Sony

Sony prezentuje nowego Morpheusa. Jest postęp

MS
Maciej Sikorski
8

Kilka godzin temu pisałem o nowej osobie zatrudnionej przy projekcie Oculus Rift. Zespół Oculusa musi się dozbrajać, bo konkurencja nie śpi i robi spore postępy. Przykładem Sony, które w Kalifornii zaprezentowało najświeższą wersję Project Morpheus. Hełm rzeczywistości wirtualnej doczekał się pozyty...

Kilka godzin temu pisałem o nowej osobie zatrudnionej przy projekcie Oculus Rift. Zespół Oculusa musi się dozbrajać, bo konkurencja nie śpi i robi spore postępy. Przykładem Sony, które w Kalifornii zaprezentowało najświeższą wersję Project Morpheus. Hełm rzeczywistości wirtualnej doczekał się pozytywnych zmian, ale do sprzedaży nie trafi w najbliższym czasie.

Mniej więcej rok temu o Project Morpheus pisał Jan. Sony zaprezentowało wówczas sprzęt, nad którym pracowano przez kilka lat i pojawiła się realna konkurencja dla Oculus Rifta przyciągającego coraz większą uwagę:

Morpheus nie jest jeszcze ostateczną wersją urządzenia do wirtualnej rzeczywistości – jego specyfikacja jak i wygląd może się jeszcze zmienić. Tym nie mniej już na tym etapie Morpheus prezentuje się lepiej niż Oculus Rift, zwłaszcza na początku. Już na dzień dobry Morpheus został wyposażony w rozdzielczość FullHD, a pole widzenia wynosi 90 stopni. Urządzenie posiada również gniazdo słuchawek i obsługuje dźwięk przestrzenny, który będzie pozycjonowany, podobnie jak obraz, z uwzględnieniem ruchów głowy gracza. Morpheus posiada wbudowany żyroskop oraz akcelerometr, ale dodatkowo jest śledzony przez PlayStation Camera. W efekcie obsługiwany jest pełen zakres obrotu urządzenia, czyli 360 stopni, jego położenie jest odświeżane 100 razy na sekundę w przestrzeni trzech metrów sześciennych.

Obecna wersja Morpheusa jest przewodowa i do jej podłączenia wystarczy jeden kabel, który zawiera w sobie zarówno HDMI jak i USB. Nie wiadomo czy finalna wersja będzie przewodowa czy bezprzewodowa, ale biorąc pod uwagę, że akcesoria do konsol muszą mieć przystępną cenę, zachowanie kabla wydaje mi się dość prawdopodobne i nie tak bardzo ograniczające. Jako kontroler wciąż będzie służył pad od konsoli PS4 i dodatkowo PS Move, który może być rozpoznany jako wirtualny przedmiot. [źródło]

Minęło kilka kwartałów, przedstawiciele japońskiej korporacji pojawili się w Kalifornii na imprezie Game Developers Conference 2015 i zaprezentowali nowego Morpheusa. Dane techniczne? Sprzęt posiada m.in. 5,7-calowy wyświetlacz OLED o rozdzielczości 1920x1080 pikseli, pole widzenia wynosi 100 stopni, a ekran jest odświeżany z częstotliwością 120 Hz. Produkt podobno stracił na wadze względem poprzedniego modelu, wyposażono go w 9 lamp ledowych, dzięki którym zewnętrzny sprzęt określi położenie głowy użytkownika.

Ciekawym rozwiązaniem z punktu widzenia użytkownika jest możliwość podnoszenia wyświetlacza - przypomina to przyłbicę. Dzięki temu człowiek nie musi zdejmować całego urządzenia, jeśli chce sprawdzić, co dzieje się poza VR, może łatwo i szybko wrócić do świata wirtualnego. Tyko po rozrywkę? Nie, Sony przekonuje, że ich sprzęt będzie też wykorzystywany w edukacji czy w przemyśle turystycznym. Do tego wszystkiego potrzeba jednak treści, aplikacji, gier, by nie wystartować z pustym ekosystemem. Sony pewnie nad tym pracuje - akurat na tej płaszczyźnie mają duże doświadczenie.

Kiedy Project Morpheus trafi na rynek? Prawdopodobnie za rok, możliwe, że będą to okolice kolejnej edycji Game Developers Conference. Z jednej strony, to długo, szmat czasu w tej branży. Z drugiej strony, konkurencja, ta najważniejsza, też nie wystartuje zbyt szybko. Nie wiadomo, kiedy zobaczymy w sprzedaży Oculus Rift (tu problemem jest ekosystem, a właściwie jego brak), nie wierzę w to, że HTC i Valve uda się zdążyć do końca roku i wprowadzić na rynek naprawdę dobry produkt. Jest jeszcze Gear VR, ale to trochę inna historia. Sony nie ma zatem noża na gardle, może we względnym spokoju kończyć gogle. Ile może kosztować klienta taka przyjemność? To na razie jedna z większych zagadek tego projektu...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu