44

Jak wyobrażam sobie smartfony za dwa lata? Właśnie tak

Na wstępie zaznaczę, że dla mnie smartfony są urządzeniami wręcz przewidywalnymi, prymitywnymi w swoim "ładunku zaskoczenia". Kiedyś to wyglądało zupełnie inaczej: najciekawsze były zdecydowanie propozycje z półki najwyżej położonej, a cała reszta w mniejszym lub większym stopniu starała się jedynie naśladować segment najważniejszy. Dziś jest nieco inaczej - w półce średniej znajdziemy wiele elementów "premium", do tego w całkiem przyjaznej cenie.

To trochę tak jak z obecnie produkowanymi samochodami Volvo: choć moje serce mówi mi: „S90 / XC90”, to mimo wszystko portfel i praktyczność szepcą mi: „Jakub, zejdź niżej…”. I niewiele bym na tym stracił, bo nawet XC40, co do którego nie jestem przekonany (chociażby ze względu na obecność według mnie świętokradzkiego wręcz silnika T3…) sprawia wrażenie w miarę luksusowego, „łosiowatego” jak wszystkie samochody Volvo. A tam, pójdę dalej. 4 cylindry to MAŁO, a tyle najwięcej otrzymamy w S90. Ja tam lubię ryk rzędowej piątki czy nawet szóstki, którą jeżdżę i bardzo się z tego cieszę.

Nie będę Wam przedstawiał obecnego rynku smartfonowego, bo w obliczu tego, co może dziać się za dwa lata to może kompletnie nie mieć sensu. Skupmy się na tym, co może być istotnym trendem za dwie wiosny i co przyjdzie nam oglądać w sklepach. O większych ekranach nie ma co myśleć, bo w tym aspekcie osiągnęliśmy już chyba maksimum. Ale musimy przyszykować się na pewne usprawnienia, które będą dotyczyć…

Czytaj więcej: Oto najlepszy smartfon Huawei!

Notcha. Notch musi umrzeć

Technologia skrywania obiektywu aparatu fotograficznego za ekranem w ciągu dwóch lat na pewno będzie w stu procentach gotowa na oddanie jej konsumentom. I w sumie, można teraz głównie strzelać, kto będzie w tym pierwszy. Półśrodki w formie wysuwanych obiektywów to cały czas ciekawostka technologiczna i mainstreamowi producenci wcale a wcale nie są chętni do tego, aby implementować takie rozwiązania w swoich smartfonach. Na pewno więc w pewnym momencie zobaczymy całkowicie bezramkowego smartfona, który w dodatku będzie wyposażony w obiektyw skryty za wyświetlaczem.

Biometria też jest niezwykle istotną rzeczą: tutaj zasadniczo czekają nas dwie drogi: kontynuacja implementowania czytników bezpośrednio w ekranach, co jest bardzo dobre: niesamowicie lubię takie rozwiązania i uważam, że odcisk palca jest po prostu wygodniejszy niż jakakolwiek inna metoda. Logowanie twarzą? Tak, ale… to nie zawsze działa. Poza tym, muszę wycelować telefon wprost na moją facjatę, aby się zalogować. Wolałbym chyba zrobić to palcem – po bożemu, jak człowiek.

Z drugiej strony właśnie, logowanie twarzą to coś, co lubi wielu użytkowników i o tym zapominać nie można. Świat Androida pod tym względem nieco kuleje, szczególnie w kontekście bezpieczeństwa, ale to się niedługo zmieni i będzie to rozwiązanie podobnie bezpieczne, co u Apple, które rozegrało ten aspekt wręcz śpiewająco. Wydaje mi się, że ostatniego słowa nie powiedziało jeszcze logowanie za pomocą tęczówki oka, ale… z drugiej strony implementowane zestawy fotograficzne w telefonach komórkowych są wręcz naturalnie przystosowane do obsługi logowania twarzą. Umieszczanie kolejnych sensorów niekoniecznie może być w smak producentom – zwłaszcza, że notcha na pewno się pozbędziemy.

smartfony

Co z rozmiarem, wagą, budową?

W ciągu dwóch lat zobaczymy najpewniej sporo ciekawych projektów eksploatujących dwa nowe podejścia: dwa ekrany oraz jeden, elastyczny ekran. Pionierem pierwszego podejścia wcale nie jest Microsoft z Neo oraz Duo, ale np. Yotaphone, który w dalszym ciągu mi się podoba. Samsung, być może zdecyduje się na stworzenie dwuekranowego urządzenia – przynajmniej tyle wynika z jego patentów i konceptów. Ale… tradycyjne, standardowe telefony komórkowe nie umrą, bo umrzeć nie mogą. Konsumenci są za bardzo przywiązani do tego, jak wygląda takie urządzenie mobilne i trzeba to powiedzieć jasno: dwuekranowce i wyginane smartfony nie są dla wszystkich. Na pewno nie dla mnie. Wy możecie uważać inaczej.

Niebezpiecznym w moim odczuciu trendem może być zlikwidowanie przycisków w nowych konstrukcjach, o czym coraz częściej w branży się przebąkuje. Brak fizycznych przycisków na rzecz np. wirtualnych lub dotykowych to niekoniecznie dobra droga. Lubię czuć pod palcem guziki do sterowania głośnością czy stanem ekranu. W samochodach nie mogę przyzwyczaić się do ekranów dotykowych i gdy wsiadam do swojego łosia, cieszę się, że kiedyś w autach konsole słano wystającymi przyciskami. Wiecie, tak jest wygodniej i… bezpieczniej. One aż tak bardzo nie absorbują kierowcy w trakcie jazdy.

Co z ceną?

A tutaj to się zmieni absolutnie niewiele – średniaki dalej będą trzymać zadowalające widełki dla większości. Natomiast flagowce mogą podrożeć, a szczególne klasy smartfonów będą drogie jak piernik – przez jakiś czas. Potem dojdzie do tego, że również i ich cena zacznie się uspokajać, ale nie oczekujmy tego, że kolejne generacje Folda będą kosztować 4, 5, 6 tysięcy złotych na starcie. O tak drastycznych obniżkach nie myślałem.

A jak według Was będą wyglądać telefony komórkowe? Będą nudne, a może dojdzie do istotnej rewolucji? Dajcie znać w komentarzu!