2

Bardzo fajne gimbale za rozsądne pieniądze. Testujemy Feiyu Tech G6 i G6 Plus

Stabilizatory, czy jak wolicie gimbale już od dawna nie są sprzętem zarezerwowanym wyłącznie dla profesjonalistów. Jedną z firm, która oferuje ciekawe i niedrogie konstrukcje jest Feiyu Tech. Przetestowałem dwa "mniejsze" modele tego producenta - G6 i G6 Plus.

Ostatnio mocno rozważam zakup gimbala do aparatu. Swoje zainteresowanie kieruję przede wszystkim na sprzęty firmy Feiyu Tech – część znajomych używa tych konstrukcji i jest z nich bardzo zadowolona. A i cena jest bardzo przystępna, szczególnie jak na oferowane możliwości i jakość wykonania. Tym chętniej wziąłem na testy modele G6 (gimbal przeznaczony do kamer sportowych) i G6 Plus (gimbal przeznaczony do kamer sportowych, smartfonów i bezlusterkowców). I choć drugie z urządzeń nie sprawdziło się w przypadku zbyt ciężkiego Panasonic Lumix GH4, to po wpięciu smartfona spisywało się świetnie. Ale po kolei.

Feiyu Tech G6 Plus

Na początek kilka informacji. To uniwersalny 3-osiowy gimbal przeznaczony do kamer sportowych, smartfonów i bezlusterkowców. Sprzęt posiada 4-kierunkowy dżojstik, bezprzewodową łączność BT i WiFi z aplikacją i ewentualnie urządzeniem, który na nie zamocujecie – ma mocowanie do kamer ze śrubą 1/4, jest też odporny na zachlapania, a za stabilizację odpowiadają silniki bezszczotkowe.

Plusy

Bez wątpienia największym plusem G6 Plus jest jego uniwersalność. Przy udźwigu do 800 gramów podłączycie praktycznie każdy smartfon (o ile oczywiście wraz uchwytem zmieści się na płytce montażowej), kamerę sportową (w zestawie jest przejściówka na złącze do GoPro) lub aparat mieszczący się w limicie wagowym. Dzięki takiej rozpiętości to sprzęt niezwykle uniwersalny, z którego skorzystają posiadacze urządzeń z aż trzech kategorii – brawo.

G6 Plus testowałem na Samsungu Galaxy S7 Edge (dlaczego nie na naszym aparacie? O tym niżej) i…to była czysta przyjemność. Może system wyważania nie jest idealny, nie ma też w zestawie uchwytu do smartfona, ale kiedy złapałem równowagę, gimbal trzymał ustawienia na tyle mocno, że po kilku dniach i dwóch transportach w plecaku bez futerału, smartfon trzymał się na urządzeniu tak dobrze, jak zaraz po wyważeniu. To, jak stabilizuje możecie zobaczyć na poniższym materiale wideo.

Zachęcam też do poszperania na YouTube, znajdziecie tam wiele filmów z konkretnymi modelami urządzeń połączonych z G6 Plus. Moim zdaniem to najlepszy sposób na sprawdzenie, czy posiadane przez Was urządzenie dobrze współpracuje z gimbalem i oferuje właśnie taki stopień czy jakość stabilizacji, jakiego oczekujecie.

Na plus na pewno możliwość połączenia gimbala z aparatem. W Lumix GH4 udało się jedynie spiąć przycisk nagrywania, jednak w innych obsługiwanych przez aplikację urządzeniach skorzystacie również z zamontowanego na gimbalu pokrętła, na przykład do przybliżania, można też wykorzystać ustawianie ostrości – tu jednak też warto zapoznać się z opiniami w sieci i sprawdzić z którymi aparatami działa to dobrze, a z którymi tylko na papierze.

G6 Plus (poza dziwnie delikatną farbą) sprawia wrażenie bardzo solidnie wykonanego urządzenia. Jest jednocześnie na tyle dobrze wyważony, że praca z nim nie sprawia kłopotów i choć taka konstrukcja najczęściej będzie trzymana w jednej dłoni, nie czułem, by po testach miała mi ona odpaść – tu jednak sporo też zależy od zamontowanego urządzenia rejestrującego.

Rękojeść G6 Plus pokryto przyjemnym w dotyku materiałem gumopodobnym, który przy okazji gwarantuje pewny chwyt – urządzenie ani razu nie wyślizgnęło mi się z ręki. Przycisk do resetowania pozycji aparatu mógłby być trochę niżej (tu DJI w swoim Osmo X3 trafiło ze spustem trochę lepiej, jest on też większy i lepiej wyczuwalny), jednak już 4-osiowy dżojstik idealnie podpasował mi się pod kciuk i był bardzo wygodny w użyciu. Podoba mi się też możliwość ładowania gimbala po podłączeniu przewodu microUSB – nienawidzę ładowarek do DJI Osmo X3 i bardzo brakuje mi takiego “smartfonowego” podejścia. Szczególnie, że w G6 Plus można wyjąć baterię, wystarczy odkręcić pokrętło na spodzie rękojeści. Super pomysł.

Pozytywnym zaskoczeniem jest mały ekran z podstawowymi informacjami – takimi, jak na przykład tryb pracy czy stan naładowania baterii. Niby drobiazg, a cieszy.

Minusy

Producent deklaruje maksymalny udźwig na poziomie 800 gramów. Mój Panasonic Lumix GH4 ze szkłem Panasonic LUMIX G X VARIO 12-35 mm waży około 864 gramów, czyli nie mieści się w skali. Sęk w tym, że na stronie producenta GH4 podawane jest jako aparat obsługiwany przez gimbala. Dziwna sprawa, ale spróbowałem. Było bardzo ciasno, ewidentnie nie pod rozmiar tego aparatu, choć ostatecznie udało się go zmieścić na stelażu. Ba, udało się też wyważyć, ale silniczki nie radziły sobie z poprawną pracą. W tym wypadku pomogło ustawienie większej mocy w aplikacji, ale…podczas użytkowania czuć było, że gimbal ma z tym sprzętem problemy, często odbijał ruch, przez co użytkowanie go z tym zestawem Panasonica mija się z celem. I tu ciężko ocenić skąd umieszczenie GH4 na liście (bo i aplikacja niespecjalnie chce obsłużyć aparat) – zważono samo body? (562 gramy), czy wzięto lżejsze szkło? To najpopularniejszy uniwersalny obiektyw do GH4 i sprzedawany jest bardzo często w zestawie z aparatem. Za to niestety minus, bo kupując urządzenie na bazie opisu producenta, wtopiłbym pieniądze.

Lepiej można było zabezpieczyć urządzenie przed rysami – czarna farba na metalowych częściach jest bardzo delikatna przez co zadrapania pojawiają się praktycznie od samego patrzenia. Wiem, że gimbal ma stabilizować na półce i błyszczeć, jednak po kilku miesiącach ciągłego użytkowania, pewnie wygląda jak po bliskim spotkaniu z betonem.

Za niewygodny uznaję też system wyważania sprzętu, a dokładnie duże śruby służące do ustawiania poszczególnych elementów – trzeba je mocno dokręcić, najpierw więc będziecie się z nimi mocować, później łapią dziwny luz. No i gimbal schowany do futerału musi wpasować się pod jego wyżłobienia, a to oznacza każdorazowe wyważanie sprzętu po wyciągnięciu go z pudełka. Zdecydowanie bardziej wolałbym większe etui, ale za to dostosowane do ułożonego samodzielnie ustawienia.

Feiyu Tech G6

G6 to taki mniejszy brak G6 Plus. Sprzęt przeznacozny jest do kamer sportowych pokroju GoPro i podobnych. Podobnie jak model Plus posiada 4-kierunkowy dżojstik, jest odporny na zachlapania.

Na pierwszy rzut oka urządzenie przypomina G6 Plus, rękojeść jest trochę krótsza, nie ma pokrętła, które spina się aplikacją z podłączonym aparatem. System mocowania jest też inny – dostajemy delikatną „klatkę”, gdzie zamykamy naszą kamerę sportową, dokręcając jeden z uchwytów do przodu kamery.

Plusy

Proces stabilizowania urządzenia jest banalnie prosty, ogranicza się bowiem do jednej masywnej śruby. Dzięki temu całość trwa dosłownie moment i każdy powinien sobie z nim poradzić.

Na plus na pewno solidne wykonanie sprzętu, również posiada gumowany materiał na rękojeści, tak samo wygodnie położony dżojstik i bardzo dobrze leży w dłoni. Też ładowany jest za pomocą przewodu i też można odkręcić pokrętło na dole by dostać się do wymiennej baterii. Jak większy brat ma również mały ekran z podstawowymi informacjami.

Feiyu Tech G6 charakteryzuje się niezłą stabilizacją. Podczas testów korzystałem z GoPro HERO 7 Black, jednak całkowicie wyłączyłem stabilizację wbudowaną w kamerę. Efekt? Zobaczcie sami.

Przy 60 fps-ach przy nagraniu z GoPro zdecydowanie bardziej widać niedbałe ruchy podczas kręcenia – warto również pamiętać, że przy klipie z S7 Edge wbudowana w smartfon stabilizacja została włączona, co trochę pomogło nagraniu. Morał? Próbować łączyć stabilizację gimbala ze stabilizacją urządzenia nagrywającego i przede wszystkim nauczyć się sprzętu Feiyu Tech –  wykonywać takie ruchy, w których gimbal czuje się najlepiej. Odbije się to na pewno pozytywnie na finalnym efekcie stabilizacji nagrania.

Minusy

Choć system mocowania kamery jest niewielki, zgrabny i prosty w obsłudze to jest więcej niż pewne, że jeśli będziecie często wykręcać kamerę, szybko porysujecie jej obudowę. Metalowe części nie mają żadnych miękkich elementów, przez co stykają się bezpośrednio z plastikiem – trzeba więc mocno uważać przy ich dokręcaniu. Szczególnie, że nachodziły na ekran GoPro HERO 7 Black. Druga sprawa to wystający aparat kamery – system jest tak skonstruowany, że podczas montażu musiałem całkowicie rozpiąć tę konstrukcję, inaczej kamera blokowała się właśnie na wystającym elemencie – co ciekawe, do góry nogami można ją była tam po prostu wsunąć i dokręcić.

No i podobnie jak w G6 Plus czarna farba na gimbalu – lekkie uderzenie oznacza odprysk, dotknięcie jakimś metalowym przedmiotem to rysa do samego metalu. Szkoda, że nie pomalowano tego solidniej.

Aplikacja

Oba gimbale można połączyć z aplikacją FeiyuON i pogrzebać w ustawieniach urządzeń. Zmienicie tam takie parametry, jak moc silników, dopieścicie również kalibrację – warto tam zajrzeć jeśli nie jesteście zadowoleni z tego, co osiągnęliście fizycznymi metodami ustawienia. Przy G6 Plus, w przypadku cięższych aparatów dużo daje wspomniane ustawienie siły silników – po testach może się bowiem okazać, że na standardowych ustawieniach nie wszystko działało jak trzeba, a po przestawieniu suwaków magicznym sposobem problem znika.

Czy warto?

G6 kosztuje około 860 złotych, G6 Plus to natomiast wydatek około 1300 złotych. Myślę, że to uczciwa cena za te urządzenia. Są dobrze wykonane, stabilizują naprawdę porządnie, nie sprawiają wrażenia taniego sprzętu z chińskiego bazaru. Jasne, G6 Plus ma kilka wad, G6 ma ich mniej, ale też nie jest idealny – jednak jeśli szukacie dobrze stabilizujących gimbali w fajnych cenach, zdecydowanie warto spojrzeć na sprzęty firmy Feiyu Tech. Gdybym posiadał lżejszy aparat, kupiłbym G6 Plus – to bardzo uniwersalne urządzenie, które świetnie sprawdzi się zarówno z lekkimi bezlusterkowcami, kamerami sportowymi, jak i smartfonami.

Bateria w obu gimbalach powinna pozwolić na mniej więcej 9-10 godzin pracy na jednym ładowaniu. Producent deklaruje tych godzin aż 12, tak optymistyczny bym jednak nie był. Dużo też zależy też od tego jak używacie sprzętu – przy większej mocy silników, energia wyczerpie się szybciej, kluczowe są też same ruchy – czasem sprzęt będzie kontrował mocniej, czasem słabiej – co ma oczywiście wpływ na zużycie energii.




Trzeba jednak pamiętać, że żadne z tych urządzeń (szczególnie G6 Plus) nie jest sprzętem dla profesjonalistów – to proste, choć bogate w opcje i przyciski gimbale dla zwykłego, szarego użytkownika, który nie jest zadowolony z trzęsących się klipów zarejestrowanych na wakacjach. W tym wypadku oba urządzenia spełnią pokładane w nich nadzieje. Po przygodzie z tym sprzętem rozglądam się za modelami z większym udźwigiem i zamierzam doposażyć nasz redakcyjny zestaw o któryś z nich.

Jeśli natomiast szukacie czegoś do kamer sportowych, G6 będzie dla Was – wyważenie na nim GoPro 7 było banalnie proste i bardzo szybkie, a efekt stabilizacji na tyle dobry, że jestem w stanie bez zająknięcia polecić ten sprzęt.