23

Szybcy i wściekli 9 – z przykrością patrzę na zwiastun. Seria Fast and Furious potrzebuje resetu

Już niedługo fani Szybkich i wściekłych doczekają się premiery 9. filmu z serii. Bo czy ktokolwiek poza nimi czeka na tę produkcję? Ja jestem fanem, ale tylko trzech pierwszych części. Resztę uznaję za zbędne wymysły, ale ten cyrk trwa dalej.

„Szybcy i wściekli” byli całkowicie innym filmem

Jestem ciekaw, czy ktokolwiek z młodszych widzów, którzy dzisiaj oglądają wyczyny Vin Diesela w kolejnych częściach „Szybkich i wściekłych”, zdecydował się obejrzeć pierwsze filmy, na których bazuje dzisiaj cała seria. „Szybcy i wściekli” oraz „Za szybcy, za wściekli” to produkcje z 2001 i 2003 roku, które zrobiły na rynku niemałe zamieszanie. Wspomniany Diesel i Paul Walker pędzący po drogach klasykami albo autami po tunnigu wzbudzali spore zainteresowanie, a studio Universal inwestowało pieniądze w kolejne odsłony. Dziś nie prezentują się może tak imponująco, ale wracam do nich z ogromną przyjemnością i niemałym sentymentem.

Trzeci film z serii, choć pod względem chronologicznym rozgrywa się w trochę innym miejscu, wspominam najlepiej, głównie za sprawą nowej, przekonującej postaci, a także klimatu jaki udało się zbudować po przeprowadzce ze słonecznych Stanów do industrialnego Tokio. Bezbłędna okazała się też ścieżka dźwiękowa. I choć wielu sądziło, że na tym zakończy się seria, to trzy lata później dostaliśmy „Szybko i wściekle”.

Kolejne odsłony odfrunęły od początkowego konceptu

Zapowiedź powrotu głównych bohaterów, Dominica Torreto (Diesel) i Briana O’Connera (Walker), niosła za sobą cień nadziei na ponowne spotkanie z klasyczną odsłoną szybkich i wściekłych, ale „Szybko i wściekle” okazał się filmem przesiąkniętym nierealistycznymi wydarzeniami, które trudno obserwować bez przymknięcia oka na całość. Od tamtego momentu poziom surrealizmu w każdej kolejnej odsłonie przekraczał wszelkie granice i poza tytułem oraz kilkoma postaciami części 4-8 mają niewiele wspólnego z zamysłem i wizją z początku serii.

Nie da się przeczyć temu, że kolejne filmy są dawką niezłej rozrywki i można się na nich dobrze bawić, ale mi osobiście udaje się to tylko wtedy, gdy zapomnę jak wyglądały początki. Zdaję sobie sprawę, że uliczne wyścigi i gangsterka w starym stylu nie oglądałyby się dzisiaj zbyt dobrze, ale sugestie zmiany kategorii filmu na sci-fi nie są wcale takie bezpodstawne. Vin Diesel prowadząc tę markę tworzy filmy widowiskowe z niezłym humorem, popychając jednocześnie fabułę do przodu, ale niczego więcej pozytywnego o serii Szybcy i wściekli w tym momencie powiedzieć nie mogę. O spin offie, czyli Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw, wolę nie wspominać, bo obecność tej marki w tytule tego filmu to jakaś pomyłka.

„Szybcy i wściekli 9” – premiera latem 2020

Czy odmieni to wszystko najnowsza, dziewiąta już odsłona? Bardzo bym chciał. W Sieci znalazły się już pierwsze materiały promocyjne, w tym teaser trailera, który otrzymamy w piątek oraz plakat. Torreto doczekał się potomka i w tym filmie będzie on najwyraźniej odgrywał jeszcze większą rolę, ale o samej fabule filmu wciąż niewiele wiemy. Życzyłbym sobie i Wam, żeby film choć trochę nawiązał do korzeni całej serii. W piątek, kiedy to zadebiutuje pełny zwiastun, będziemy wiedzieć nieco więcej. „Szybcy i wściekli 9” będą mieć premierę latem tego roku.