23

Jak rozumiem, w 2020 możemy już kompletnie olać strony internetowe, tak?

strony internetowe
Strony internetowe przeżywały swoją świetność 15 lat temu. Teraz, gdy wszystko dzieje się przez social media, może czas by część z nich zniknęła.

Temat, który dziś chcę poruszyć, jest bardzo subiektywny i w sumie to jestem dosyć ciekawy, czy w mojej opinii o nim jestem odosobniony, czy też jest jakaś szansa, że część z was podziela moje zdanie. Chodzi mi o to, że początek mojej przygody z internetem przypadł akurat na moment tuż przed pojawieniem się serwisów społecznościowych pokroju naszej-klasy czy grona. Dlaczego o tym wspominam? Ano dlatego, że wtedy głównym sposobem komunikacji na linii marka-konsument była strona internetowa. To tam pojawiały się newsy i ważne informacje oraz, co w dobie internetu 512 kbps wkurzało jak diabli, animowane fajerwerki graficzne. Dziś połączenia internetowe są dużo, dużo szybsze, a pomimo to, jeżeli przejdziecie się po stronach marek czy wydarzeń, zauważycie że to nie są strony.

To landing page’e.

Kilka slajdów, zakładka z kontaktem i zrobione. Cały kontent i komunikacja ląduje bowiem w social mediach. I nie ma w tym nic dziwnego – założenie i utrzymanie profilu na Facebooku do zerowe koszty a wbudowane narzędzia pozwalają łatwo dzielić się treścią z olbrzymią grupą fanów. Oczywiście, to że Facebook celowo utrudnia tę komunikację aby zmusić do korzystanie z płatnych opcji to ważna sprawa, ale i dyskusja na zupełnie inny temat. Dziś chodzi mi o to, że pomimo iż social media usprawniły wiele rzeczy, to zabrały nam jedną – różnorodność.

Dziś każdy profil to przecież ten sam szablon

Pomimo tego, że design samego Facebooka ewoluuje, to pod kątem wyglądu wszystkie profile w danym momencie prezentują się dokładnie tak samo – takie same wymiary zdjęcia profilowego, zdjęcia w tle, newsfeed etc. Wpływa to pozytywnie na ergonomię, ponieważ odwiedzający profil doskonale wiedzą, gdzie szukać danych elementów, ale w dużej części odbiera markom możliwość zbudowania takiego przekazu, jaki mogłyby za pomocą strony internetowej. Co więcej, dziś bardzo popularna jest sytuacja, w której strony internetowej… po prostu nie ma. Jest niepotrzebna, nic nie wnosi, a generuje koszty. A gdy jest potrzebna – robi się ją jak najszybciej, po łebkach i bez sprawdzenia, czy trzyma się to kupy. Oczywiście nie spędzam życia na przeszukiwaniu internetu w poszukiwaniu takich przykładów, ale na jeden natrafiłem całkiem niedawno i to on skłonił mnie do napisania tego tekstu. Chodzi o stronę 2020 iPhone Photography Awards, która w polskiej wersji wyglądała tak:

strony internetowe

Tak, dobrze widzicie – ogólnoświatowy konkurs, a przy wklejaniu polskiego tekstu nikt nawet nie sprawdził, czy font zastosowany na stronie obsługuje polskie (bądź jakiekolwiek lokalne) znaki diakrytyczne. Problemów, które widzę, kiedy przeglądam internet jest jednak znacznie więcej – linki prowadzące donikąd, nieusunięte placeholdery, ogólna „szablonoza” (z darmowych szablonów wordpressa ofc) czy strona nie aktualizowana wizualnie tak długo, że już zarosła mchem i pokryła się kurzem.

strony internetowe

Strony internetowe – czy wygląd ma znaczenie?

Wychowując się w takim, a nie innym okresie, ciężko mi się zgodzić z twierdzeniem, że nie ma co dziś inwestować w wygląd stron internetowych. Jednak mają oni swoje, niezaprzeczalne racje. Po pierwsze – większość ruchu generowanego jest dziś z urządzeń mobilnych, a w smarfonowych wersjach stron ciężko zawrzeć dużo wizualnych smaczków. Po drugie, w związku ze zwrotem w kierunku social mediów, strony takie pełnią dziś jedynie funkcje utylitarną – ludzie wchodzą na nie, zbierają potrzebne informacje i wychodzą, nie zastanawiając się nawet, jak strona wygląda. Łącząc to z faktem, że stworzenie i utrzymanie strony internetowej kosztuje, nie ma co się dziwić, że duża część marek albo odchodzi od stron internetowych, albo traktuje je po macoszemu.

strony internetowe

Powstaje więc bardzo uzasadnione pytanie: Czy strony internetowe są dziś tak naprawdę potrzebne? Oczywiście – jest szereg witryn które nie znikną – serwisy streamingowe (YouTube, Netflix), całe e-commerce, portale i serwisy informacyjne etc. Chodzi mi tu bardziej o takie landing page, o jakich mówię powyżej. Strony na które się wchodzi, bierze potrzebną informację i wychodzi, nawet nie zadając sobie trudu by zapamiętać, gdzie się właściwie było.  Jestem zdania, że jeżeli mają one wyglądać właśnie w taki sposób – zaniedbane, z błędami czy nie aktualizowane od wieków, to lepiej, by ich w ogóle nie było, a cały kontent przeniósł się do social mediów. Nie jestem bowiem w stanie znaleźć żadnego usprawiedliwienia dla ich istnienia.

A Wy?