23

Takiego serialu potrzebuje polska telewizja. Kruk – recenzja

Nie drżyjcie o powtórkę z 2. sezonu Belfra. Po zobaczeniu dwóch odcinków Kruka. Szepty słychać po zmroku mogę śmiało napisać, że właśnie takiego serialu potrzebuje polska telewizja. Świetnie łączy on w sobie znane nam wszystkim polskie realia, co kojarzy mi się z Falą zbrodni, oraz amerykańskie i skandynawskie kryminały (The Killing) z pięknymi ujęciami, gęstym i mrocznym klimatem, a także nutką niepokoju.

Twórcy bardzo starannie dochowywali tajemnicy na temat fabuły serialu oraz głównych postaci nawet wtedy, gdy media gościły na planie zdjęciowym Kruka. Ale sama obecność podczas filmowania kilku scen pozwalała już w pewnym stopniu przewidzieć, czego będzie można spodziewać się po Kruku. Czy wszystkie moje przewidywania i oczekiwania wobec Kruka się spełniły? Nie do końca, ale to bardzo dobrze, bo odkrywanie tajemnic to najlepsza frajda dla każdego widza.

Przejdź do recenzji finału „Kruka”

Tytułowa postać to Adam Kruk, łódzki policjant z problemami. Banał? Nie chcę zdradzać zbyt wiele, dlatego ująłem to najprościej jak się dało. Sytuacja jest znacznie bardziej złożona. Niemal ciągle obecny grymas na twarzy nie wynika tylko z jego ciężkiego charakteru, ale jest efektem psychofizycznego bólu, z którym nie potrafi sobie w dłuższej perspektywie poradzić. To wpływa na jego działania i decyzje, ale ze swoich obowiązków wywiązuje się jak najlepiej potrafi – doświadczenie to jedna z jego największych zalet. Gdy dowiaduje się, że musi wracać tam, gdzie dorastał, dopiero wizyta gościa zmienia jego decyzję. Robi to niechętnie, pod przymusem, a wraz z nim my rozdrapujemy stare rany odkrywając bolesną historię z Podlasia.

Tempo pierwszego odcinka nie daje nam ani chwili wytchnienia, ale dodam od razu, że – na całe szczęście – w drugim epizodzie znacząco zwalnia. Reżyser najwyraźniej chciał nas wrzucić od razu na głęboką wodę i trochę zdezorientować – to tylko pozwala jeszcze lepiej utożsamiać się z Krukiem. Dość szybko przemieszczamy się z miejsca na miejsce, próbujemy poskładać w całość rzucane nam pojedyncze puzzle, ale jest zbyt wcześnie, by udało nam się zobaczyć pełen obraz. W głowie snują się teorie i pytania o co w tym wszystkim chodzi, a każdy szczegół, jaki uda się dostrzec lub dosłyszeć jest na wagę złota. Nie brakuje wyrwanych z kontekstu scen, których nie potrafimy nawet wpasować w linię czasową wydarzeń.

Obok Kruka kluczową postacią w serialu jest jego przyjaciel (grany przez Cezarego Łukaszewicza) oraz naprawde skomplikowana relacja pomiędzy obydwoma panami. To właśnie on towarzyszy mu najczęściej, co tylko dodaje smaczku wszystkim interakcjom Kruka z ludźmi i lokalizacjami z jego rodzinnego miasta. Obsadę uzupełniają Katarzyna Wajda grająca partnerkę Kruka, Andrzej Zaborski wcielający się w lokalnego komendanta, Jerzy Schejbal, jako dobrze prosperujący przedsiębiorca. Mariusz Jakus zagrał jednego z białostockich policjantów – charakterna postać będzie o sobie regularnie przypominać.

Zobacz wszystkie odcinki Kruka w Player+!

Nie wiem, jak potoczy się historia w czterech kolejnych odcinkach, ale dwa pierwsze zwiastują dobrze zbalansowaną opowieść – scenariusz napisał Jakub Korolczuk, dla którego jest to pierwsze dzieło tego typu – którą z rozmysłem rozłożono na każdy z epizodów. Odniosłem też wrażenie, że każdy z nich będzie nieść swoje własne przesłanie i będzie utrzymany w konkretnym tonie. Każdy kadr i scena pozwalają sądzić, że reżyserujący „Kruka” Maciej Pieprzyca doskonale rozumie się z Korolczukiem. To, o czym opowiadał na planie zdjęciowym scenarzysta widać już teraz w pierwszych kilkudziesięciu minutach serialu. W późniejszych scenach – gdy postacie Żurawskiego i Łukaszewicza wyruszają w pościg – wyraźnie widać chęć pogłębienia naszej więzi nie tylko z bohaterami, ale i okolicą, w jakiej się znajdują. Szerokie kadry, zbliżenia, dużo natury i brak pośpiechu – to składa się na klimat rodem ze skandynawskich kryminałów, a  środowisko Podlasia pasuje do takiej atmosfery jak ulał.

„Kruk” zapowiada się znakomicie. Nie ma powodów do obaw wobec powtórki z 2. sezonu „Belfra”. To zupełnie inna produkcja, z bardzo konkretnym zamysłem i miejmy nadzieję satysfakcjonującym zakończeniem – wszystkie napoczęte wątki i podrzucane nam skrawki informacji muszą do czegoś prowadzić. To wciąga i zmusza do przytomnego śledzenia każdej minuty serialu, a każda z nich w dwóch pierwszych odcinkach jest zdecydowania warta Waszego czasu.

Premiera serialu „Kruk” już 18 marca na Canal+ oraz w 4K na Canal+ Now. Możecie też oglądać online w Player+.

Finał „Kruka” – ostatni odcinek serialu zrobił to jak należy

Poniżej znajdują się spoilery ze wszystkich odcinków „Kruka”.

Adam Kruk zamknął sprawę na Podlasiu, ale wcale nie chodziło mu o dorwanie przemytników papierosów. Wszystkie wątki łączyły się i przenikały, ale jego celem było domknięcie wątków sprzed 30 lat. Nakręcany do działania przez przyjaciela z dzieciństwa, dobrnął do makabrycznego finału, który spowodował odpuszczenie win przez skrzywdzonego Sławka.

Jeśli podejrzewaliście Szymona Wasiluka to mogliście się nieco rozczarować, bo to właśnie on stał za porwanie Rafałka. Była to oczywiście część większego planu, który nie do końca poszedł po myśli Wasiluka, ale ostatecznie przyniósł żądane skutki. Gdy Kruk połapał się, co tak naprawdę się dzieje, było już nieco za późno, ale w decydującym momencie podjął decyzję, której nie do końca się po nim spodziewałem – wygrała chęć zemsty, a nie poczucie sprawiedliwości, której szukał od samego początku.

Można czepiać się tego, że cała intryga uknuta została jedynie na bliźniaczo podobnej postaci do Szymona Wasiluka, dzięki czemu udało mu się zdobyć alibi, które przez większość serialu stanowiło największą przeszkodę we wskazaniu porywacza. Tylko tyle i aż tyle, można by rzec. Po komentarzach niektórych wnoszę, że spodziewali się czegoś więcej i jeśli miałbym się do czegoś przyznać, to faktycznie ten aspekt finału serii spodobał mi się najmniej. To wszystko dobrze układało się w całość, ale najwyraźniej zabrakło efektu „wow”.

Nie mogę jednak przyczepić się do samej realizacji tego odcinka, który podobnie jak pozostałe, cieszył oko. „Kruk”, to jedna z tych produkcji, do których będę wracać dla postaci, dialogów i scenografii. Podlasie odegrało w tym wszystkim fenomenalną rolę, dlatego nie zdziwię się, gdy jedna z kolejnych polskich produkcji zabierze nas tam ponownie.

Michał Żurawski, Cezary Łukaszewicz i pozostała część obsady stanęła na wysokości zadania – przekonali mnie, że to wszystko mogło wydarzyć się naprawdę. Żurawski został bezbłędnie wytypowany do tej roli i podejrzewam, że z przyjemnością ponownie zagrałby Kruka. Sęk w tym, że cała ta opowieść była na tyle dobrą, zamkniętą historią, że osobiście nie widzę tu miejsca na drugi sezon. To znaczy chciałbym, że powstał, ale cała ta magia mogłaby gdzieś ulotnić się ustępując miejsca kolejnym wydarzeniom.

Kruk oraz „Kruk” zrobili swoje i za to im dziękuję.

Zdjęcia: ©Olaf Tryzna/CANAL+