176

To już jest skandal, co się dzieje z tymi aktualizacjami w Windows 10

Jestem fanem aktualizacji systemu, aplikacji czy gier, bo bezpieczeństwo, nowe funkcje itp. Po dzisiejszej akcji z aktualizacją w Windows 10 mam ich już serdecznie dosyć.

Wczoraj przyszła jakaś nowa aktualizacja w Windows 10 i po jej zainstalowaniu zaczęły dziać się dziwne rzeczy z klawiaturą. Najpierw przestał działać losowo klawisz Alt, a zaraz po nim klawisze r, y i k – też losowo. Początkowo zdarzało się to na tyle rzadko, że nie robiłem sobie z tego większego problemu, ale dziś się to nasiliło i praktycznie nie dało się napisać zdania bezbłędnie.

Odpaliłem więc Google w poszukiwaniu podobnych problemów i okazałem się pionierem z tym zjawiskiem. W przypadku, gdy komuś nie działały wybrane klawisze podejrzewano zalanie czy zanieczyszczenie, u mnie ten problem nie występował, więc przeszedłem to tradycyjnych kroków, czyli sprawdzanie aktualizacji sterowników do klawiatury i odinstalowanie ostatniej aktualizacji systemu – bez rezultatu.

Przyszedł czas na drastyczną opcję formatowania komputera. Po sformatowaniu pierwsze, co zrobiłem to sprawdziłem w notatniku te klawisze, które wcześniej nie działały i tu pierwsza ulga – działają bez zarzutu. Rozpocząłem proces instalacji mojego pakietu podstawowego – Google Chrome, Calmly, Irfan View, FastStone Image Viewer i Libre Office. W międzyczasie dokonałem w ustawieniach zamiany konta lokalnego na konto Microsoft, dodanie opcji logowania PIN-em i odciskiem palca.

Tylko po tych czynnościach wchodzę w Calmly do pisania kolejnego artykułu i klops – te same klawisze przestały losowo działać. Naturalnie więc pomyślałem, że problem jest z tymi zmianami w ustawieniach. Usunąłem więc odciski palca i kod PIN. Uruchomiłem ponownie komputer i moim oczom ukazał się komunikat: Wystąpiło jakieś zdarzenie i twój kod PIN jest niedostępny. Pod spodem podlinkowany wpis – Nadaj nowy kod PIN, który po kliknięciu nie reagował zupełnie. Co dziwne, nie było przy tym alternatywnej opcji logowania hasłem do konta Microsoft, którego przecież nie usunąłem.

Tu już moja cierpliwość się powoli zaczynała kończyć, nie mam dostępu do systemu, nie mam klucza USB z instalacją Windows 10, mam na dziś komputer z głowy. Na smatfonie przeszukałem opcji uruchomienia opcji odzyskiwania bez uruchamiania systemu, znalazłem kilka porad typu wciskanie klawisza DEL przy uruchamianiu czy F11, co nie pomogło.

Pomyślałem więc, że przynajmniej uruchomię jakiegoś linuksa z klucza USB. Dokonałem zmian w BIOS-ie, by uruchamiał się z klucza, odpalam wciskam F2 i w miejsce ekranu startowego z USB ukazał się mój upragniony niebieski ekran z informacją, że nastąpił problem z uruchomieniem systemu, skorzystaj z opcji naprawczych. Z tego poziomu przywróciłem komputer do ustawień fabrycznych, system się uruchomił, wszystkie klawisze działają, a ja oczywiście powstrzymałem się już przed zamianą na konto Microsoft, włączania kodu PIN czy logowania odciskiem palca. Pracuje teraz tylko na koncie lokalnym i co ciekawe, bez tych zmian komputer pracuje cicho, wiatraki nie włączają się co chwila i to nie jest efekt czystego systemu – od nowości tego sprzętu tak nie miałem.

Tak więc, na tę chwile odpuszczam sobie wszelkie aktualizacje tego systemu i zostaje przy koncie lokalnym bez opcji logowania odciskiem palca czy PIN-em.