Pomysł

Istotny problem wszystkich kinomanów rozwiązany

Filip Żyro
27

Jak mówi słynne powiedzenie „Threre is an app for that”. Mimo, że film, który wymyślił ten zwrot powstał kilka ładnych lat temu, w 2009 r., to twórcy znakomicie przepowiedzieli rozwój mobilnej technologii. Na potrzeby telefonów codziennie powstają tysiące aplikacji, które próbują znaleźć dla siebie...

Jak mówi słynne powiedzenie „Threre is an app for that”. Mimo, że film, który wymyślił ten zwrot powstał kilka ładnych lat temu, w 2009 r., to twórcy znakomicie przepowiedzieli rozwój mobilnej technologii. Na potrzeby telefonów codziennie powstają tysiące aplikacji, które próbują znaleźć dla siebie nisze.

Prawda jest taka, że wiele podstawowych czynności, które można było przenieść na nasze mobilne telefony już dawno została zagospodarowana przez największych graczy. Ciężko przebić się robiąc aplikację kalendarza mobilnego czy program do zapisywania notatek. Dlatego od niedawna można zaobserwować trend robienia aplikacji, które zajmują się coraz mniejszym wycinkiem naszej rzeczywistości, są wąsko sprofilowane lub po prostu bardzo oryginalne. Kto by pomyślał chociażby, że aplikacja Yo! może wypalić, a do tego zarobi jeszcze spore pieniądze?

Wydaje się zatem, że ten trend będzie kontynuowany, twórcy będą starali się prześcignąć się na coraz bardziej oryginalne pomysły. Jednak dobrze, gdy aplikacja jest nie tylko pomysłowa, ale jeszcze do tego użyteczna, tak jak chociażby RunPee, o którym zamierzam Wam opowiedzieć.

Każdy kto chodzi do kina na pewno zna ten schemat: kupujemy bilety na seans, a potem udajemy się po małe przekąski. Następnie udajemy się do sali kinowej, gdzie przez 30 min, oglądamy reklamy, które mamy zaszczyt obejrzeć, w końcu zapłaciliśmy tylko 25 zł za bilet. Czas nam się dłuży, więc zanim jeszcze rozpocznie się właściwy seans znika popcorn i litrowy napój. Opici zaczynamy oglądać film. Mamy więc jak w banku, że w trakcie seansu będziemy musieli udać się do łazienki za potrzebą. I tu jest pies pogrzebany, przecież przyszliśmy na film, którego wcześnie nie widzieliśmy, zatem nie wiemy co może nas czekać w trakcie projekcji (no chyba, że to kolejny hollywoodzki blockbuster, wtedy schemat jest oczywisty), zatem jak wybrać moment tak, abyśmy stracili jak najmniej z fabuły? Z pomocą przychodzi wówczas RunPee aplikacja, która wskaże idealny moment na wizytę w ubikacji. W momencie, gdy rozpoczyna się film włączamy RunPee, który w trakcie seansu będzie wskazywał nam, momenty trwające od 3 do 5 minut, w trakcie których na ekranie nie dzieje się nic szczególnego. Twórcy aplikacji analizują filmy wybierając najmniej istotne momenty, a baza filmów jest nieustannie rozbudowywana. W trakcie filmu aplikacja odlicza czas do następnego idealnego momentu na przerwę i wibracjami daje do zrozumienia, że to TEN MOMENT. Zawsze też możemy spojrzeć na zegar odliczający czas do następnego idealnego momentu na mała przerwę.

Czyż to nie genialne narzędzie w swojej prostocie? Ja następnym razem, gdy udam się do kina będę wyposażony w RunPee. Zresztą nie tylko ja sądzę, że jest to świetne narzędzie, wystarczy spojrzeć na rekomendację samego Wolverina.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Aplikacje