to 2
6

To: Rozdział 2 jest niepokojący i lepszy od poprzednika – recenzja

Klaun Pennywise powraca, aby ostatecznie rozliczyć się z bandą dzieciaków, która pokrzyżowała mu plany 27 lat temu. Stara się jak może, aby wszyscy umierali ze strachu.

Minęło 27 lat od wydarzeń z pierwszej części filmu. Tych, którzy jej nie widzieli, od razu ostrzegam – powinniście. Oglądanie nowej odsłony bez poprzedniej jest delikatnie bez sensu, straci to sporą część uroku, a wiele scen może być dla was po prostu niezrozumiałych. Całą resztę zachęcam do obejrzenia To: Rozdział 2. Kontynuacja okazała się bowiem wyjątkowo zgrabna. Wraz z bohaterami obserwujemy kolejny powrót morderczego klauna. Pamiętacie przysięgę, którą złożyli pod koniec poprzedniego filmu? Mieli się zjednoczyć i zawalczyć raz jeszcze, gdyby Pennywise powróci. I tak właśnie robią. Dość niechętnie i po krótkich namowach, ale przecież nie mogło być inaczej. Zagrożenia trzeba się pozbyć raz na zawsze. Jeden z bohaterów, Mike, odkrył rytualny sposób na pozbycie się Tego. Przyjaciele mając do stracenia absolutnie wszystko, jednak decydują się działać. Oczywiście sprawa nie jest prosta. Pennywise nie ma zamiaru ułatwiać im sprawy, docierając do ich najbardziej skrywanych lęków.

To: Rozdział 2 to coś więcej niż  masa jum scareów

Cała historia toczy się dość sprawnie. Aby nie spojlerować powiem tylko, że bohaterowie skupiają się na odzyskaniu pamięci, którą utracili po wyjeździe z Derry. Każdy z nich odnajduje demony z przeszłości, przeżywając na nowo koszmary z dzieciństwa. Pennywise gra na ich psychikach, próbując ich zmiękczyć i doprowadzić na skraj wytrzymałości. Trzeba przyznać, że twórcy postarali się, abyśmy byli przerażeni czymś więcej niż zaskoczeniem. Tym bardziej polecam najpierw zapoznać się z pierwszą częścią. Strach odnosi się bezpośrednio do doświadczeń bohaterów, które śledziliśmy w jedynce. Bez tego trudno docenić, dlaczego ich mary wyglądają tak, a nie inaczej. Próby przerażenia widzów wykonane są naprawdę nieźle. Na pochwałę zasługują efekty specjalne, bez których to wszystko by się nie udało. Odnajdziemy tam mnóstwo sytuacji, które może nie przyprawią nas o zawał, ale będą trzymały w paskudnym dyskomforcie i oziębieniu.

Czasem doskonałym scenariuszem jest książka. Najlepsze filmy na podstawie powieści

Szkoda tylko, że wszystko jest takie głośne. Na seansie byłam w jednym z kin Cinema City, ale wątpię, że była to kwestia ustawień w sali. To miało być takie rozdzierające. Atakuje nas niepokojąca muzyka i wrzaski. Całe mnóstwo wrzasków. Zarówno tych przerażenia, jak i tych przerażających. Chwile ciszy są zarazem ulgą, jak i zwiastunem nadchodzącego powrotu huku. Przyznam, że po prawie trzech godzinach takich ataków wyszłam z sali zmęczona. Wydaje mi się, że twórcy zapędzili się nie tylko z ustawieniami głośności filmu. To: Rozdział 2 jest dużo zabawniejsze od swojej poprzedniczki. Zawsze doceniam dobry humor, ale z niektórych scen bym go usunęła. Wielokrotnie pojawił się w momentach, które miały budować napięcie. Żarciki zbyt łatwo i skutecznie wybijały z nastroju niecierpliwego oczekiwania na masakrę. Zapewne taka była ich rola, ale przez ich natężenie było mi trochę zbyt wesoło, a za mało straszno.

Ja wiem, że Pennywise to klaun, ale przecież nie miał mnie rozbawiać

Nie spodobało mi się również zakończenie. Nie wiem, jak wyglądało ono w książce, bo – przyznaję się bez bicia – nie czytałam jej. Strzelam, że mogło być zbudowane trochę inaczej. Nie chodzi mi tu o rozwiązanie konfliktu czy jakieś konkretne sytuacje. Końcówka jest po prostu strasznie ckliwa. Dostajemy powrót do przeszłości, wzruszające przemówienie i dużo przebitek, przypominających nam o roli przyjaźni oraz utwierdzających w przekonaniu, że każdy frajer może być super i takie sam, sami rozumiecie. Może gdyby wybrali jedną z tych rzeczy, zaakceptowałabym to bez problemu. Ale taki zmasowany atak? To: Rozdział 2 nie powinno służyć do wywoływania łez. Ani tych ze śmiechu, ani tych ze wzruszenia.

13 powodów próbuje samo się pogrzebać. Recenzja 3. sezonu

To: Rozdział 2 to udany film. W udany sposób czerpie z klasyki, wie, w jaki sposób wywoływać strach. Nie skopano efektów specjalnych, które mogłyby wywołać nudę i śmieszność zamiast stresu. Może czuwał nad tym sam Stephen King? Zdradzę, że niczym Stan Lee, pojawił się w małej rólce i poszło mu całkiem nieźle. Więcej nie powiem, sprawdźcie sami! Historia jest wciągająca. Podobało mi się zarówno śledzenie lęków bohaterów, jak i ujawnianie genezy Pennywise’a oraz jego prawdziwej natury. Wszystko jest osadzone w podobnym klimacie, ale to jednak nie jest już serial o dzieciakach. To dorośli ludzie, którzy zdążyli dojrzeć i trochę się pozmieniać. Uważam, że To: Rozdział 2 jest lepszy od swojej poprzedniczki. To bardzo udany sequel. Jeśli jesteście więc fanami jedynki – jazda do kina!