6

Technologiczne pranie mózgu i brak logicznego myślenia, czyli co technologia robi nam z głową

Na Kickstarterze widziałem już dużo dziwnych, śmiesznych, niepojętych czy absurdalnych pomysłów. Były już piłki z prądnicą, kamery nagrywające sekundy naszego życia, czy nawet filmy o problemach z erekcją. Dziś znalazłem coś ciekawego w dziale technologii, mianowicie widelec, który pomoże użytkownikowi schudnąć. Pisząc o wszelakich starupach zarówno tych technologicznych jak i tych prowadzonych stricte w internecie […]

Na Kickstarterze widziałem już dużo dziwnych, śmiesznych, niepojętych czy absurdalnych pomysłów. Były już piłki z prądnicą, kamery nagrywające sekundy naszego życia, czy nawet filmy o problemach z erekcją. Dziś znalazłem coś ciekawego w dziale technologii, mianowicie widelec, który pomoże użytkownikowi schudnąć.

Pisząc o wszelakich starupach zarówno tych technologicznych jak i tych prowadzonych stricte w internecie napotkałem się na różne pomysły. Większość z grubsza potrafiłem zrozumieć lub może bardziej potrafiłem wczuć się w rolę twórców i dojść do tego co chcieli osiągnąć swoim pomysłem, jaką potrzebę chcieli zaspokoić, komu chcieli pomóc.

Z widelcem Hapifork mam pewien problem, gdyż o tym widelcu pisał już swojego czasu Marcin. Zgodnie z tym co jest napisane na stronie projektu na Kickstarterze, widelec ten ma pomagać schudnąć i zdrowo się odżywiać. Kurcze, na pierwszy rzut oka na obrazek z widelcem i przeczytaniu sloganu reklamowego pomyślałem, że na pewno musi kopać prądem jak za dużo nim wiosłujemy! Z drugiej strony kto przy zdrowych zmysłach korzystałby z widelca kopiącego prądem, skoro pewnie w szufladzie ze sztućcami ma co najmniej kilkanaście normalnych? No ale jak to mówią potrzeba matką wynalazków.

Zgodnie z tym co twórcy tego „magicznego” widelca twierdzą, problem tycia nie leży w tym jakie produkty spożywamy, nie ważne czy jemy tłuste mięso, które popijamy olejem czy warzywa podlane sosem jogurtowym. Problem tycia to problem w za szybkim konsumowaniu posiłków, a tak przynajmniej wynika z informacji, które podają twórcy Hapiforka powołując się na przeprowadzone „badania”. Niestety danych z badania nie udostępnili nigdzie, a sam jestem ciekawy jego wyników a także jak ono zostało przeprowadzone. Wynika z tego, że im szybciej jemy tym bardziej tyjemy.

Hapifork to urządzenie, dzięki któremu jego użytkownik ma nabyć prawidłowe nawyki podczas jedzenia. Oznacza to tyle, że ten magiczny widelec ma pomóc mu w powolnym i świadomym jedzeniu. Jakkolwiek to nie zabrzmi widelec ten monitoruje jak szybko transportujemy posiłek z talerza do ust, a w razie potrzeby informuje nas o tym, że powinniśmy zwolnić.

Projekt na Kickstarterze wystartował 17 kwietnia i kilka dni temu udało się osiągnąć wymaganą kwotę, czyli 100 tysięcy USD. Pomijając już fakt, że twórcom udało się zebrać wymaganą kwotę na ten dziwny pomysł, to w lipcu planują uruchomić masową produkcję.

Koniec już żartów o tym bzdurnym pomyśle, fakt jest jednak taki, że istnieją diety i faktyczne badania, które dowodzą, że człowiek, który spożywa posiłki wolniej ma mniejsze skłonności do tycia. W tym wszystkim ważne jest jednak to, że podczas wolnego, a co ważne świadomego jedzenia pokarm zaczyna być trawiony jeszcze w jamie ustnej (część węglowodanów rozpuszcza się ze śliną i przenika przez błonę śluzową).

Drugim faktem jest to, że jedząc wolniej jemy mniej przez to, że ośrodek sytości w mózgu działa z opóźnieniem. Czujemy sytość w kilka do kilkunastu minut po spożyciu posiłku. Gdy jemy wolno, mózg ma czas, aby poinformować nas o tym, że się najedliśmy, zanim zjemy więcej niż potrzebujemy. Dodatkowo gryząc pokarm o wiele dokładniej, przyśpieszamy procesy trawienia. Duże kawałki pokarmu nie zalegają przez długi czas w żołądku. Nie zachodzą w nim procesy fermentacyjne, które mogą wywoływać wzdęcia, ale też inne groźne dla zdrowia dolegliwości.

Nie zmienia to jednak faktu, że tego typu rozwiązania są w mojej opinii zbędne i bezsensowne. Czy nie lepiej te pieniądze przeznaczyć na karnet na siłownię, albo na edukację żywieniową w szkołach? W końcu pomysł na inteligentny widelec pochodzi z USA, gdzie problem nadwagi jest nad wyraz wielki. Czy nie prościej i łatwiej „pogooglować” o żywieniu się i uświadomić sobie, że wolne jedzenie zwykłym widelcem spowoduje ten sam efekt?

Lubię technologię, jestem jej wielkim fanem. Jednak nie jestem fanem wsadzania elektroniki wszędzie na siłę. Jestem świadom jak jeść, ale wmawianie ludziom że schudną i będą zdrowsi dzięki temu widelcowi to imo lekkie przegięcie. Pamiętajmy, że według raportu IMS Research znajdujemy się właściwie w przededniu wielkiego boomu skupiającego się wokół inteligentnych urządzeń, które możemy nosić na sobie. IMS w swoim raporcie prognozuje, że w 2016 roku zostanie sprzedanych ponad 170 milionów tego typu urządzeń.

Technologia jest fajna do momentu kiedy nas nie ogłupia, a w tym wypadku wydaje mi się, że tak jest. Bo co może spowodować wpakowanie elektroniki do widelca? Co będzie dalej? Waga wbudowana w toaletę by ważyć czy waga kału jest prawidłowa? Nie dajmy się zwariować pseudo inteligentnym rozwiązaniom pakowanym nam na siłę do kieszeni i naszych rąk. Raz już podzieliłem się z Wami moimi przemyśleniami na temat smartzegarków, które imo są zbędne, bo tak naprawdę ich wykorzystanie będzie marginalne. Ludzie, którzy zainwestowali pieniądze w Hapifork nie są głupi, tylko wierzą w to, że naszpikowany elektroniką widelec im w jakikolwiek sposób pomoże. Dlaczego? Bo się rozleniwili. To tak jak z reklamami telezakupów Mango, które próbują nam wcisnąć „super” urządzenia do wszystkiego, które tak naprawdę są do niczego.