60

Uwielbiam ekran o proporcjach 21:9. Recenzja Sony Xperia 10 Plus

Na tegorocznych targach Mobile World Congress Sony pokazało dwa smartfony - Xperię 10 i Xperię 10 Plus. Była też Xperia 1, jednak na nią trzeba będzie poczekać do czerwca. Dziesiątki trafiły do mnie na testy, więc przyszła pora na recenzję. Jak sprawdza się ekran 21:9 w średniej (?) półce cenowej od Sony? Zapraszam.

Wygląd i wykonanie Xperia 10 Plus

Pogubiłem się już w tych smartfonach i jeśli ułożyłbym przy sobie kilka urządzeń przodem, raczej nie zgadłbym który to który. Moda na notcha sprawiła, że sprzęty wyglądają prawie tak samo i jedyne co je odróżnia to inne kolory. Ale taki na przykład Huawei rozpędził się z aurora blue, że ja mylę już poszczególne modele, podobnie jeśli chodzi o Honory – poplątanie z pomieszaniem.

I wtedy wjeżdża Xperia 10 Plus, cała na …w moim przypadku cała na granatowo.

Jako bryła Xperia 10 Plus prezentuje się bardzo ciekawie, choć budzi pewne obawy. Sprawia wrażenie bardzo długiej, co na pierwszy rzut oka nie może być wygodne. A tu niezłe zaskoczenie, bo sprzęt naprawdę przyjemnie leży w dłoni. Oczywiście nie ma szans działać na ekranie jedynie kciukiem, ale tego chyba nikt się nie spodziewa. Zapytacie na pewno jak z trzymaniem w kieszeni, a ja odpowiem – to zależy. W luźnych bojówkach jest ok, w bardziej dopasowanych jeansach miałem trochę wrażenie uwierania, bałem się też, że…telefon się złamie. Wiem, że to kwestia psychiki, ale naoglądaliśmy się tyle bendgate’ów, że chyba każdy będzie trochę niespokojny. To uspokoję – podczas testów Xperia 10 Plus mi się nie złamała, nie wygięła, nie było nawet blisko.

Sprzęt jest ciekawie i dobrze zaprojektowany, podobają mi się bardzo fajnie zeszlifowane, zaokrąglone krawędzie. Niespecjalnie natomiast przypadły mi do gustu mocno wystające soczewki aparatów. Rozmieszone są fajnie, wyglądają trochę jak oczy Johnnego 5 z filmu Krótkie spięcie. Skoro o tyle mowa, jest…plastikowy. Serio. Z jednej strony ciężko to zaakceptować, bo jednak nie jest to niska półka cenowa, z drugiej osoby obawiające się o zbite plecki na pewno odetchną z ulgą. Po której stronie pleckowej barykady Wy jesteście?

Z lewej strony klasyczny dla Sony slot na karty sim i kartę pamięci (2x nanoSIM), czy raczej tacka wysuwana bez igły, za to wciąż wyłączająca telefon. Chociaż jeśli mam być całkowicie szczery, to na tacce jest miejsce na dwie karty SIM, obok umieszczono slot na microSD.

Z prawej dość ciekawie umieszczone przyciski – wyżej guzik power, niżej jak zwykle bardzo dobrze działający czytnik linii papilarnych, niżej długi przycisk głośności. Niby wszystko działa ok, natomiast przyciski są za nisko osadzone i ciężko wyczuć je pod palcami.

Ekran 21:9 w Xperia 10 Plus, czyli kino w kieszeni

Ekran to bez wątpienia najciekawsza i najfajniejsza kwestia w Xperii 10 Plus.

21:9 wygląda bardzo oryginalnie, skupia wzrok, wzbudza ciekawość. Wyświetlacz ma 6,5 cala, rozdzielczość FHD+ (1080 na 2520 pikseli) – to niestety tylko IPS chroniony szkłem Gorilla Glass 5. Jestem bardzo ciekawy jak sprawdzi się OLED o tych samych proporcjach w Xperii 1, wyświetlacz z 10 wydaje się być taką namiastką tego, co chce niedługo pokazać Sony.

Na pierwszy ogień jednak ramki, bo nie da się tej kwestii pominąć. Lewa, prawa i dolna są ok, nie kłują w oczy, są smukłe – góra natomiast…no cóż, standardowo dla Sony pas startowy. Niestety psuje to odbiór samego ekranu i choć jestem w stanie zrozumieć tłumaczenie, że przecież głośnik i przednia kamera, ale serio można było zrobić to inaczej, co pokazali już wszyscy – nie wiem, notchem, dziurą w ekranie, czymkolwiek tylko nie grubym paskiem.

No, ale dobrze – ekran 21:9 jest idealny do konsumowania treści w formacie 21:9. Naprawdę, kiedy już musiałem obejrzeć coś na smartfonie i materiał był w proporcjach kinowych, wolałem ekran IPS w Xperii 10 Plus od OLED-ów, czy to w moim OnePlus 6 czy nawet testowanym w tym samym czasie Samsungu Galaxy S10e. Ciekawość proporcji 21:9 jest ogromna i choć teoretycznie to po prostu tylko brak pasków, których po chwili i tak nie widzimy, to jednak oglądanie filmów i seriali na wyświetlaczu Xperii 10 Plus sprawia ogromną frajdę – większą niż się spodziewałem.

Proporcje 21:9 nieźle spisują się również w codziennym użytkowaniu. Przy tak długim ekranie jednoczesna praca na dwóch aplikacjach jest wygodniejsza, dodatkowo klawiatura zasłania mniej treści i kiedy wracałem do bardziej klasycznych ekranów, zaczynało mi tego brakować. Nie jest to „game changer”, przez który powiedziałbym „tylko 21:9 i nic innego”, ale to mały as w rękawie Sony i z powodu tego ekranu warto się zainteresować Xperiami 10. Co fajne, większość testowanych przeze mnie gier i appek sama rozciągała się do tych proporcji ekranu, czym nie ukrywam – byłem trochę zaskoczony.

Warto wspomnieć też jeszcze o ekranie jako takim – jest naprawdę czytelny, maksymalna jasność ma wysoki poziom (600 cd/m2), na plus również jasność minimalna – sprawdźcie jednak czy będzie Wam odpowiadał czujnik światła, moim zdaniem działa przeciętnie i bardziej irytuje niż pomaga.

Odwzorowanie kolorów jest tylko ok, ale patrzę z perspektywy użytkownika OLED-a, więc jeśli porównać to z innymi IPS-ami różnice nie będą tak duże. Fajnym bajerem jest boczne menu krawędziowe, które uruchamia się podwójnym stuknięciem w smukłą belkę widoczną na wyświetlaczu. To skróty do aplikacji i niektórych ustawień – pasek mógłby jednak działać trochę szybciej, ale obstawiam że da się to poprawić aktualizacją.

Aparaty w Xperia 10 Plus

12 Mpix + 8 Mpix – na takie kombo z tyłu zdecydowało się Sony. Przysłony to odpowiednio f/1,75 i f/2,4 czyli solidnie, przy czym drugi aparat służy do badania głębi ostrości. Mamy tu podwójną lampę błyskową, możliwość nagrywania w 4K w formacie 21:9 oraz HDR, zwolnione tempo, znane ze smartfonów Sony efekty AR. Na plus na pewno podwójny zoom optyczny, na minus brak optycznej stabilizacji, co może dać się we znaki podczas kręcenia filmów czy robienia zdjęć.

Jak wypadają zdjęcia? W dobrych warunkach oświetleniowych czasem rewelacyjnie, czasem bardzo dobrze, a czasem tylko dobrze. Z automatem bywa raczej różnie i polecam spróbować z trybem ręcznym, efekty będą najprawdopodobniej lepsze. Ostrość wypada dobrze lub bardzo dobrze, podobnie jak odwzorowanie kolorów, co w sumie jest oczywiste dla aparatów u Sony.
Można też oczywiście zrobić zdjęcia w formacie 21:9 i na ekranie smartfona wyglądają naprawdę fajnie, trzeba jednak pamiętać, że to przekadrowane zdjęcia standardowej matrycy, obraz będzie więc odpowiednio ucięty by dostosować fotkę do tego formatu.

Zdjęcia nocne i w gorszych warunkach oświetlających trochę mnie zaskoczyły – nie jest tak źle jak się spodziewałem, choć oczywiście widać zmiękczenie, braki szczegółów i trochę szumów. Oczywiście do poziomu nowych Galaxy S, a tym bardziej sprzętów z górnej półki Huawei nie ma startu, jednak obciachu też nie ma.

Aparat do selfie ma 8 Mpix, przysłonę f/2.0 i jest w porządku, choć tu też sporo zależy od światła. Do mediów społecznościowych powinien wystarczyć.

Specyfikacja i wydajność Sony Xperia 10 Plus

Tu niestety trochę rozczarowanie, Xperia 10 Plus nie zachwyca podzespołami. Smartfon działa pod kontrolą Snapdragona 636, wspiera go 4GB pamięci RAM i układ graficzny Adreno 509. Do normalnej pracy taka konfiguracja wystarczy, nie zauważyłem też by Android 9 z nakładką Sony źle przy tych podzespołach działał, natomiast jest to poziom takiej klasycznej średniej półki i jeśli spojrzeć co za te same pieniądze oferuje konkurencja, szału nie ma. Drobne wpadki mogą wynikać z mojego testowego egzemplarza, czy raczej wersji systemu – natomiast telefonowi zdarzało się czasem przywiesić, szczególnie przy aplikacji aparatu. Testowałem sporo Xperii i niestety testówki często tak mają, więc uznaję, że podobnie jest w tym przypadku i sklepowa wersja, po łatkach, już tym nie zaskoczy.

Aha, jest NFC, więc spokojnie zapłacicie tym smartfonem zbliżeniowo. Audio na słuchawkach, jak to bywa u Sony – bardzo fajne, mamy tu aptX i DSEE HX. Wbudowany głośnik natomiast tylko ok, bez szału, ale i problemów.

Bateria Sony Xperia 10 Plus

Niemałym zaskoczeniem było dla mnie to, że Sony w większym modelu Xperia 10 Plus zdecydowało się na małą baterię o pojemności jedynie 3000 mAh. W pudełku nie znajdziecie też szybkiej ładowarki, dobrze że chociaż mamy USB-C. Pełne naładowanie baterii trwa długo, zupełnie od tego odwykłem – około dwóch godzin i 10, 15 minut. Nie zachwyca również czas pracy na jednym ładowanie. SoT to okolice 4 godzin, telefon na ogół wystarczał mi na jeden dzień, choć wieczorem prosił już o ładowarkę – dużo zależy jednak od sposobu użytkowania. Jest więc jedynie przeciętnie, szkoda.

Werdykt

Jak widzicie Xperia 10 Plus nie jest telefonem idealnym, ma jednak sporo plusów, przez które naprawdę przyjemnie mi się z niej korzystało. Szczególnie kiedy skupiłem się przede wszystkim na konsumpcji treści wideo o proporcjach 21:9. Dlatego tym bardziej nie mogę się doczekać tego wydłużonego ekranu w Xperii 1, która – wiem, odważnie – może się okazać najlepszym smartfonem do oglądania wideo w 2019 roku. Nie wspomniałem jednak o jednej rzeczy, która się w Xperii 10 Plus nie udała, choć nie dotyczy ona smartfona jako takiego a raczej decyzji samego Sony. 1899 złotych – na tyle wyceniono ten sprzęt. Snapdragon 636, 4GB RAM, ekran IPS. To teraz zerknijmy na Xiaomi Mi 9 – Snapdragon 855, 6GB pamięci RAM, ekran Super AMOLED za 1899 złotych. Xperia 10 Plus to oryginalny telefon z wieloma fajnymi funkcjami i pomysłami, jednak ta cena to jej pięta achillesowa i powód, dla którego póki co mało kto zainteresuje się tym sprzętem. Jedyna nadzieja dla Sony to spore obniżki lub naprawdę świetne oferty u operatorów, w przeciwnym wypadku będzie sprzedażowa klapa. Rynek mocno się przez ostatnie lata zmienił, szczególnie na średniej półce i trzeba się do niego dostosować, bo fajny sprzęt bez fajnej ceny nie ma na nim szans. A Xperia 10 Plus to fajny telefon, który naprawdę mi się spodobał.