17

HTC One A9? „Time to say goodbye…”

Wspomnienie pięknego utworu w tytule nie będzie wcale niczym pięknym dla HTC, które wczoraj pokazało smartfon kontrowersyjny. Bo naprawdę ładny, ciekawie rozwiązany pod względem wartości dodanej i przyzwoity, jeśli chodzi o specyfikację. Mnie jednak martwi co innego. HTC ma ogromne problemy z marketingiem, który umówmy się – leży, kwiczy i grunt podgryza. Pikanterii całej sprawie […]

Wspomnienie pięknego utworu w tytule nie będzie wcale niczym pięknym dla HTC, które wczoraj pokazało smartfon kontrowersyjny. Bo naprawdę ładny, ciekawie rozwiązany pod względem wartości dodanej i przyzwoity, jeśli chodzi o specyfikację. Mnie jednak martwi co innego. HTC ma ogromne problemy z marketingiem, który umówmy się – leży, kwiczy i grunt podgryza. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, iż HTC One A9 nie będzie tani. Będzie po prostu drogi.

Cześć – zobaczcie na to. Fajne? Super. Do widzenia!

Nagłówek świetnie oddaje to, jak wyglądał wczorajszy event HTC transmitowany w Internecie. Zaczęło się obiecująco – sugerująca wielką pompę muzyka, interesująca treści w informacji prasowej. Nastawiliśmy się na coś naprawdę ciekawego, liczyliśmy na to, że HTC nie skupi się jedynie na smartfonie samym w sobie i zahaczy o coś jeszcze. Widocznie albo jestem naiwny, albo niespełna rozumu. Cała transmisja liczyła sobie jedynie 18 minut. Po niej zaś nie tylko ja, ale również wielu kolegów z branży siedziała z minami w stylu: „To już wszystko?” HTC wyszło na „młodego kelnera”, który jeszcze nie doniósł, a już rozlał. Groteskowo wyglądały puste miejsca w Barclays Center w Nowym Jorku, skąd transmitowano wydarzenie. Po prezentacji nowego smartfona miała odbyć się huczna impreza z udziałem takich sław jak Jay-Z oraz Beyonce i innych gwiazdek.

Już wcześniej wiedziałem o tym telefonie i byłem bardzo zaniepokojony

Moje dobre źródełka trąbiły już o tym, że telefon pojawi się w Polsce. Ponadto, wiadomo mi było, że mimo zapewnień z zagranicy, gdzie redaktorzy wręcz tłukli się na informacje o HTC One A9, ten telefon będzie drogi. Obstawiano cenę na poziomie około 2 tysięcy złotych wzwyż. Pomyliłem się? Moje źródła się pomyliły? Absolutnie. 2549 złotych za telefon, który jedyne co ma, to Marshmallowa po Nexusach. Ale wiadomo, że inne modele też go niedługo otrzymają. Specjalna wersja zdatna do odblokowania bootloadera bez tracenia gwarancji? 12-miesięczna ochrona, w trakcie której możemy ten telefon trzepnąć siekierą i HTC i tak wymieni nam egzemplarz? Czy to jest wartość dodana, która skłoni konsumenta do zakupu tej słuchawki? Śmiem naprawdę wątpić.

HTC One A9_6V_DeepGarnet

Specyfikacja tego urządzenia jasno wskazuje nam, że z flagowcem absolutnie nie mamy do czynienia. Chociaż – jak sądzę, HTC bardzo chętnie by chciało, by ten sprzęt był po prostu flagowcem nazywany. I teraz ok, gdyby ten sprzęt miał specyfikację typowego flagowca i kosztował tyle ile kosztuje – byłby to zapewne jeden z lepszych sprzętów z Androidem na rynku. W sytuacji odwrotnej, gdy mamy do czynienia z typowym średniakiem kosztującym na nasze krocie – ten sprzęt owszem, sprzeda się. Ale owa sprzedaż wysoka nie będzie. Kto go kupi? Entuzjaści? Miłości tworzenia własnych motywów dla Androida? Proszę Was – Android ma już tyle opcji personalizacji, że nawet kreator motywów zamiast wzbudzać podziw, to wzbudza jedynie politowanie.

Kryzys tożsamości HTC

Lepiej by było, gdyby ten producent skupił się na tanich i dobrych słuchawkach. A tymczasem HTC idzie pod prąd – robimy telefony średnie i drogie. Może ładne. Może ciekawe. Ale za drogie w stosunku do tego, co ma Samsung, co ma LG – i tak dalej. HTC w konfrontacji z resztą rynku beknie jeszcze za parcie pod prąd. Nie wiem, czy w przypadku Tajwańczyków to dowód na zwykły brak instynktu samozachowawczego, czy też niesamowita krótkowzroczność. Może jedno i drugie.

Jedno dla mnie jest pewne. HTC może już pakować walizy. I wiecie, co? Nawet nie będzie mi ich szkoda.