40

Tak, Spotify jest okrutne, ale wytwórnie wcale nie są lepsze

spotify wytwórnie zarobki muzyków
Nie od dziś wiadomo, że muzycy za sprawą serwisów streamingowych zarabiają zbyt mało. Rozwiązanie tej sytuacji nie jest jednak proste.

Niedawno w sieci pojawiła się petycja muzyków, którzy chcą zarabiać więcej za odtworzenia ich utworów na Spotify. To oczywiście zrozumiałe, nikt nie chce dostawać zbyt mało za swoją ciężką pracę. Spotify za odtworzenie utworu płaci 0.0004 centa. Inne serwisy nie są dużo lepsze. Na YouTube jest to 0.00069 centa za wyświetleni,  0.007 centa na Apple Music i $0.012 centa na Tidalu. Żeby dostawali więcej pieniędzy Spotify musiałoby podnieść abonamenty. Problem w tym, że kwota mogłaby przez to urosnąć nawet do…. 5000 złotych miesięcznie.

Spotify było złe, wytwórnie były złe…

Daniel Ek, czyli CEO Spotify, polecił muzykom żeby po prostu nagrywali częściej. Jeden album na trzy-cztery lata to po prostu za mało. Jeżeli wezmą się do roboty i zaczną wypluwać z siebie utwory w szybszym tempie, zaoferują serwisowi więcej muzyki. Dzięki temu zwiększy się liczba utworów do słuchania, zwiększą się też ich zarobki. Wygląda na to, że gdyby artyści po prostu nagrywali dwa albumy rocznie i przestali marudzić, nie byłoby problemu. Kto jest jednak w stanie to robić? Technicznie jest to rzecz jasna możliwe. Muzykę da się produkować taśmowo, można tworzyć utwory, do których po prostu się nie przykłada, z których efekt końcowy jest generyczny i marny. Można również być bogatym i zlecać tworzenie porządnej muzyki rzeszy zdolnych ludzi, którzy będą w stanie się z tym wszystkim wyrobić. Ale nie o to chyba w tym wszystkim chodzi?

Tworzenie muzyki obecnie jest szybsze niż kiedyś. To wszystko dzięki nowoczesnym technologiom. Jest to jednak wyłącznie kwestia techniczna. Łatwiej jest się kontaktować z muzykami, wytwórnią czy producentami, łatwiej jest zająć się obróbką muzyki, bo jest do tego więcej narzędzi. Historia muzyki jasno jednak pokazuje, że czasem do stworzenia czegoś pięknego po prostu potrzeba czasu. Wielkie pomysły, wyjątkowe melodie i ważne przekazy nie zawsze przychodzą do artystów ot tak. Czasem potrzeba czasu, przetrawienia i chwili refleksji. Każdy artysta ma własne sposoby na tworzenie.

Mam dosyć smartfona. Wracam do jednozadaniowych gadżetów

Problem jednak nie kończy się na Spotify. CEO podchodzi do sprawy czysto biznesowo. Widzi w muzyce pieniądze, co jest zrozumiałe. Chce robić ich jeszcze więcej, czemu też trudno się dziwić. Jest biznesmenem, nie twórcą. Załóżmy po prostu, że zajmuje się Excelem, nie sztuką. Okej, to zrozumiałe. Czemu więc milczą wytwórnie? Część małych studiów stara się temu przeciwstawiać, ale to niestety za mała siła. Póki wielkie wytwórnie czegoś nie zrobią, przemysł się nie zmieni. Zarabiają wielkie pieniądze na streamingu, zapominając, że nie mieliby ich bez artystów, o których zapominają dbać. Przemysł zmusza muzyków do bardzo zintensyfikowanej pracy, nie dając im gwarancji, że po niej osiągną stabilną sytuację. Po prostu dostaną szanse na przeżycie i robienie tego, na czym im zależy. To niezbyt radosna perspektywa.

Nadchodzą zmiany?

Spotify płaci wytwórniom wielkie pieniądze, które nie są przekazywane artystom w uczciwy sposób. Muzycy niestety znajdują się w patowej sytuacji, bo ucieczka z wytwórni wcale nie jest taka prosta. Niewstawianie własnej muzyki na Spotify również niespecjalnie się opłaca, bo jest to podcinanie własnych skrzydeł. Spotify jest potęgą, pozwala zbierać wokół siebie grono fanów i na ten moment nie da się tego ignorować. Narzekamy na serwis wielkimi słowami, zarzucamy im wyzysk, a wszystko ostatecznie kończy się i tak w wytwórniach, które odpalają artystom zbyt małe działki, aby ci mogli czuć się po prostu sprawiedliwie zaopiekowani. Nowoczesne technologie rozwinęły świat muzyki. Nie tylko ułatwiły jej tworzenie, ale i rozprzestrzenianie. Internet dopuścił do głosu muzyków i fanów, pozwalając im tym samym zwracać uwagę na takie kwestie, które są przecież problemem od wielu, wielu dekad. Czy dzięki temu wreszcie coś zacznie się zmieniać?