9

A gdyby tak zamienić smog w zieloną energię? Belgijscy naukowcy znaleźli na to sposób

Człowiek od lat poszukuje źródeł energii alternatywnych dla paliw kopalnych. Jednocześnie próbuje pozbyć się smogu, który nierzadko powstaje przy spalaniu kopalin. A gdyby tak udało się połączyć te dwa cele i stworzyć rozwiązanie pozwalające otrzymywać energię z oczyszczania powietrza? Zbyt piękne, by było prawdziwe? Możliwe. Ale belgijscy naukowcy przekonują, że udało im się to osiągnąć.

Smog stał się w końcu tematem ważnym. Przynajmniej takie można było odnieść wrażenie jesienią i zimą. Teraz sprawa ucichła, ale mam nadzieję, że nie oznacza to zawieszenia działań, dzięki którym sytuacja będzie się poprawiać. Dotyczy to polityków, urzędników, lecz także obywateli. Oby za pół roku nie okazało się, że Polacy znowu są w szoku, że nie wyciągnięto lekcji z poprzednich alarmów. Jednocześnie jestem przekonany, że powstawać będą nowe rozwiązania mające na celu poprawę sytuacji. Jedno z nich opracowują belgijscy naukowcy: do oczyszczania powietrza zamierzają oni wykorzystać ogniwo fotoelektrochemiczne.

Wspomniane ogniwo, po angielsku zwane photoelectrochemical cell (PEC), nie jest czymś nowym. Było używane wcześniej i pozwalało na wytwarzanie gazowego wodoru i tlenu w procesie rozkładu wody przy udziale energii słonecznej. Belgowie postanowili trochę namieszać w tym procesie i wodę zamieniono zanieczyszczonym powietrzem. Jeśli wierzyć ich zapewnieniom, proces ten jest podobno bardziej wydajny. Im gorsza jakość powierza, tym lepiej. Dobra informacja dla naprawdę zanieczyszczonych miast i regionów.

Urządzenie działa na razie w niewielkiej skali, sprzęt ma raptem kilka centymetrów kwadratowych – aby zwalczać smog na poważnie przydałyby się duże instalacje. Te mogłyby się pojawiać w okolicach najpoważniejszych źródeł zanieczyszczeń: w dużych zakładach przemysłowych, przy ruchliwych ulicach czy osiedlach, których mieszkańcy wytwarzają energię paląc paliwami niskiej jakości czy nawet śmieciami. Oczywiście nie oznacza to, że dla takich praktyk pojawia się rozgrzeszenie i usprawiedliwienie – nadal powinny być one zwalczane i piętnowane.

Istotne jest to, że instalacja nie potrzebuje energii wytwarzanej przez człowieka, sztucznego źródła zasilania: sprawę załatwia energia słoneczna. Intryguje przy tym, ile wodoru jest w stanie wytworzyć wspomniane ogniwo. Gdyby były to sensowne ilości, mógłby on posłużyć jako paliwo. Przecież producenci pojazdów eksperymentują z tym pierwiastkiem, przykładem Toyota. W idealnym scenariuszu mielibyśmy czyste powietrze i źródło „zielonego” paliwa, które napędzałoby naszą komunikację. Prawda, że piękne? Napiszę jednak wprost: nie uwierzę, póki nie zobaczę. Bo na razie trudno stwierdzić, jaka jest wydajność tego rozwiązania, jakie byłyby koszty i ewentualne zyski. Jest fajny pomysł z laboratorium. Tyle, że o tych czytamy każdego dnia.

Projektowi oczywiście kibicuję, jeśli rzeczywiście działa, uda się zwiększyć skalę i będzie to miało sens, będę bił brawo. Powtórzę: w pakiecie jest czyste powietrze i zielone paliwo. To ciekawsze, niż ściana do usuwania smogu czy pylony wytwarzające z niego biżuterię. Oby pomysł wypalił…