcę Minecrafta. Dzisiaj mogłem już sprawdzić w Sieci, o co chodzi i okazało się, że przypuszczenia były właściwe. Bogaty Szwed twierdzi, że nie jest szczęśliwy i naraża się tym wielu osobom. Bo w czym właściwie tkwi jego problem?

Kilka miesięcy temu pisałem o szefie Alibaby i jego wspomnieniach - Jack Ma stwierdził, że najlepiej żyło mu się w Chinach w latach 80. XX wieku, gdy zarabiał niewiele, ale jednocześnie problemów i zmartwień miał mniej. Jak to ocenić? Ja stwierdziłem, być może naiwnie, że Ma wcale nie musi kłamać i w ten sposób robić z siebie "równego gościa" - może faktycznie był wtedy szczęśliwy. Nie napiszę "sprzedaj biznes i żyj za kilkanaście dolarów miesięcznie", bo to nierealne, jednocześnie nie do końca o to chodzi.

Przypomniałem sobie o Ma w chwili, gdy przeczytałem o twórcy Minecrafta. W tekście znajdziecie kilka tweetów, jakie ostatnio zamieścił w Sieci (jest tego więcej, chętni mogą poszukać na profilu bogacza). Jak można je podsumować? "Jestem bogaty, ale nieszczęśliwy". Media donosiły już o barwnym życiu Notcha, który sporo czasu spędza w nocnych klubach, gdzie przepuszcza majątek, był wątek wartej kilkadziesiąt milionów dolarów posiadłości kupionej w USA, teraz sam dorzucił tekst o imprezowaniu na Ibizie. Bajka. Sęk w tym, że Szwed pisze o izolacji, samotności, niemożności odnalezienia się w rzeczywistości.

Skoro kasa go unieszczęśliwia, to niech ją rozda. Możliwe, że taki pomysł przeszedł mu przez myśl, ale Notch chyba nie do końca wie, jak to zrobić, by wyszło dobrze - stwierdził, że wyszłoby pewnie tak, jak ze sprzedażą firmy. Myślał np., że zadbał o byłych pracowników i ich uszczęśliwił, a teraz wszyscy go nienawidzą. Jeśli człowiek nie potrafi zarządzać dużymi pieniędzmi, jeśli nie wie, jak znaleźć ludzi, którzy w tym pomogą, to trudno dziwić się temu, że bogactwo stało się obciążeniem. Trochę przypomina to nieciekawe historie niektórych "totolotkowych bogaczy", którzy nie byli gotowi na deszcz gotówki.

Nie zamierzam bronić Notcha, tłumaczyć go i się nad nim użalać. Ale też nie chcę się z niego śmiać albo szydzić, a widziałem już takie komentarze. O tym, że deweloper ma jakiś problem pisaliśmy już w kwietniu 2013 roku - pojawiła się wówczas informacja, iż Notch zawiesza prace nad nową grą, bo stracił wenę. To był początek ciągu wydarzeń, którego efekty teraz oglądamy: facet (artystę) wpadł w twórczą niemoc, chciał odejść z biznesu, by się od tego uwolnić, a z czasem może wrócić, gdy pojawi się wena, postanowił sprzedać biznes, by mieć za co żyć i pozwolić przetrwać swojemu dziełu, rozwijanemu przez lata Minecraftowi. Potem okazało się jednak, że wena nie wraca, a bogactwo wykańcza/izoluje/rozleniwia/ogłupia.

Możliwe, że Notch wróciłby do zwykłego życia, ale tego z czasów budowania Minecrafta, rozwijania firmy, zespołu, społeczności. Był cel, było marzenie, była frajda. Powrót do "normalnego" życia dzisiaj, rozdanie pieniędzy, nie jest do końca możliwy. Bo co miałby robić Notch, który "nie czuje weny"? Może twórczy polot wróciłby, gdyby dewelopera przycisnął głód, ale jest też opcja, że pracowałby jako szeregowy pracownik i robił to, co zleci szef, niekoniecznie byłaby to rzecz ciekawa. Depresja murowana. Zresztą, ten stan chyba już ma miejsce. Ot, ciężki los artysty-miliardera...

Przypomniałem sobie o Ma w chwili, gdy przeczytałem o twórcy Minecrafta. W tekście znajdziecie kilka tweetów, jakie ostatnio zamieścił w Sieci (jest tego więcej, chętni mogą poszukać na profilu bogacza). Jak można je podsumować? "Jestem bogaty, ale nieszczęśliwy". Media donosiły już o barwnym życiu Notcha, który sporo czasu spędza w nocnych klubach, gdzie przepuszcza majątek, był wątek wartej kilkadziesiąt milionów dolarów posiadłości kupionej w USA, teraz sam dorzucił tekst o imprezowaniu na Ibizie. Bajka. Sęk w tym, że Szwed pisze o izolacji, samotności, niemożności odnalezienia się w rzeczywistości.

Usłyszałem w weekend od znajomego o "jakimś facecie co robił gry, potem sprzedał biznes i zgarnął miliardy, a teraz udaje nieszczęśliwego, bo się nudzi pajacowi". Nie byłem pewny, o kim mowa, ale podejrzewałem Markusa "Notcha" Perssona, twórcę Minecrafta. Dzisiaj mogłem już sprawdzić w Sieci, o co chodzi i okazało się, że przypuszczenia były właściwe. Bogaty Szwed twierdzi, że nie jest szczęśliwy i naraża się tym wielu osobom. Bo w czym właściwie tkwi jego problem?

Kilka miesięcy temu pisałem o szefie Alibaby i jego wspomnieniach - Jack Ma stwierdził, że najlepiej żyło mu się w Chinach w latach 80. XX wieku, gdy zarabiał niewiele, ale jednocześnie problemów i zmartwień miał mniej. Jak to ocenić? Ja stwierdziłem, być może naiwnie, że Ma wcale nie musi kłamać i w ten sposób robić z siebie "równego gościa" - może faktycznie był wtedy szczęśliwy. Nie napiszę "sprzedaj biznes i żyj za kilkanaście dolarów miesięcznie", bo to nierealne, jednocześnie nie do końca o to chodzi.

Przypomniałem sobie o Ma w chwili, gdy przeczytałem o twórcy Minecrafta. W tekście znajdziecie kilka tweetów, jakie ostatnio zamieścił w Sieci (jest tego więcej, chętni mogą poszukać na profilu bogacza). Jak można je podsumować? "Jestem bogaty, ale nieszczęśliwy". Media donosiły już o barwnym życiu Notcha, który sporo czasu spędza w nocnych klubach, gdzie przepuszcza majątek, był wątek wartej kilkadziesiąt milionów dolarów posiadłości kupionej w USA, teraz sam dorzucił tekst o imprezowaniu na Ibizie. Bajka. Sęk w tym, że Szwed pisze o izolacji, samotności, niemożności odnalezienia się w rzeczywistości.

Skoro kasa go unieszczęśliwia, to niech ją rozda. Możliwe, że taki pomysł przeszedł mu przez myśl, ale Notch chyba nie do końca wie, jak to zrobić, by wyszło dobrze - stwierdził, że wyszłoby pewnie tak, jak ze sprzedażą firmy. Myślał np., że zadbał o byłych pracowników i ich uszczęśliwił, a teraz wszyscy go nienawidzą. Jeśli człowiek nie potrafi zarządzać dużymi pieniędzmi, jeśli nie wie, jak znaleźć ludzi, którzy w tym pomogą, to trudno dziwić się temu, że bogactwo stało się obciążeniem. Trochę przypomina to nieciekawe historie niektórych "totolotkowych bogaczy", którzy nie byli gotowi na deszcz gotówki.

Nie zamierzam bronić Notcha, tłumaczyć go i się nad nim użalać. Ale też nie chcę się z niego śmiać albo szydzić, a widziałem już takie komentarze. O tym, że deweloper ma jakiś problem pisaliśmy już w kwietniu 2013 roku - pojawiła się wówczas informacja, iż Notch zawiesza prace nad nową grą, bo stracił wenę. To był początek ciągu wydarzeń, którego efekty teraz oglądamy: facet (artystę) wpadł w twórczą niemoc, chciał odejść z biznesu, by się od tego uwolnić, a z czasem może wrócić, gdy pojawi się wena, postanowił sprzedać biznes, by mieć za co żyć i pozwolić przetrwać swojemu dziełu, rozwijanemu przez lata Minecraftowi. Potem okazało się jednak, że wena nie wraca, a bogactwo wykańcza/izoluje/rozleniwia/ogłupia.

Możliwe, że Notch wróciłby do zwykłego życia, ale tego z czasów budowania Minecrafta, rozwijania firmy, zespołu, społeczności. Był cel, było marzenie, była frajda. Powrót do "normalnego" życia dzisiaj, rozdanie pieniędzy, nie jest do końca możliwy. Bo co miałby robić Notch, który "nie czuje weny"? Może twórczy polot wróciłby, gdyby dewelopera przycisnął głód, ale jest też opcja, że pracowałby jako szeregowy pracownik i robił to, co zleci szef, niekoniecznie byłaby to rzecz ciekawa. Depresja murowana. Zresztą, ten stan chyba już ma miejsce. Ot, ciężki los artysty-miliardera...

Skoro kasa go unieszczęśliwia, to niech ją rozda. Możliwe, że taki pomysł przeszedł mu przez myśl, ale Notch chyba nie do końca wie, jak to zrobić, by wyszło dobrze - stwierdził, że wyszłoby pewnie tak, jak ze sprzedażą firmy. Myślał np., że zadbał o byłych pracowników i ich uszczęśliwił, a teraz wszyscy go nienawidzą. Jeśli człowiek nie potrafi zarządzać dużymi pieniędzmi, jeśli nie wie, jak znaleźć ludzi, którzy w tym pomogą, to trudno dziwić się temu, że bogactwo stało się obciążeniem. Trochę przypomina to nieciekawe historie niektórych "totolotkowych bogaczy", którzy nie byli gotowi na deszcz gotówki.

Usłyszałem w weekend od znajomego o "jakimś facecie co robił gry, potem sprzedał biznes i zgarnął miliardy, a teraz udaje nieszczęśliwego, bo się nudzi pajacowi". Nie byłem pewny, o kim mowa, ale podejrzewałem Markusa "Notcha" Perssona, twórcę Minecrafta. Dzisiaj mogłem już sprawdzić w Sieci, o co chodzi i okazało się, że przypuszczenia były właściwe. Bogaty Szwed twierdzi, że nie jest szczęśliwy i naraża się tym wielu osobom. Bo w czym właściwie tkwi jego problem?

Kilka miesięcy temu pisałem o szefie Alibaby i jego wspomnieniach - Jack Ma stwierdził, że najlepiej żyło mu się w Chinach w latach 80. XX wieku, gdy zarabiał niewiele, ale jednocześnie problemów i zmartwień miał mniej. Jak to ocenić? Ja stwierdziłem, być może naiwnie, że Ma wcale nie musi kłamać i w ten sposób robić z siebie "równego gościa" - może faktycznie był wtedy szczęśliwy. Nie napiszę "sprzedaj biznes i żyj za kilkanaście dolarów miesięcznie", bo to nierealne, jednocześnie nie do końca o to chodzi.

Przypomniałem sobie o Ma w chwili, gdy przeczytałem o twórcy Minecrafta. W tekście znajdziecie kilka tweetów, jakie ostatnio zamieścił w Sieci (jest tego więcej, chętni mogą poszukać na profilu bogacza). Jak można je podsumować? "Jestem bogaty, ale nieszczęśliwy". Media donosiły już o barwnym życiu Notcha, który sporo czasu spędza w nocnych klubach, gdzie przepuszcza majątek, był wątek wartej kilkadziesiąt milionów dolarów posiadłości kupionej w USA, teraz sam dorzucił tekst o imprezowaniu na Ibizie. Bajka. Sęk w tym, że Szwed pisze o izolacji, samotności, niemożności odnalezienia się w rzeczywistości.

Skoro kasa go unieszczęśliwia, to niech ją rozda. Możliwe, że taki pomysł przeszedł mu przez myśl, ale Notch chyba nie do końca wie, jak to zrobić, by wyszło dobrze - stwierdził, że wyszłoby pewnie tak, jak ze sprzedażą firmy. Myślał np., że zadbał o byłych pracowników i ich uszczęśliwił, a teraz wszyscy go nienawidzą. Jeśli człowiek nie potrafi zarządzać dużymi pieniędzmi, jeśli nie wie, jak znaleźć ludzi, którzy w tym pomogą, to trudno dziwić się temu, że bogactwo stało się obciążeniem. Trochę przypomina to nieciekawe historie niektórych "totolotkowych bogaczy", którzy nie byli gotowi na deszcz gotówki.

Nie zamierzam bronić Notcha, tłumaczyć go i się nad nim użalać. Ale też nie chcę się z niego śmiać albo szydzić, a widziałem już takie komentarze. O tym, że deweloper ma jakiś problem pisaliśmy już w kwietniu 2013 roku - pojawiła się wówczas informacja, iż Notch zawiesza prace nad nową grą, bo stracił wenę. To był początek ciągu wydarzeń, którego efekty teraz oglądamy: facet (artystę) wpadł w twórczą niemoc, chciał odejść z biznesu, by się od tego uwolnić, a z czasem może wrócić, gdy pojawi się wena, postanowił sprzedać biznes, by mieć za co żyć i pozwolić przetrwać swojemu dziełu, rozwijanemu przez lata Minecraftowi. Potem okazało się jednak, że wena nie wraca, a bogactwo wykańcza/izoluje/rozleniwia/ogłupia.

Możliwe, że Notch wróciłby do zwykłego życia, ale tego z czasów budowania Minecrafta, rozwijania firmy, zespołu, społeczności. Był cel, było marzenie, była frajda. Powrót do "normalnego" życia dzisiaj, rozdanie pieniędzy, nie jest do końca możliwy. Bo co miałby robić Notch, który "nie czuje weny"? Może twórczy polot wróciłby, gdyby dewelopera przycisnął głód, ale jest też opcja, że pracowałby jako szeregowy pracownik i robił to, co zleci szef, niekoniecznie byłaby to rzecz ciekawa. Depresja murowana. Zresztą, ten stan chyba już ma miejsce. Ot, ciężki los artysty-miliardera...

Nie zamierzam bronić Notcha, tłumaczyć go i się nad nim użalać. Ale też nie chcę się z niego śmiać albo szydzić, a widziałem już takie komentarze. O tym, że deweloper ma jakiś problem pisaliśmy już w kwietniu 2013 roku - pojawiła się wówczas informacja, iż Notch zawiesza prace nad nową grą, bo stracił wenę. To był początek ciągu wydarzeń, którego efekty teraz oglądamy: facet (artystę) wpadł w twórczą niemoc, chciał odejść z biznesu, by się od tego uwolnić, a z czasem może wrócić, gdy pojawi się wena, postanowił sprzedać biznes, by mieć za co żyć i pozwolić przetrwać swojemu dziełu, rozwijanemu przez lata Minecraftowi. Potem okazało się jednak, że wena nie wraca, a bogactwo wykańcza/izoluje/rozleniwia/ogłupia.

Usłyszałem w weekend od znajomego o "jakimś facecie co robił gry, potem sprzedał biznes i zgarnął miliardy, a teraz udaje nieszczęśliwego, bo się nudzi pajacowi". Nie byłem pewny, o kim mowa, ale podejrzewałem Markusa "Notcha" Perssona, twórcę Minecrafta. Dzisiaj mogłem już sprawdzić w Sieci, o co chodzi i okazało się, że przypuszczenia były właściwe. Bogaty Szwed twierdzi, że nie jest szczęśliwy i naraża się tym wielu osobom. Bo w czym właściwie tkwi jego problem?

Kilka miesięcy temu pisałem o szefie Alibaby i jego wspomnieniach - Jack Ma stwierdził, że najlepiej żyło mu się w Chinach w latach 80. XX wieku, gdy zarabiał niewiele, ale jednocześnie problemów i zmartwień miał mniej. Jak to ocenić? Ja stwierdziłem, być może naiwnie, że Ma wcale nie musi kłamać i w ten sposób robić z siebie "równego gościa" - może faktycznie był wtedy szczęśliwy. Nie napiszę "sprzedaj biznes i żyj za kilkanaście dolarów miesięcznie", bo to nierealne, jednocześnie nie do końca o to chodzi.

Przypomniałem sobie o Ma w chwili, gdy przeczytałem o twórcy Minecrafta. W tekście znajdziecie kilka tweetów, jakie ostatnio zamieścił w Sieci (jest tego więcej, chętni mogą poszukać na profilu bogacza). Jak można je podsumować? "Jestem bogaty, ale nieszczęśliwy". Media donosiły już o barwnym życiu Notcha, który sporo czasu spędza w nocnych klubach, gdzie przepuszcza majątek, był wątek wartej kilkadziesiąt milionów dolarów posiadłości kupionej w USA, teraz sam dorzucił tekst o imprezowaniu na Ibizie. Bajka. Sęk w tym, że Szwed pisze o izolacji, samotności, niemożności odnalezienia się w rzeczywistości.

Skoro kasa go unieszczęśliwia, to niech ją rozda. Możliwe, że taki pomysł przeszedł mu przez myśl, ale Notch chyba nie do końca wie, jak to zrobić, by wyszło dobrze - stwierdził, że wyszłoby pewnie tak, jak ze sprzedażą firmy. Myślał np., że zadbał o byłych pracowników i ich uszczęśliwił, a teraz wszyscy go nienawidzą. Jeśli człowiek nie potrafi zarządzać dużymi pieniędzmi, jeśli nie wie, jak znaleźć ludzi, którzy w tym pomogą, to trudno dziwić się temu, że bogactwo stało się obciążeniem. Trochę przypomina to nieciekawe historie niektórych "totolotkowych bogaczy", którzy nie byli gotowi na deszcz gotówki.

Nie zamierzam bronić Notcha, tłumaczyć go i się nad nim użalać. Ale też nie chcę się z niego śmiać albo szydzić, a widziałem już takie komentarze. O tym, że deweloper ma jakiś problem pisaliśmy już w kwietniu 2013 roku - pojawiła się wówczas informacja, iż Notch zawiesza prace nad nową grą, bo stracił wenę. To był początek ciągu wydarzeń, którego efekty teraz oglądamy: facet (artystę) wpadł w twórczą niemoc, chciał odejść z biznesu, by się od tego uwolnić, a z czasem może wrócić, gdy pojawi się wena, postanowił sprzedać biznes, by mieć za co żyć i pozwolić przetrwać swojemu dziełu, rozwijanemu przez lata Minecraftowi. Potem okazało się jednak, że wena nie wraca, a bogactwo wykańcza/izoluje/rozleniwia/ogłupia.

Możliwe, że Notch wróciłby do zwykłego życia, ale tego z czasów budowania Minecrafta, rozwijania firmy, zespołu, społeczności. Był cel, było marzenie, była frajda. Powrót do "normalnego" życia dzisiaj, rozdanie pieniędzy, nie jest do końca możliwy. Bo co miałby robić Notch, który "nie czuje weny"? Może twórczy polot wróciłby, gdyby dewelopera przycisnął głód, ale jest też opcja, że pracowałby jako szeregowy pracownik i robił to, co zleci szef, niekoniecznie byłaby to rzecz ciekawa. Depresja murowana. Zresztą, ten stan chyba już ma miejsce. Ot, ciężki los artysty-miliardera...

Możliwe, że Notch wróciłby do zwykłego życia, ale tego z czasów budowania Minecrafta, rozwijania firmy, zespołu, społeczności. Był cel, było marzenie, była frajda. Powrót do "normalnego" życia dzisiaj, rozdanie pieniędzy, nie jest do końca możliwy. Bo co miałby robić Notch, który "nie czuje weny"? Może twórczy polot wróciłby, gdyby dewelopera przycisnął głód, ale jest też opcja, że pracowałby jako szeregowy pracownik i robił to, co zleci szef, niekoniecznie byłaby to rzecz ciekawa. Depresja murowana. Zresztą, ten stan chyba już ma miejsce. Ot, ciężki los artysty-miliardera...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

minecraft