10

Splinternet: czy globalna wioska stoi na skraju zapaści?

Internet, globalna wioska pozbawiona granic fizycznych i kulturowych, w której każdy może znaleźć swoje miejsce. Podziały, ograniczenia i izolacja, oto co dzieje się na naszych oczach z cyfrową demokracją, której wszyscy jesteśmy obywatelami.

Splinternet: czy to koniec snu o wolności?

Splinternet zwany również cyberbałkanizacją jest to, jak można dosłownie tłumaczyć, swego rodzaju podział internetu. Część „cyber” odnosi się właśnie do internetu a „bałkanizacja” do Europejskiego terytorium Bałkanów. Obszar ten chyba najlepiej obrazuje, jak ogromne podziały dokonały się w tamtym społeczeństwie na tle językowym, religijnym i kulturowym. Po raz pierwszy określenie to zostało użyte przez naukowców MIT Marshalla Van Alstyne’a oraz Erika Brynjolfssona w ich artykułach z 1996 roku. Obydwa terminy używane są do ukazania, co się dzieje, gdy internet zostaje podzielony na podgrupy podobnie myślących ludzi, które są od siebie wzajemnie odizolowane, we własnych wirtualnych społecznościach i pozbawione kontaktu z innymi grupami, o odmiennych poglądach. W obliczu światowej epidemii trudno sobie wyobrazić jak wyglądałby świat bez internetu. Dla tych z nas, którzy doświadczają zamkniętych granic, narzuconych przez rząd blokad, obowiązkowej kwarantanny i izolacji, internet stał się oknem na świat. Jednak internet wciąż ulega rozpadowi. Dotychczas darmowy i otwarty, powoli ulega rozłożeniu na części przez rządy i korporacje. Coraz więcej krajów tworzy zamknięte i odizolowane od świata sieci internetowe. W najlepszym razie można to uznać za podyktowane względami politycznymi, a w najgorszym jako działania autorytarne. Za przykład niech posłużą Chiny i Rosja, ale w grupie tej jest obecnie również Europa. Ten globalny trend odzwierciedla walkę o obronę suwerenności informacyjnej w erze inwazyjnego amerykańskiego „nadzoru” internetowego i szybko rozwijającej się potęgi zbieranych danych.

Splinternet: narzędzie masowej kontroli

Moc otwartej i nieskrępowanej komunikacji za pomocą internetu pokazała swoją potęgę przy okazji tak zwanej „Arabskiej Wiosny Ludów”. Podczas tych wydarzeń z lat 2010-2012 mieszkańcy kilku krajów arabskich wyszli na ulicę walczyć o swoje prawa. Niezadowoleni z warunków życiowych, bezrobocia, rosnących ceny żywności, a także korupcji i nepotyzmu władz oraz ograniczania swobód obywatelskich przez autokratyczne reżimy. Twitter i Facebook odegrały kluczową rolę w przywracaniu procesów demokratycznych. Te platformy mediów społecznościowych przekształciły się w narzędzia do skoordynowanego aktywizmu i wolności słowa, pomogły również naświetlić te wydarzenia na arenie międzynarodowej. Rządy z kolei wyrywają tego rodzaju narzędzia z rąk swoich obywateli. W maju 2019 roku Rosja uchwaliła ustawę, która daje rządowi szerokie uprawnienia do kontrolowania dostępu obywateli do internetu. Dostawcy usług internetowych są teraz zobowiązani do kierowania całego ruchu sieciowego przez krajowe cenzurowane węzły pod pełną kontrolą rządu. Sieć taka może zostać następnie całkowicie odłączona od zasobów światowego internetu. Chiński rząd natomiast już od dziesięcioleci kreuje kulturę cenzury i dopracowuje swój Wielki Firewall. Jest to zapora sieciowa, dzięki której obywatele są blokowani przed zagranicznymi serwisami informacyjnymi i platformami społecznościowymi, takimi jak YouTube, Twitter i Facebook. Zautomatyzowana cenzura w czasie rzeczywistym została wbudowana w krajową infrastrukturę internetową. Dzięki temu nawet lokalne strony internetowe są monitorowane 24/7 za pomocą specjalnie zaprojektowanych programów. Sieci VPN są zakazane, odcinając tym samym jedyny kanał komunikacji ze światem zewnętrznego. Miało to niewątpliwie wpływ na rozwój obecnej sytuacji na świecie. A to z uwagi na ograniczenia i opóźnienia, z jakimi informacje o koronawirusie i sytuacji w Chinach ujrzały światło dzienne. Jest to jeden z powodów, dla których potrzebne jest globalne stanowisko na temat cenzury w internecie. Coraz więcej krajów wyznacza bowiem granice wokół swobodnego przepływu informacji na świecie. Chiny eksportują również aktywnie swoje technologie cenzury do innych krajów azjatyckich, aby rozpowszechnić te praktyki w całym regionie.

Splinternet: tworzy cyfrowe ogrodzenia

Na drugim biegunie możemy zobaczyć zachodnie „liberalne” kraje i firmy. Zamiast zamykać ludzi w cyfrowych ścianach, trzymają ich oni z daleka od siebie. Zamiast tworzyć zjednoczony i otwarty świat online, odmawiają oni dostępu użytkownikom z innych krajów i regionów. Znane jest to pod pojęciem geoblokowania lub jak kto woli blokady geograficznej. Sewery tych dostawców z łatwością mogą zablokować dostęp adresom IP z jakiegoś kraju, trzymając tym samym z dala od swoich usług całe populacje użytkowników. Przyczyny takiego stanu rzeczy są różne, najczęściej jednak są nimi pieniądze i lenistwo. Łatwiej jest bowiem w taki prosty sposób zablokować dostęp, niż dostosować się do wymogów prawnych innych krajów, aby umożliwić otwarcie się platformy poza własne granice. Dostosowanie się do globalnej bazy użytkowników to nie lada wyzwanie. Różne kraje odmiennie podchodzą do przepisów związanych wykorzystaniem i przepływem danych w internecie. Istnieje ponad 30 regionów i krajów, które narzucają własne przepisy dotyczące wykorzystania danych w internecie. Obejmuje to także Europę, która w zeszłym roku wprowadziła swoją dyrektywę RODO, mającą na celu ochronę danych wszystkich użytkowników z jej terytorium. Teraz każda firma, która posiada klientów w Europie, musi podporządkować się tym przepisom, albo zablokować dostęp do swoich usług cyfrowym ogrodzeniem. Blokowanie geograficzne jest jednak nieskuteczne. W ostatnim czasie znacznie wzrosło wykorzystanie usług VPN, które umożliwiają omijanie takich cyfrowych ogrodzeń. Wszystko dzięki możliwości połączenia się z daną usługą poprzez serwery w innym kraju nieobjętym ograniczeniami ze strony dostawcy. Jednak tradycyjne sieci VPN są drogie i powolne. Użytkownicy natomiast, zamiast zastanawiać się, czy dana usługa będzie dobrze z nimi współpracować, powinni zacząć martwić się bardziej o to, jak niektórzy dostawcy VPN śledzą i monitorują ich aktywność w internecie. Zobacz również: Bezpieczeństwo w sieci to podstawa. Ta inicjatywa chce nam pomóc odpowiednio o nie zadbać

Decentralizacja na ratunek

Mało prawdopodobne wydaje się, żeby zaangażowanie rządów doprowadziło internet do takiej postaci, na jaką wszyscy zasługujemy. Aby internet stał się niezależny i wolny od cenzury w zakresie własności intelektualnej, potrzebna jest jednak gruntowna przebudowa. Jak w przypadku każdego ruchu mającego swoje źródło w postępie społecznym politycznym i gospodarczym, odpowiedzią na rozwiązanie problemu wydają się jednak ludzie. Każdy z nas może walczyć z nieetyczną cenzurą i inwigilacją w internecie. To właśnie do takiego celu są projektowane i tworzone zdecentralizowane technologie. Dzięki nim staje się możliwe przywrócenie internetowi jego dawnej świetności, gdzie nikt nie był jego właścicielem ani nikt nim nie rządził. Zdecentralizowane sieci VPN (dVPN) mogą zostać jednym z tych narzędzi, które pomogą odbudować internet, który jest bezpieczny, ogólnie dostępny i bez granic. To sami użytkownicy zasilą taką sieć, zamieniając własne komputery w węzły sieci. Nie będą one zachowywać żadnych danych ani prowadzić dzienników, ponieważ cały ruch będzie przepływał przez nie w zaszyfrowanej formie. Im więcej osób utworzy swoje węzły w domu, tym internet stanie się szybszy, bardziej stabilny i odporny na cenzurę. Wszyscy użytkownicy w czasie rzeczywistym będą wspólnie tworzyć sieć i jednocześnie udostępniać ją innym. Niezliczone zespoły ludzi na całym świecie tworzą również obecnie zdecentralizowane aplikacje (dApps) i narzędzia open source oparte na technologii blockchain, które umożliwią globalnej społeczności użytkowników zarządzanie i wspomagają działanie internetu. Każdy będzie miał swobodę wyboru między tymi różnymi ekosystemami, łatwo przechodząc od jednego do drugiego. Ekosystem zdecentralizowanych rozwiązań ciągle się rozwija. Wiele firm, inicjatyw i projektów pracuje w tej chwili nad naprawą naszego zepsutego świata online. Współtwórca internetu Tim Berners-Lee jest obecnie współprzewodniczącym Zdecentralizowanej Grupy Informacyjnej na MIT. Pracuje ona nad odwróceniem trendu centralizacji i przywróceniem sieci neutralności. Fundacja Mozilla w swoim raporcie na temat zdrowia internetu z 2019 roku przedstawia jak wiele z podmorskich kabli światłowodowych, jest w rękach kilku największych firm technologicznych, i jak negatywny może to mieć wpływ na cały internet. Zobacz również: Apple i Google będą nas śledzić, by walczyć z pandemią. Jest się czego bać?

Podsumowując

Pozostawiona bez kontroli, cyberbałkanizacja może radykalnie zmienić świat online z niepokojącymi następstwami dla bezgranicznej transmisji informacji, współpracy międzynarodowej i wolności słowa w skali globalnej. W miejscach, gdzie praktyki demokratyczne, takie jak protest, wolność słowa i wolna prasa są zabronione – internet jest jedyną możliwością, która pozwala zobaczyć alternatywną rzeczywistość polityczną i społeczną. Globalna sieć jest domem dla wolności słowa, samokształcenia i różnorodności opinii, które pomagają nam wzmocnić naszą autonomię i krytyczne myślenie. Kontrolowanie dostępu do internetu lub dokładne określanie jego parametrów jest strategiczną i niezwykle skuteczną formą ucisku. Kiedy więc spędzasz czas w internecie, pamiętaj, że to, co tak naprawdę go napędza, to nie tylko światłowody, ale nasza wspólna potrzeba pozostawania ze sobą w kontakcie. A co Wy o tym myślicie, może chcielibyście przeczytać więcej na ten lub inny nurtujący Was temat? Dajcie znać w komentarzach. Zachęcam również do zapoznania się z innymi wpisami mojego autorstwa. Pozdrawiam Karol Woś. Źródło: hackernoon.com, wikipedia.org Grafiki:
  1. Autor: Sallam Licencja: CC BY-SA 2.0 Źródło: Wikipedia)