143

Szerokopasmowy Internet i nauka programowania trafią do szkół. Wszystkich!

Doczekałem się: do polskich szkół ma wkroczyć programowanie. Powszechnie i na poważnie. Owo „na poważnie” nie oznacza jednak, że z pierwszoklasistów ktoś będzie chciał zrobić wysokiej klasy specjalistów – bardziej chodzi o podjęcie tematu i opracowanie strategii, która jest nam potrzebna. Uczniowie mogą liczyć na lekcje kodowania oraz… szerokopasmowy Internet. Ministerstwom biję brawo i… czekam […]

Doczekałem się: do polskich szkół ma wkroczyć programowanie. Powszechnie i na poważnie. Owo „na poważnie” nie oznacza jednak, że z pierwszoklasistów ktoś będzie chciał zrobić wysokiej klasy specjalistów – bardziej chodzi o podjęcie tematu i opracowanie strategii, która jest nam potrzebna. Uczniowie mogą liczyć na lekcje kodowania oraz… szerokopasmowy Internet. Ministerstwom biję brawo i… czekam na konkrety.

Temat podejmowałem na AW niejednokrotnie, czasem kończyło się to naprawdę ciekawą dyskusją – nie jest tak, że wśród naszych Czytelników mamy samych zwolenników wprowadzania programowania do programu nauczania – nie brakowało ludzi sceptycznie nastawionych do tego pomysłu. Argumentów tej grupy nie uznaję za pozbawione sensu, ale jednocześnie trwam przy swoim: w szkołach powinno się pojawić kodowanie. Dlatego z zainteresowaniem czekałem na dzisiejszą konferencję prasową Ministerstwa Edukacji Narodowej – wczoraj z mediów społecznościowych dowiedziałem się, że może być ciekawie i trzeba przyznać, że rzeczywiście coś się dzieje.

W konferencji prasowej udział wzięli szefowa MEN Anna Zalewska, minister Cyfryzacji Anna Streżyńska, wicepremier i minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Jarosław Gowin oraz prof. Maciej Sysło z Rady ds. Informatyzacji Edukacji. Pojawiły się dwie ważne zapowiedzi: rozszerzona zostanie podstawa programowa na każdym etapie nauczania, pojawi się w niej programowanie. Drugi temat to Internet szerokopasmowy, który ma być obecny we wszystkich szkołach.

– Na poważnie zaczynamy uczyć dzieci podstaw programowania. Zaczynamy od pilotażu w 2016 r. Od 2017 r. zmiany we wszystkich szkołach – ogłosiła szefowa MEN. – Żyjemy w czasach, w których programować mogą nie tylko wykwalifikowani informatycy. Umiejętność programowania staje się dziś jedną z najbardziej poszukiwanych kompetencji na rynku pracy. Naszym celem jest upowszechnienie tej wiedzy w całym społeczeństwie. Dzisiaj stawiamy pierwszy krok na tej drodze – dodała Anna Zalewska.[źródło]

Szefowa Ministerstwa Cyfryzacji, której poświęciliśmy wpis kilka tygodni temu, stwierdziła wprost, że polskie dzieci nie mogą odbiegać pod względem umiejętności cyfrowych od rówieśników z innych państw. Nie stać na to ani ich, ani nas. Cieszę się, że doceniono znaczenie programowania, że dostrzega się już wpływ tej sfery wiedzy na inne umiejętności, na rozwój kraju, jego gospodarki, na późniejsze możliwości podjęcia pracy. Mam przy tym nadzieję, że rzeczywiście to dostrzeżono i z zapowiedzi będzie wynikać coś więcej niż to, że projekt jest miłym prezentem świątecznym.

Ministrowie i podlegli im urzędnicy zapewne zdają sobie sprawę z tego, że nauczanie programowania oraz ogólny rozwój technologiczny to spore wyzwanie. Potrzebny jest sprzęt, odpowiednio wyposażone sale, sprawnie działający Internet. Zapowiedziano jednak działania i na tym polu:

Minister cyfryzacji poinformowała także o kolejnym kroku. – Chcemy zapewnić wszystkim szkołom podstawowym i ponadpodstawowym dostęp do szybkiego szerokopasmowego Internetu. Na ten cel uruchomimy pieniądze z programu Polska Cyfrowa – ogłosiła.[źródło]

Jest dobrze, ale mam kilka uwag. Pierwsza odnosi się do kadry, jej umiejętności. Ministerstwa mają podjąć działania na rzecz jej dokształcania i wypada trzymać za słowo – bez tego cały projekt skazany jest na niepowodzenie: co z tego, że program zostanie rozszerzony, skoro potem nie będzie ludzi, by realizować ten plan? Co komu po nauczaniu programowania przez osobę, która ma o tym mniejsze pojęcie niż uczeń szkoły podstawowej? Spore wyzwanie, dużo pracy tu potrzeba. A do tego chęci i pieniędzy.

Kolejna rzecz to wymiar godzinowy. Jeśli kodowanie zostanie „wciśnięte” w obowiązujący program nauczania informatyki i zajmie tam niewiele miejsca, to na pozytywne skutki raczej nie ma co liczyć. Dwie godziny w ciągu roku to trochę za mało, by mówić o nauce kodowania. Dlatego czekam na konkrety i efekty programu pilotażowego. Z tym wiąże się też kolejna uwaga, tym razem do wicepremiera Gowina, który podczas konferencji prasowej tak chwalił koleżanki z rządu i z entuzjazmem opowiadał o tym, że Polska jest jednym z pionierów zmian: na razie jedynie o nich mówimy – udowodnijcie, że się da, wykażcie się w kolejnych latach, a potem chwalcie się niesieniem kaganka oświaty.

hand

Nie jest ważne, czy będziemy pierwsi w regionie, czwarci w Europie, szóści na świecie – to ma naprawdę niewielkie znaczenie. Ważne, by nie być ostatnim, by nie gonić czołówki, gdy zacznie nam poważnie uciekać. Albo, by nie gonić peletonu… Istotne jest, by program realizować z sposób przemyślany, konsekwentnie i nie tylko na papierze. Naprawdę chciałbym za kilka lat przeczytać/napisać, że zapowiedzi znalazły potwierdzenie w rzeczywistości, że zrobiono coś dobrego na tym polu. Trzymam kciuki.