57

Jeżeli spełnią się żądania muzyków, abonament Spotify wyniesie 5000 zł. Miesięcznie

spotify
Muzycy na Spotify zarabiają zbyt mało. Jednak stworzona przez nich petycja winduje ich pensje do kosmicznego poziomu.

Informacje takie jak ta sprawiają, że w mojej głowie rodzą się dwa przeciwległe, zwalczające się nawzajem obozy. Dzieje się tak za każdym razem, kiedy pojawia się inicjatywa, której z całego serca kibicuje, jednak wiem, że jest ona tak absurdalnie nierealna i niemożliwa do spełnienia, że zamiast entuzjazmu wywołuje ona tylko uśmiech politowania. O co chodzi? O sprawę dosyć bliską mojemu sercu, czyli o muzykę i jej problem z rynkiem streamingu.

Artyści uważają, że zarabiają zbyt mało na Spotify. I mają rację

Wiecie, ile Spotify płaci zespołowi za jedno odtworzenie utworu? 0.004 centa. Jeżeli zespół składa się z 4 osób, daje do jedną tysięczną centa na osobę i jeden cent za każde tysiąc odtworzeń. Na YouTube jest jeszcze gorzej – 0.00069 centa za wyświetlenie. Inne serwisy streamingowe nie mają się wcale lepiej – 0.007 centa na Apple Music i $0.012 centa na Tidalu. Innymi słowy za milion odsłon jednego utworu, zespół otrzymuje od Spotify… 4 tys. dolarów. Czyli tyle co nic i zdecydowanie zbyt mało, by za to przeżyć czy też nawet nagrać nowy materiał. Patrząc, że sezon festiwalowy w tym roku kompletnie przepadł, zarobki większości zespołów zostały zredukowane tylko do wpływów ze sprzedaży albumów i streamingu.

Prawdopodobnie to właśnie było powodem stworzenia przez artystów petycji o to, by podnieść kwotę, jaką Spotify wypłaca zespołom, których muzykę ma w serwisie. W samej petycji organizatorzy zwracają się do CEO Spotify, miliardera Daniela Eka, i zarzucają mu, że przerzuca na nich całą odpowiedzialność za niskie zarobki w słowach „nie możesz nagrywać raz na 3-4 lata i uważać, że to wystarczy”. W samej petycji mamy bardzo jasno przedstawione, ile kosztuje samo stworzenie nagrania, jego promocja i jak ma się to do ew. przychodów z platformy. Twórcy pokazują, że w ich przypadku samo zrobienie jednego singla kosztuje tyle, że jeżeli nie osiągnie on więcej niż miliona wyświetleń, nie wyjdą oni „na zero”.

spotify

I do tego miejsca zgadzam się z petycją w 100 proc. Wkurza mnie, że ktoś, kto zarobił niesamowite pieniądze dzięki ciężkiej pracy muzyków wykazuje dla nich taką pogardę i jednocześnie – niezrozumienie tego, czym dla kogoś jest proces tworzenia muzyki. Co więcej, kwestia tragicznie niskich zarobków na Spotify nie są rzeczą nową, więc to też pokazuje, że zarząd nie ma zamiaru tego statusu zmieniać, wykorzystując fakt, że żaden z konkurencyjnych serwisów nie zdecydował się zapłacić muzykom więcej za ich pracę. Frustracja jest więc jak najbardziej zrozumiała, ponieważ przy takiej cenie za odsłuch, zespoły równie dobrze mogłyby udostępniać swoje kawałki za darmo.

Tu jednak robi się nieco szalenie, ponieważ petycja zakłada podniesienie opłat za otworzenie 250 razy

W petycji jesteśmy światkami dosyć popularnego zabiegu psychologicznego, mającego zapewne wzbudzić większą sympatię wśród odbiorców. Otóż twórcy „błagają” by multimiliarder Daniel Ek podniósł kwotę za jedno odtworzenie do 1 centa. Mogłoby się wydawać – jeden cent to przecież niedużo, a jeżeli ktoś ma taki zapas gotówki, to przecież dla niego to nic. Tylko, że zwróćmy uwagę na to, że w stosunku do bazowej kwoty jest to wzrost 250 krotny. Innymi słowy – koszt utrzymania serwisu po prostu wystrzeliłyby przez sufit, dach i znalazłyby się gdzieś w stratosferze. Retorycznym jest więc pytanie, kto takie koszty by poniósł, bo jest jasne, że użytkownicy. Pomnóżcie sobie podstawowy abonament za Spotify (~20 zł) razy 250 i wyjdzie wam ile zapłacilibyście, gdyby każdy zespół otrzymywał 1 centa za każde odtworzenie – 5000 zł miesięcznie abonamentu.

spotify

Kto by tyle zapłacił? Oczywiście, że nikt. Spotify dopiero niedawno zaczęło zarabiać i w tym momencie jestem zdania, że gdyby realnie podniosło kwoty jakkolwiek blisko poziomu centa/odsłuchanie nie tylko wylądowałoby pod kreską, ale wręcz samo zakopałoby się pod czterema warstwami mułu. Myślę, że spokojnie możliwa jest podwyżka do poziomu chociażby Apple Music, czy nawet Tidala, chociaż pamiętajmy, że te platformy mają dużo mniejszą bazę użytkowników, więc i tak prawdopodobnie najbardziej „opłaca” się być na Spotify, nawet pomimo niższej kwoty za odsłonę. Z tym, że nawet taka podwyżka odbiłaby się na wysokości abonamentu. Nie da się płacić artystom 3 razy więcej bez wpływu na koszt jaki ponosi użytkownik. czy zdecydowalibyście się na Spotify, gdyby kosztowało 60 zł miesięcznie? Śmiem wątpić.

Nie popieram tej petycji, ponieważ mam wrażenie, że dość naiwnie zakłada, że różnicę w zarobkach artystów miliarder Ek pokryłby z własnej, przecież bardzo przepastnej kieszeni. Tymczasem duża część jego majątku to udziały w samym Spotify, które przy takich podwyżkach cen popłynęłoby na dno szybciej niż Titanic. Więc choć bardzo mocno nad tym ubolewam, uważam, że w obecnej formie i kondycji firmy nie ma szans na to, by muzykom płacono cokolwiek więcej, a już na pewno – nie tak dużo jakby sobie tego życzyli.

Szkoda.