27

Tak mógł(by) wyglądać iOS6, Apple czas na zmiany!

Wobec szóstej wersji mobilnego systemu iOS miałem nieco większe wymagania. Powiem szczerze, że miałem kilka swoich typów, ale liczyłem że zmiany zaproponowane przez Phila Schillera i spółkę w pełni mnie zadowolą. Jednak iOS6 okazał się tylko „faceliftingiem” jego poprzednika, a mogło być tak pięknie, jak zakłada to koncept zamieszczony w sieci. Na mnie zrobił ogromne […]

Wobec szóstej wersji mobilnego systemu iOS miałem nieco większe wymagania. Powiem szczerze, że miałem kilka swoich typów, ale liczyłem że zmiany zaproponowane przez Phila Schillera i spółkę w pełni mnie zadowolą. Jednak iOS6 okazał się tylko „faceliftingiem” jego poprzednika, a mogło być tak pięknie, jak zakłada to koncept zamieszczony w sieci. Na mnie zrobił ogromne wrażenie.

Koncept prezentuje kilka naprawdę godnych podziwu pomysłów. Według jego autora – Joost van der Ree – centrum powiadomień, powinno nie ukazywać się w taki sam sposób, jak dzieje się to choćby w Androidzie. Centrum powiadomień powinno być „schowane” za homescreenem, i to właśnie ekran z ikonkami powinien zwijać się w dół, by ukazać listę notyfikacji. Niewielkim, lecz komfortowym dodatkiem byłoby też automatyczne przechodzenie w tryb pełnego ekranu po dwukrotnym dotknięciu treści na stronie w Safari – logiczne jest, że wtedy chcemy się skupić na tekście lub grafikach, a paski u góry i dołu ekranu tylko zajmują bezcelowo powierzchnię.

Niesamowicie spodobał mi się pomysł dynamicznych etykiet – zamiast uruchamiania aplikacji, by obejrzeć wysłane przez nie powiadomienia, wystarczy jedynie pociągnąć za ikonkę w dół, by ujrzeć dymek zawierający wszystkie notyfikacje. Do gustu nie przypadł mi jednak koncept zakładający tzw. „flipicons”, czyli szybki podgląd aplikacji bez faktycznego uruchamiania jej. Uruchomienie tej funkcji miałoby się odbywać w taki sam sposób, jak opisana przed chwilą opcja etykiet. Jednak zastosowanie tej nowości ograniczyłbym jedynie do szybkiego sprawdzenia poczty e-mail czy listy wiadomości, jednak poza tymi czynnościami nie widzę potrzeby uruchamiania jakiejkolwiek aplikacji w tym trybie.

Największe wrażenie zrobiła na mnie nowa idea przełączania się pomiędzy uruchomionymi aplikacjami, czyli multitasking. Autor konceptu nazwał go po prostu Mission Control i dotarcie do miniatur otwartych aplikacji ograniczałoby się jedynie do pociągnięcia palcem z dolnej krawędzi ekranu ku górze. Mission Control umożliwiałoby także przeglądanie otwartych kart w Safari bez powrotu do przeglądarki. Wprowadzony w iOS4 pasek otwartych aplikacji wielokrotnie wprowadził mnie w stan mocnego podirytowania, chociażby wymagając podwójnego wciskania przycisku Home za każdym razem, gdy chcę przełączyć aplikację.

Zaprezentowane przez Apple zmiany w iOS6 mogę określić zmianami kosmetycznymi i przez następne kilkanaście miesięcy będę żyć nadzieją, że iOS7 wprowadzi konkretne i oczekiwane przez użytkowników zmiany. Te wyżej opisane są tylko niewielkim ułamkiem pomysłów, którymi dzielą się posiadacze iPhone’a na forach czy portalach społecznościowych. Doskonale zdaję sobie sprawę, że Apple lubi twardo trzymać się swoich zasad i zawsze postępuje według własnego uznania. W pewnym momencie takie zachowanie może jednak obrócić przeciwko firmie, ponieważ nie można przez cały czas wmawiać użytkownikom co jest właściwe, a co nie.



Źródło.