Telefony

Sony Ericsson K800i - kiedy aparat stał się najważniejszą częścią telefonu

Tomasz Szwast
20

Sony Ericsson K800i to ostatni z moich telefonów, który nie był smartfonem. Choć imponował możliwościami multimedialnymi, miał kilka niedociągnięć. Dlaczego po latach wspominam go z sentymentem? Dlaczego wciąż mógłbym z niego korzystać? Zapraszam w podróż do przeszłości.

Sony Ericsson K800i to jeden z tych telefonów, które przynajmniej w mojej opinii uchodzą za przełomowe. Choć w teorii nie wyróżniał się zanadto nawet pośród urządzeń oferowanych przez tego samego producenta, w praktyce miał w sobie coś wyjątkowego. Mam wrażenie, że to właśnie on był jednym z tych telefonów stanowiących pomost między prostymi modelami, służącymi przede wszystkim do prowadzenia rozmów telefonicznych i wysyłania wiadomości SMS, a smartfonami, w których to nie komunikacja telefoniczna jest tym, z czego korzystamy najczęściej. Sony Ericsson K800i, choć wciąż pozostawał telefonem, bardzo mocno stawiał na multimedia. To właśnie dzięki temu, jak sobie z nimi radził, w latach swojej świetności mocno mi zaimponował. Do tego stopnia, że postanowiłem przeznaczyć na niego sporo pieniędzy z niewielkiego budżetu nastolatka. Czy było warto? Z perspektywy czasu wiem, że była to świetna decyzja.

Kupując ten telefon w ogóle nie miałem świadomości, że przez lata korzystania z niego będę tak zadowolony. Przyznam szczerze, że gdyby nie rychłe nadejście ery smartfonów, pewnie używałbym go znacznie, znacznie dłużej. Choć wówczas ciekawość tego co nowe i nieznane po prostu wygrała, w niczym nie ujmuje to wyjątkowości właśnie tego modelu. Sony Ericsson K800i był jednym z najlepszych urządzeń elektronicznych, jakie przyszło mi nosić we własnej kieszeni. Oto dlaczego.

Sony Ericsson K800i fot. adranisen / YouTube

Sony Ericsson K800i - specyfikacja, która mogła robić wrażenie

Choć z perspektywy czasu może trudno w to uwierzyć, Sony Ericsson K800 i był, na swój sposób, telefonem kompletnym. Czego więcej mogliśmy oczekiwać od ówczesnego urządzenia tego typu? Prawdę powiedziawszy, nie mam pojęcia. Wyposażony był, bez wątpienia, na bogato:

  • Model: Sony Ericsson K800i,
  • Data prezentacji: czerwiec 2006,
  • Wymiary: 105 x 47 x 22 mm, 115 g,
  • Wyświetlacz: 240 x 320 pikseli, 2 cale, 256 000 kolorów,
  • Pamięć wbudowana: 64 MB,
  • Pamięć dodatkowa: karty Memory Stick Micro (M2),
  • Bateria: 900 mAh,
  • Aparat główny: 3,15 Mpix, AF, lampa ksenonowa,
  • Kamerka do rozmów: VGA,
  • Łączność bezprzewodowa: GSM, UMTS, Bluetooth 2.0, IrDA, radio FM,
  • Łączność przewodowa: USB (wtyk Sony Ericsson).
  • Możliwość instalacji aplikacji: tak, Java.

Jak na 2006 rok, mieliśmy do czynienia z telefonem o bardzo dużym i pięknym ekranie. Dwa cale w ówczesnym telefonie, uwierzcie mi na słowo młodsi czytelnicy, mogły robić wrażenie. Co więcej? Aparat o rozdzielczości 3,2 megapiksela, obsługujący autofocus i wspierany przez ksenonową lampę błyskową, kamerka do rozmów wideo i obsługa kart pamięci, na których można było zapisać sporo plików multimedialnych. Dodatkowo możliwości telefonu można było rozszerzyć przy pomocy dodatkowych aplikacji Java, w tym gier.

Wyposażenie kompletne? Niestety, nie do końca. Tym, czego brak odczuwałem najmocniej było zwykłe wyjście słuchawkowe mini jack. Z uwagi na jego brak można było korzystać albo z słuchawek oferowanych przez Sony Ericsson, albo wyposażyć się w przejściówkę, których udało mi się zgubić przynajmniej kilka. Swoją drogą, ta autorska wtyczka Sony Ericssona była chyba największą niedogodnością dla korzystających z telefonów tego producenta. Dlaczego właśnie tak to wyglądało? Nie mam pojęcia, niemniej kiedy myślę o tym telefonie cieszę się, że tych współczesnych wcale nie trzeba podłączać do komputera, a ładowanie może równie dobrze odbywać się bezprzewodowo. Te czasy nie wrócą (i bardzo dobrze).

Sony Ericsson K800i fot. adrianisen / YouTube

Co raz mniej telefonu w telefonie?

Czy Sony Ericsson K800i wywiązywał się źle z roli telefonu? W żadnym wypadku! Wciąż można było, przy jego pomocy, bardzo komfortowo prowadzić rozmowy telefoniczne czy pisać SMSy. Dodatkowym atutem była z pewnością przednia kamerka, którą można było wykorzystać dysponując łącznością UMTS (3G), jednak nie jestem w stanie sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek ją wykorzystałem. Pamiętam za to doskonale, do czego wykorzystywałem go najczęściej. Nigdy wcześniej nie zrobiłem tylu zdjęć żadnym telefonem, choć nie był to pierwszy model, z jakim miałem do czynienia, a który miał wbudowany (albo dołączany) aparat. Wszystko dlatego, że Sony Ericcson K800i był świetnym telefonem, ale jego aparat to (oczywiście na lata jego świetności) po prostu bajka.

Wystarczył krótki rzut oka na obudowę K800i by zaobserwować przynajmniej kilka elementów powiązanych z fotografią. Duży obiektyw ukryty pod plastikową osłoną. Napis Cyber–Shot na osłonie, lampa błyskowa, fizyczny przycisk migawki... to w końcu bardziej telefon, czy jednak bardziej aparat?! Pytanie pogłębiało się w momencie zapoznania z rezultatami uzyskiwanymi przy pomocy wbudowanego aparatu. Choć miałem do dyspozycji prosty aparat cyfrowy, to właśnie po telefon sięgałem znacznie częściej. Działo się tak dlatego, że uzyskiwane efekty po prostu bardziej mi się podobały. W dodatku to właśnie telefon miałem w kieszeni przez prawie cały czas. Cóż, podobno najlepszy aparat to ten, który jest pod ręką. Jeśli dodamy do tego ówczesne możliwości, jakie oferował Sony Ericsson K800i, okazywało się, że z powodzeniem można było zostawić aparat w domu.

Co poza aparatem? Jak wspomniałem wcześniej, Sony Ericsson K800i był telefonem o naprawdę szerokich możliwościach multimedialnych. Wystarczyło zapisać na karcie pamięci kilkadziesiąt czy kilkaset plików MP3 by cieszyć się brzmieniem o naprawdę niezłej jakości. Filmy? Również żaden problem. Choć nigdy mi się to nie przytrafiło, wiem, że niektórzy użytkownicy potrafili obejrzeć na nim cały film pełnometrażowy. Z polskimi napisami.

Kiedy do tego wszystkiego dołożymy możliwość instalacji aplikacji Java, w tym bardzo popularnych gier czy prostych programów, otrzymamy urządzenie, które możliwościami niebezpiecznie zbliża się w kierunku smartfona. Co istotne, to wcale nie koniec podobieństw. Jest bowiem jeszcze jeden argument, dla którego Sony Ericsson K800i to według mnie ogniwo między telefonami a smartfonami.

Sony Ericsson K800i fot.
iBungler - Tech Videos / YouTube
Sony Ericsson K800i fot.iBungler - Tech Videos / YouTube

Personalizacja i siła wsparcia społeczności - wielkie atuty Sony Ericssona K800i

Do czego sprowadzała się personalizacja telefonu w czasach, gdy Sony Ericsson K800i debiutował na rynku? Można było wgrać własny dzwonek, ustawić wybraną przez siebie tapetę i... to praktycznie wszystko. Owszem, niektórzy producenci oferowali jeszcze inne, mniej istotne możliwości modyfikacji, jednak to, co zaoferował ten Sony Ericsson, przy potężnym wsparciu społeczności użytkowników, to był zupełnie inny, nieznany wówczas poziom.

Interfejs telefonów Sony Ericsson można było zmieniać przy pomocy wbudowanych motywów, których oprogramowanie systemowe oferowało kilka. Wystarczyła jednak chwila na forum internetowym posiadaczy Sony Ericssona, instalacja stosownego oprogramowania na PC i podłączenie telefonu do komputera, by móc wybierać spośród dziesiątek, jeśli nie setek motywów przygotowanych przez społeczność. Barwy ulubionego klubu piłkarskiego, szybkie samochody, abstrakcyjne wzory. Jednym słowem - do wyboru, do koloru.

Co w sytuacji, gdy modyfikacje interfejsu, tapety czy dźwięków już się nam znudziły? Można było pójść krok dalej i... zmienić całe oprogramowanie telefonu. Co można było zrobić? Chociażby zastąpić oprogramowanie Sony Ericssona K800i tym, który producent oferował w nowszym modelu - Sony Ericsson K810i. Jakby tego było mało, specjaliści od modyfikacji dostarczali społeczności własne wersje sterowników dźwięku czy aparatu, dzięki którym telefon robił jeszcze ładniejsze zdjęcia i jeszcze lepiej grał na słuchawkach. Musieliśmy poczekać długich kilka lat do momentu, gdy na rynku pojawiły się telefony z systemem Android pozwalające na jeszcze szerszy zakres modyfikacji.

Sony Ericsson – tęsknicie za tą marką?

Wszystko co, co opisane powyżej sprawiło, że Sony Ericsson K800i był jednym z najlepszych, a prawdopodobnie najlepszym telefonem z jakiego przyszło mi korzystać przed erą smartfonów. Dzięki niemu miałem w kieszeni urządzenie, z którego mogłem zadzwonić, wysłać wiadomość, ale także zrobić naprawdę ładne zdjęcie, posłuchać muzyki w niezłej jakości czy na upartego obejrzeć krótki materiał wideo. O graniu nawet nie muszę wspominać. Szkoda jedynie, że po marce Sony Ericsson nie pozostał na rynku już nawet ślad.

Japońsko – szwedzkie konsorcjum, mimo produkowania naprawdę świetnych telefonów, na czele z seriami Cyber–Shot i Walkman, również nie odnalazło się w nowej rzeczywistości. Choć powstało kilka smartfonów pod marką Sony Ericsson Xperia, niedługo po tym przyszedł kres marki. Brand Sony Ericsson został zastąpiony przez Sony, lecz finalnie okazało się, że w niczym to nie pomogło. Choć kilka telefonów z logo Sony Xperia potrafiło zrobić naprawdę pozytywne wrażenie, japoński producent przegrał rywalizację o serca klientów z takimi graczami, jak Samsung, Huawei czy Apple. Owszem, wciąż pojawiają się telefoniczne nowości od Sony, jednak ich wolumen sprzedaży nie może imponować.

Tęsknicie za Sony Ericssonem? Ja bardzo, a za K800i w szczególności.

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu