15

Tego jeszcze nie było: ekran dotykowy z fizyczną klawiaturą. To ma sens…

Od dobrych kilku lat trwa spór między miłośnikami ekranów dotykowych, a tradycjonalistami, dla których fizyczne klawiatury zawsze będą jedynym słusznym rozwiązaniem. Ci pierwsi starają się ograniczać styczność z tradycyjną klawiaturą do minimum i przekonują, że to relikt poprzedniej epoki, a ich oponenci nie wierzą w to, że ekrany dotykowe mogą kiedyś zapewnić im pełną swobodę […]

Od dobrych kilku lat trwa spór między miłośnikami ekranów dotykowych, a tradycjonalistami, dla których fizyczne klawiatury zawsze będą jedynym słusznym rozwiązaniem. Ci pierwsi starają się ograniczać styczność z tradycyjną klawiaturą do minimum i przekonują, że to relikt poprzedniej epoki, a ich oponenci nie wierzą w to, że ekrany dotykowe mogą kiedyś zapewnić im pełną swobodę pisania. Być może topór wojenny pomoże zakopać firma Tactus Technology. Tworzy ona produkt odpowiadający potrzebom obu wspomnianych grup.

Przedstawiciele Tactus Technology zaprezentowali prototyp tabletu, o którym pewnie myślało już wielu projektantów, producentów i użytkownik, ale zazwyczaj na wyobrażeniach się kończyło i pomysł lądował w szufladzie biurka lub umysłu z adnotacją: „jeszcze na to za wcześnie”. Nie będę dłużej kluczył wokół tematu i przejdę do konkretów: chcielibyście czuć wypukłą klawiaturę na ekranie dotykowym? I to tylko wtedy, gdy sobie tego zażyczycie? Jeśli tak, to kibicujcie wspomnianej firmie.

Nowy system sprawia, iż po komendzie użytkownika na ekranie formują się wypukłe klawisze (powstają np. w miejscu, w którym wcześniej widoczna była wirtualna klawiatura lub przyciski menu). Technologia wykorzystuje system mikrokanałów (wtłaczany jest specjalny płyn). Gdy właściciel sprzętu zażyczy sobie fizycznej klawiatury, płyn wypełni owe mikrokanały i pojawią się przyciski. Chcesz płaskiego ekranu? Nic prostszego – wydaj komendę i płyn zniknie, a wraz z nim wypukłości.

Oczywiście, nie ma się co oszukiwać – projekt jest póki co poważnie niedopracowany i raczej nie zobaczymy go w najbliższym czasie w tablecie, czy smartfonie. Problem stanowi np. fakt, iż w prototypie klawisze powstają tylko tam, gdzie przewidział je producent. W perspektywie to użytkownik ma decydować, co, gdzie i jak ma się pojawić na jego ekranie. O jakiej perspektywie mowa? Wspomina się już o roku 2013, ale nim system zostanie w pełni dopracowany minie zapewne kilka lat. I tu pojawia się pytanie: czy warto rozwijać ten projekt?

Jego przeciwnicy twierdzą, że po pierwsze, zwiększy to koszt urządzeń, po drugie wzrośnie ich energochłonność (choć twórcy już teraz przekonują, że o ten aspekt nie należy się martwić), a po trzecie, nie jest powiedziane, że system faktycznie przypadnie do gustu zarówno miłośnikom fizycznej klawiatury, jak i amatorom ekranów dotykowych. Obie grupy mogą uznać technologię za zbyt wydumaną i stanie się ona sierotą. Osobiście uważam, że to bardzo ciekawy pomysł i będę czekał na dalsze doniesienia (a zwłaszcza filmy) publikowane przez firmę. I na produkt finalny rzecz jasna.

Foto: 1