6

Strategia Wszystkiego – czyli o różnicy między Google, a startupem

Jean-Louis Gassée 52-letni VC z Palo Alto – współtworzący MondayNote, skwitował strategię Google jako Strategy of Everything (Strategię Wszystkiego?), czyli rozdrobnienie sił na rozrzucone po różnych segmentach rynku produkty. W jego biznesie (VC) najczęściej oznacza marnotrawstwo kapitału i strzelanie w ciemno. Jednak to co jest samobójstwem dla startupu, dla Google jest tylko nieuniknioną konsekwencją sukcesu ich […]

Jean-Louis Gassée 52-letni VC z Palo Alto – współtworzący MondayNote, skwitował strategię Google jako Strategy of Everything (Strategię Wszystkiego?), czyli rozdrobnienie sił na rozrzucone po różnych segmentach rynku produkty. W jego biznesie (VC) najczęściej oznacza marnotrawstwo kapitału i strzelanie w ciemno. Jednak to co jest samobójstwem dla startupu, dla Google jest tylko nieuniknioną konsekwencją sukcesu ich głównego produktu – reklamy.

Google – jego zdaniem – bezwstydnie się chwali tym błędem w „tablicy okresowej” swoich produktów. Próbując być „wszystkim, dla wszystkich”. Jednak to co jest prawdą w przypadku startupów, gdzie zasada „rób jedną rzecz dobrze, a nie 10 tak sobie” sprawdza się z męczącą regularnością, niekoniecznie jest prawdziwe w przypadku Google.

Zarzuty, że na rozdrobnieniu może cierpieć jakość, że Google zawaliło swoją szansę na wejście w „socjalną sieć”, że w produktach firmy wciąż widać tendencję do budowania „przez inżynierów, dla inżynierów” są trudne do odparcia. Ziarno prawdy znajduje się również w stwierdzeniu, że przez obecne wszędzie „macki” Google jest coraz częściej postrzegane jako zagrożenie.

Jednak to na co Gassée nie zwrócił uwagi, to fakt, że dla Google, nie ma i nigdy nie było innej drogi niż dalsza ekspansja. Dominacja na rynku reklamy, nie została mu dana na stałe. Rok w rok, cały internetowy krajobraz drastycznie się zmienia ze względu na urządzenia mobilne, chmurę, nowe trendy w projektowaniu UX i setki innych czynników.

W przypadku Google, wypuszczanie kolejnych produktów i rozdawanie ich za (pół)darmo, jest po prostu życiową koniecznością. Sposobem na dywersyfikację metod dystrybucji reklamy, zyskanie większej ilości informacji na temat ich odbiorców, aby uczynić ją skuteczniejszą. Stąd próby przyspieszenia sieci, stąd Android i ChromeOS, stąd próby rozmycia różnicy między aplikacją desktopową, a w chmurze.

Startup ma tylko jedno wyjście: znaleźć konkretny problem konkretnej grupy docelowej i rozwiązać go lepiej niż ktokolwiek inny – w aktualnej rynkowej rzeczywistości. Startupy muszą się dopasowywać.

Google przeszło poziom wyżej, uzyskując możliwość kształtowania rynku oraz naszej percepcji sieci. Musi tą możliwość, aby zapewnić sobie sukces i przetrwanie w perspektywie nadchodzących lat. Chrome + WebGL, Chrome OS + Dokumenty Google, Android, mod_pagespeed i SPDY – to nie są błędy, tylko strategiczne inwestycje, kształtujące sieć przyjazną dla Googlowskiej reklamy.