Moje przemyślenia

Timeline dla stron na Facebooku, czy nudne i śmieciowe strony w końcu znikną?

6

Niemiłym zaskoczeniem było odwiedzenie pewnego dnia moich stron na Facebooku i dowiedzenie się, że FB wprowadza dla stron niekoniecznie ciekawy Timeline. W pierwszej chwili - szok. No bo jak to wygląda?! Na ducha tymianku, tragedia... Ale po kilku dniach mózg przestawia się na bardziej rozsądne myśl...

Niemiłym zaskoczeniem było odwiedzenie pewnego dnia moich stron na Facebooku i dowiedzenie się, że FB wprowadza dla stron niekoniecznie ciekawy Timeline. W pierwszej chwili - szok. No bo jak to wygląda?! Na ducha tymianku, tragedia... Ale po kilku dniach mózg przestawia się na bardziej rozsądne myślenie i stwierdza, że to praktycznie to samo, co na naszym zwykłym profilu - a ten da się po pewnym czasie polubić. Więc jak to jest z tymi nowymi stronami na Facebooku?

Facebook wprowadza Timeline dla stron dlatego, że niczym chore przepisy państwowe, uznaje firmy i korporacje za istoty ludzkie :). A właściwie podkreśla, iż marki - nawet nie tyle firmy, co nawet drużyny sportowe albo zespoły muzyczne - też mają swoją tożsamość, taką “identity”, którą chcą przedstawić swoim użytkownikom.

Timeline w założeniu miał zmienić podejście do osób na Facebooku - nie chodzi już o same statusy i podejrzane zdjęcia publikowane w strumieniu. Dzięki Timeline Facebook skupia się teraz na “opowiadaniu historii” - bo każdy z nas taką historię ma, jedni mają ciekawszą, inni nudniejszą. Na przykład ja mam bardzo nudną... I historię do opowiedzenia mają również marki - firmy, zespoły, drużyny, czy Lady Gaga... I właśnie na opowiadaniu historii danej marki chce się skupić Facebook. W założeniu po to, by bardziej angażować użytkowników serwisu do interakcji z daną marką. To ma się oczywiście przełożyć na zyski. Zyski Facebooka, rzecz jasna.

Z tego też względu, Timeline przedstawia podstawowe informacje - wielki obrazek, który ma przyciągnąć uwagę, a potem proste dane statystyczne - ile osób daną stronę lubi, ile o niej rozmawia, gdzie są zdjątka i, przede wszystkim, jacy z naszych znajomych tę stronę lubią - wiadomo, jeśli znajomi coś lubią, to jest większe prawdopodobieństwo, że my też to polubimy. Póki co, praktycznie nie ma nic nowego - po prostu pewne rzeczy zostały bardziej wyeksponowane.

Niżej mamy już typowy Timeline - czyli bałagan jak się paczy :). A przynajmniej wiele osób tak może zareagować, gdy pierwszy raz zerka na “linię czasu”. Tu się nic nie zmieniło, można się pogubić w natłoku informacji, które są po prostu dziwacznie wyświetlane - do tego po prostu trzeba się będzie przyzwyczaić. Przede wszystkim, linia czasu pozwala nam prześledzić opowiadaną historię marki aż do jej pojawienia się na Facebooku. I tutaj warto dodać - nie wszyscy tę historię umieją opowiadać, toteż tak samo jak w przypadku naszych profili, administratorom fanpage’y zalecam poczyszczenie tejże historii. Ot, kolejne podpobieństwo między zwykłym profilem, a stroną marki. Bo teraz każdy będzie miał dostęp do niekoniecznie odpowiednio zarządzanej przeszłości.

A czym się najbardziej zachwycam? Prywatnymi wiadomościami dla fanpage’y - teraz będzie można pisać wiadomości do marki, co może usprawnić komunikację - na małych stronach na pewno, bo na dużych to się zaraz zapcha. Ale przynajmniej działa. Sprawdzałem - sam sobie wiadomość wysłałem, a potem na nią odpowiedziałem, więc wiem, co gadam.

Za pomocą odpowiednio opowiedzianej przeszłości, a także za pomocą nowych mechanizmów, Facebook chce zmusić marki do większego angażowania swoich fanów w lajkowanie czy komentowanie, a przede wszystkim też - dzielenie się statusami marki. Im lepsze rezultaty z działania na Facebooku ma marka, tym więcej kasy jest skłonna przeznaczyć na reklamę na FB. I tak to się kręci. Nowy Timeline podkreślający “ważność” tego, co piszemy, czy też automatyczne wyświetlanie najbardziej angażujących statusów marki w strumieniach użytkowników - ah, Facebook chce idealizować marki aktywnie działające na Facebooku.

I niektórzy zapewne się skuszą - lepszej jakości treści, bardziej angażujące statusy, więcej zdjęć, wszystko co pozwoli użytkownikom bardziej zacieśnić swój stosunek do danej marki - kilka stron może faktycznie zacząć się rozwijać zgodnie z ideałami Facebooka. Ale ponieważ wszystko rozchodzi się o kasę, a nie o “opowiadaną historię” (no, zejdźmy na ziemię), to jak pisał Grzegorz kilka dni temu, tak naprawdę niewiele się zmieni - a wręcz fanpage mogą zmienić się w jedną wielką kolekcję stron reklamowych.

I tutaj pojawia się mój dylemat z ostateczną opinią - bo, wbrew zwolennikom podejścia "Timeline panic!" tak naprawdę nie jest źle. A wręcz jest nawet ładnie. Choć trzeba się będzie przyzwyczaić do nowego sposobu wyświetlania treści na stronach. Ogólnie więc nie mam co narzekać na tę zmianę ze zwykłego strumienia na Timeline. Ale jednocześnie, nie jestem przekonany, że ideały Facebooka wejdą w życie - śmiem wątpić, by Timeline bardziej angażował fanów, a już na pewno nie sprawi, że śmieciowe strony reklamowe znikną z tego serwisu. Dlatego też oprócz faktu, że wygląda to ładniej, to po prostu nie “czuję” pozostałych argumentów za zmianą wyglądu fanpage’y.

30 marca wszystkie strony zostaną przestawione na nowy Timeline. Do tego czasu osoby zarządzające stronami mają czas, by dodać ładne “cover photo” i oczyścić historię swojego fanpage’a z informacji, którymi lepiej się nie dzielić. A potem będzie można bardziej angażować fanów. Lub nie. Ale przynajmniej ładniej będzie to wyglądać...

Źródło obrazków

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu