Felietony

Smartfony z wysuwanym aparatem - nieudane lekarstwo na dziurawe ekrany

Tomasz Szwast
22

Smartfony z wysuwanym aparatem miały w teorii proste zadanie – pogodzić bezramkowy wygląd bez jakichkolwiek wcięć w ekranie z dostępnością kamerki do selfie. Choć kilka tego typu urządzeń pojawiło się na rynku, nie odniosły sukcesu. Dlaczego eksperyment się nie powiódł?

iPhone X to smartfon, który zasłynął przede wszystkim ze zmiany podejścia firmy Apple do projektowania tych urządzeń. Zrezygnowano z dwóch szerokich pasów startowych nad i pod ekranem na rzecz bezramkowości i chrakterystycznego wcięcia w ekranie, powszechnie nazywanego notchem. Nie minęło wiele czasu, by wcięcia i otwory w wyświetlaczach zaczęli stosować pozostali producenci. Współcześnie spotkamy je zdecydowanej większości nowych smartfonów, co nie wszystkim się podoba. Smartfony z wysuwanym aparatem powstały właśnie po to, by pogodzić ogień z wodą. Z jednej strony ramki wokół wyświetlacza pozostają minimalne, z drugiej zaś nie ma w nim żadnego otworu ani wcięcia na przednią kamerkę. Rozwiązanie idealne? Niestety nie, dlatego współcześnie tego typu smartfonów już nie ma.

Co sprawiło, że producenci zrezygnowali z tego pomysłu? Dlaczego tak niewiele urządzeń mogło pochwalić się tego typu rozwiązaniem? Postanowiłem poszukać odpowiedzi na te pytania w momencie, gdy po raz kolejny zirytowało mnie wcięcie w ekranie iPhone'a. Skoro pojawiło się rozwiązanie problemu, dlaczego zniknęło? Czyżby dlatego, że nie sięgnęło po nie właśnie Apple, które wciąż dyktuje trendy na rynku? Odpowiedź nie będzie prosta i jednoznaczna, dlatego najpierw przypomnijmy sobie najpopularniejsze smartfony z wysuwanym aparatem. Być może to w ich specyfikacji czy wyglądzie kryje się odpowiedź na pytanie o ich rynkowe niepowodzenie.

Smartfony z wysuwanym aparatem – płetwa rekina zrobiła wielkie wrażenie

Jednymi z pierwszych producentów, którzy odważnie postawili na smartfony z wysuwanym aparatem, były firmy z koncernu BBK Electronics. Prawdziwą eksplozję zainteresowania wywołał zaś zaprezentowany w kwietniu 2019 roku smartfon Oppo Reno. Choć w aspekcie specyfikacji technicznej raczej nie wyróżniał się na tle rynkowej konkurencji, wrażenie robiło coś zupełnie innego. Producent zdecydował się bowiem na umieszczenie w telefonie wysuwanego aparatu. Co istotne, wykorzystano w tym celu trójkątny mechanizm, któremu nadano potoczną nazwę płetwy rekina. Oppo Reno prezentował się spektakularnie, a sam moment wysuwania przedniego aparatu wywoływał zdziwienie nawet wśród tych, którzy w ogóle nie interesują się elektroniką mobilną.

Jeszcze w tym samym roku zaprezentowany został następca tego interesującego smartfona – Oppo Reno 2. On również mógł pochwalić się wysuwanym aparatem, jednak był to już ostatni model z serii, który korzystał z tego rozwiązania. Następcy, Oppo Reno 3 i Oppo Reno 3 Pro, korzystali z odpowiednio wcięcia i otworu w wyświetlaczu. Dlaczego seria Reno straciła swoją charakterystyczną cechę? Można jedynie spekulować, że chodziło o kwestie finansowe. Doskonale pamiętamy, z jakimi trudnościami branża technologiczna mierzyła się w 2020 roku, dlatego decyzja producenta, choć przyjęta z wielkim rozczarowaniem, nie mogła dziwić.

Wysuwany aparat w pełnoprawnym flagowcu

Również w 2019 roku w sprzedaży pojawiło się kolejne urządzenie jednej z marek należących do BBK Electronics, które mogło poszczyć się wysuwanym aparatem. Tym razem był to jednak pełnoprawny flagowiec o bardzo mocnej specyfikacji technicznej. Było to sprzęt, który z miejsca stał się wizytówką marki. Wspominanym smartfonem, jak doskonale wiadomo, jest OnePlus 7 Pro. W mojej opinii to również jedno z najlepszych urządzeń w historii marki OnePlus, o ile nie najlepsze. Model 7 Pro szczycił się, przede wszystkim, przepięknym wyświetlaczem, który pozbawiony był otworów i wcięć właśnie dzięki temu, że smartfon korzystał z wysuwanego aparatu.

Niestety, ten producent również nie zdecydował się dalsze stosowanie wysuwanych kamerek. To rozwiązanie pojawiło się jeszcze w odświeżonym modelu OnePlus 7T Pro, by zniknąć wraz z premierą następcy. OnePlus 8 Pro posiadał standardowy otwór w ekranie.

Smartfony z wysuwanym aparatem były domeną Xiaomi

Jak łatwo zauważyć, wszyscy dotychczas wymienieni producenci to firmy rodem za Chin. Nie inaczej jest w przypadku Xiaomi. W ofercie tej korporacji również pojawiło się kilka interesujących modeli z wysuwanym aparatem. Co ciekawe, ta firma nie ograniczyła się do prezentacji tego typu konstrukcji wyłącznie w 2019 roku. Jeszcze rok później do sprzedaży trafił bardzo ciekawy model, który znalazł liczne grono odbiorców.

Smartfony z wysuwanym aparatem w ofercie Xiaomi to, między innymi, dość popularny Xiaomi Mi 9T Pro. Swego czasu to urządzenie było prawdziwym hitem sprzedażowym w Polsce, ponieważ dzięki licznym ofertom promocyjnym można było kupić je naprawdę tanio, jak na oferowane możliwości. Poza wysuwanym aparatem Mi 9T Pro posiadał chociażby flagowy układ SoC – Qualcomm Snapdragon 855.

Pisząc o telefonach Xiaomi, które mogły pochwalić się wysuwanym ekranem, nie można zapomnieć o innym, bardzo popularnym modelu. To oczywiście POCO F2 Pro, który do sprzedaży trafił rok później. On również legitymował się topową specyfikacją, choć nie był to typowy flagowiec. Od urządzeń z najwyższej półki odróżniała go zauważalnie niższa cena, ale nie bez konsekwencji. Możliwości fotograficznych tego urządzenia z pewnością nie można było nazwać flagowymi. Podobnie tytuł ten nie należał się wyświetlaczowi, który odświeżał się ze standardową częstotliwością 60 Hz. W 2020 roku flagowce z Androidem wyróżniały się znacznie lepszymi ekranami, z odświeżaniem 90 Hz czy 120 Hz.

Dlaczego ten producent również porzucił smartfony z wysuwanym aparatem? Zapewne przyczyny były podobne jak u konkurencji. Warto pamiętać o tym, że telefony o tej konstrukcji nie były smukłe, przez co nie leżały w dłoni szczególnie pewnie i stabilnie. Sam przez krótki czas korzystałem czy to z OnePlusa 7 Pro, czy właśnie POCO F2 Pro i nie wspominam ich jako szczególnie ergonomiczne urządzenia.

Huawei próbował w niższej półce cenowej

Kolejnym z chińskich producentów, który postanowił eksperymentować z wysuwanymi aparatami przednimi, był Huawei. Co ciekawe, w przypadku tej firmy takim urządzeniem wcale nie był telefon z najwyższej czy prawie najwyższej półki cenowej, a urządzenie dość podstawowe. Być może mało kto pamięta o tym smartfonie, jednak swego czasu gościł wśród chętnie polecanych modeli. Który to konkretnie? Huawei P Smart Z, który poza wysuwanym aparatem nie wyróżniał się niczym szczególnym.

Huawei P Smart Z dysponował bardzo typową, jak dla tego producenta, specyfikacją techniczną. Wyróżniał się, między innymi, najpopularniejszym układem SoC produkowanym dla smartfonów Huawei – HiSilicon Kirin 710F.

Jak łatwo zgadnąć, ten producent również nie kontynuował linii smartfonów z wysuwanym aparatem. Powody takiej decyzji zapewne znaleźć można tam, gdzie u pozostałych graczy. Skoro tego typu telefony nie potrafiły na siebie zarobić, nie było sensu ich dłużej projektować.

Smartfony z wysuwanym aparatem – hit czy kit?

Mając na uwadze powyższe przykłady pora zastanowić się nad tym, dlaczego smartfony z wysuwanym aparatem zniknęły z rynku. Czyżby wcale nie były tak dobre, jak można by było się spodziewać? A może zadecydowały inne względy, na czele z przyzwyczajeniem klientów? Powodów zapewne było kilka. Pewne jest jednak to, że zasada złotego środka nie znalazła tu potwierdzenia. Smartfony z wysuwanym aparatem sprawiały, że ekran nie posiada wcięć czy otworów, jednak dość sporym kosztem. Po pierwsze były to dość pękate konstrukcje, które niekoniecznie dobrze leżały w dłoni, zwłaszcza u mniejszych osób. Po drugie było to rozwiązanie dość drogie w produkcji, przez co w niektórych przypadkach trzeba by było oszczędzać na reszcie specyfikacji.

Co więcej? Konsumenci zwyczajnie bali się tego rozwiązania. Element ruchomy w konstrukcji smartfona to kolejna część, która może się zepsuć. Kiedy dodamy do tego ryzyko uszkodzenia podczas upadku (mimo zabezpieczeń), otrzymamy sposób na skuteczne zniechęcenie klienta. Pamiętajmy również o tym, jaka wówczas panowała moda na smartfonowym rynku. Skoro topowi producenci, na czele z Apple i Samsungiem, stosowali wcięcia i otwory, klienci szukali smartfonów właśnie tego typu.

Podsumowując, smartfony z wysuwanym aparatem miały sporo mankamentów, dlatego nie dziwię się, że zniknęły z rynku naprawdę szybko. Właściwie tylko w 2019 roku obserwowaliśmy ich wysyp, by później oglądać wycofywanie się na rzecz tańszych rozwiązań. Czy zatem istniało salomonowe rozwiązanie, które mogłoby pogodzić bezramkowość z brakiem ubytków w konstrukcji ekranu? Spójrzmy na to, jak prezentował się smartfon Samsung Galaxy Note 9. Choć posiadał kamerkę i czujniki umieszczone w tradycyjnym miejscu, mógł pochwalić się naprawdę cienkimi ramkami nad i pod ekranem. Myślę, że taka grubość ramek jest przez klientów w pełni akceptowalna.

Smartfony z wysuwanym aparatem – żal czy nie żal, że zniknęły? Dajcie znać co o nich myślicie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu