9

SpaceX Crew Dragon przejdzie kluczowe testy, będzie wielki wybuch

Załogowe loty na Międzynarodową Stację Kosmiczną na pokładzie statku SpaceX Crew Dragon nabierają coraz bardziej realnych kształtów. Program, który zaliczył już kilka opóźnień powinien przyśpieszyć w przyszłym roku i zaowocować pierwszym załogowym lotem w czerwcu. Wcześniej jednak będziemy mieli przynajmniej dwa testy.

Crew Dragon poleci na ISS już w styczniu

Jeśli NASA nie znajdzie żadnych przeciwwskazań wynikających z przeprowadzanej obecnie kontroli w SpaceX, to już 7 stycznia Crew Dragon uda się w swój dziewiczy lot. Wiele wskazuje na to, że jest to bardzo realny termin. Szef NASA – Jim Bridenstine w ostatnim wywiadzie powiedział, że Elon Musk nie będzie już publicznie palił marihuany i pił alkoholu, a on osobiście wierzy, że również etyka pracy w SpaceX się poprawi. Załogowe loty w kosmos wymagają najwyższej staranności i standardów, aby zapewnić bezpieczeństwo transportowanym ludziom. Tego oczekuje się zarówno od SpaceX, jak i od Boeinga.

Podczas swojego pierwszego lotu, Crew Dragon ma na chwilę zacumować do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej przy zmodyfikowanym doku, do którego wcześniej cumowały wahadłowce. Po kilku godzina statek odłączy się od stacji i wróci na Ziemię. Lądowanie planowane jest w oceanie, skąd zostanie wyłowiony przez specjalny statek – Dragon Recovery Vessel. Na ten moment lądowanie Crew Dragona ma odbywać się przy pomocy spadochronów. Docelowo dzięki obecnym w statku silnikom SuperDraco lądowanie będzie mogło odbywać się na stałym lądzie. CST-100 Starliner od Boeinga ma lądować na ziemi dzięki spadochronom i systemowi specjalnych poduszek powietrznych.

Cumowanie kapsuły Crew Dragon do ISS, źródło: SpaceX

A skoro już mowa o konkurencyjnym projekcie, to wygląda na to, że Boeing przegra rywalizację z SpaceX. Pierwszy testowy lot kapsuły CST-100 planowany jest dopiero w marcu, a ludzie polecą na jego pokładzie na ISS najwcześniej w sierpniu przyszłego roku. Starliner będzie startował na pokładzie rakiety United Launch Alliance Atlas 5. Najpierw trzeba jednak rozwiązać problemy z awaryjnym odłączaniem się kapsuły od rakiety podczas jakiekolwiek awarii.

Przed nami jeszcze test awaryjnego odłączenia

W drugim kwartale przyszłego roku załogowego Dragona czeka jeszcze jeden kluczowy test. NASA chce być pewna, że w razie jakichkolwiek problemów z rakietą, kapsuła z astronautami będzie w stanie się od niej oderwać i bezpiecznie wylądować. O tym, że jest to konieczne mogliśmy się przekonać kilka tygodni temu, gdy problemy pojawiły się w czasie startu rosyjskiego Sojuza. Taki test planowany jest na drugi kwartał przyszłego roku.

Testy kapsuły Crew Dragon, źródło: SpaceX

W jego ramach SpaceX przeprowadzi normalną procedurę startu w kierunku ISS, ale po około 90 sekundach i przekroczeniu prędkości dźwięku silniki rakiety zostaną wyłączone. Systemy pokładowe Crew Dragona mają tę sytuację wykryć i dokonać awaryjnego odłączenia. Kapsułę od rakiety oddzielą silniki SuperDraco. Sama rakieta natomiast zostanie zniszczona w spektakularnym wybuchu na wysokości 18-30 km. Cała operacja będzie oczywiście transmitowana, więc możemy spodziewać się małego pokazu fajerwerków. SpaceX będzie musiało posprzątać resztki Falcona 9, które powinny opaść do oceanu.

Kapsuła Crew Dragon ma natomiast wylądować w oceanie w odległości od 16 do 70 km od brzegu, po czym zostanie wyłowiona przez statek Dragon Recovery Vessel albo odholowana do brzegu, jeśli uszkodzenia byłyby zbyt duże. Crew Dragon po odłączeniu od Falcona 9 zacznie opadać, na wysokości około 8 km wypuści spadochrony hamujące, a na niespełna 2 km otworzy główny spadochron i opadnie do oceanu.

Rakieta Falcon 9, która w tym teście zostanie spisana na straty zostanie pozbawiona kilku elementów. Zdemontowane zostaną nogi do lądowania oraz finy pozwalające na sterowanie. Drugi człon nie będzie też wyposażony w silnik odrzutowy. Więcej na temat samego testu możecie przeczytać w raporcie środowiskowym (208 stron) przygotowanym właśnie na tę okazję.