Świat

Sukces, katastrofa, świetne wrażenie, czyli polscy studenci w konkursie NASA

MS
Maciej Sikorski
24

Jedno z ciekawszych doniesień dnia wczorajszego: kurier zgubił polskiego robota, który miał wziąć udział w konkursie NASA. Po przeczytaniu tej informacji (właściwie wystarczy sam nagłówek) pojawiają się skrajne uczucia – z jednej strony szkoda twórców, którzy pewnie poświęcili sporo czasu i wysiłku...

Jedno z ciekawszych doniesień dnia wczorajszego: kurier zgubił polskiego robota, który miał wziąć udział w konkursie NASA. Po przeczytaniu tej informacji (właściwie wystarczy sam nagłówek) pojawiają się skrajne uczucia – z jednej strony szkoda twórców, którzy pewnie poświęcili sporo czasu i wysiłku na ten projekt, z drugiej strony można mówić o komicznym zabarwieniu całej sytuacji – przecież to brzmi jak motyw z komedii pomyłek. Początkowo wiadomość odbierałem w kategoriach groteski, ale potem zrobił się z tego scenariusz na film w iście amerykańskim stylu…

Zapewne część z Was słyszała już o problemach, z jakimi zetknęli się studenci Politechniki Warszawskiej, twórcy robota o wdzięcznej nazwie Husar. Wzięli oni udział w zawodach Lunabotics Mining Competition organizowanych przez NASA. Nie będę opisywał celu imprezy, po prostu zacytuję ze strony twórców Husara:

NASA Lunabotics Mining Competition to międzynarodowe zawody przeznaczone dla studentów uczelni technicznych. Celem studenckich drużyn jest zaprojektowanie i skonstruowanie robota, zdolnego do funkcjonowania w warunkach panujących na księżycu i wykopania jak największej ilości gruntu (regolitu) księżycowego. W konkursie ważna jest ilość wykopanego materiału, innowacyjność, dokumentacja techniczna, prezentacja projektu, reklama, team management, a nawet Team Spirit.

Młodzi Polacy odnieśli jakiś czas temu sukces (pamiętam, że na ten temat też pisały serwisy informacyjne), ponieważ zostali zaproszeni do USA, by zaprezentować swój projekt (podobno jako jedyni Europejczycy) podczas zawodów NASA. Spore wyróżnienie i początek amerykańskiego snu (choć wiele osób pewnie kręciło nosem i powtarzało, że to żadne osiągnięcie – jako naród nie przepadamy za zwycięstwami, zwycięzcami i sukcesami). Okazało się jednak, że to dopiero pierwszy akt o wiele bardziej złożonej historii…

Niespodziewanie dochodzi do katastrofy: podczas transportu firma kurierska gubi jedną z dwóch przesyłek młodych konstruktorów – większa część robota przepada, a start w imprezie wydaje się niemożliwy. Tu jednak następuje coś, co dobrze jest nam znane z amerykańskich filmów: bohater mimo przeciwności losu nie poddaje się i postanawia stawić czoła wyzwaniu (oczyma wyobraźni widzę tę scenę w kinie i zachęcam filmowców polskich do wzięcia na warsztat tego materiału – pomysłów na dobry film często brakuje, a tu macie gotowy scenariusz).

Drużyna z Polski otrzymuje części od NASA oraz pozostałych ekip i w pośpiechu buduje kolejnego robota. Choć nie jest to dzieło marzeń i można się przyczepić do wielu niedociągnięć, to działa i spełnia swoją rolę. Nawet jeżeli nie ma szans na sukces w zawodach, to kto jest moralnym zwycięzcą? Ha! Przyznam szczerze, iż polscy studenci skupieni wokół projektu Husar wywarli na mnie pozytywne wrażenie (zachęcam do śledzenia ich profilu na Facebooku) i nie pozostaje mi nic innego, jak trzymać kciuki za tę ekipę.

PS Ciekawe czy i kiedy znajdzie się robot zagubiony przez kuriera?

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

PolskaNASArobotkurier