19

Nie chcecie kupować takich smartfonów, jednak to one zdominują rynek w 2021

meizu zero
Brak złączy brzmi cały czas zaskakująco. Okazuje się jednak, że wkrótce stanie się on codziennością w smartfonach.

Zero złączy, wszystko bezprzewodowo

Pierwszym modelem bez złącz, który pojawił się, jednak tylko w ramach badania rynku i na potrzeby zbiórki crowdfundingowej, był Meizu Zero. Jego nazwa doskonale przedstawia całą ideę, stojącą za tym telefonem. Producent postanowił ponownie zaskoczyć i pokazać światu, że jeszcze go stać na interesujące urządzenia i nie skupia się wyłącznie na tworzeniu tylko przystępnych cenowo produktów. Zajmijmy się zatem na początek samym debiutantem.

Po pierwsze nie ma żadnych przycisków fizycznych. Te odpowiedzialne za włączanie/wyłączanie oraz za sterowanie głośnością zostały zastąpione przez dotykowe pojemnościowe klawisze, co jest dobrym rozwiązaniem i moim zdaniem to jedna z tych rzeczy, które zostaną szybko wdrożone również przez innych producentów.

Przeczytaj również:

Po drugie nie pojawiły się tu żadne złącza. Jak zatem telefon można naładować? Meizu Zero wspiera szybkie ładowanie indukcyjne, które powinno skutecznie zastąpić tradycyjną ładowarkę. Zresztą już teraz dla wielu osób to najwygodniejsze rozwiązanie. Z kolei dane można przesyłać za pośrednictwem WiFi czy danych komórkowych – przy obecnej sytuacji da się na spokojnie przeżyć bez USB.

Po trzecie nigdzie nie znajdziemy głośnika. Dźwięk jest wytwarzany przez piezoelektryczny głośnik pod ekranem, który przenosi brzmienie z wnętrza obudowy. To mogliśmy już spotkać w pierwszej generacji Xiaomi Mi Mix czy Sharpie Aquos Crystal). Trudno jednak stwierdzić, od kogo dokładniej pochodzi ta technologia – po cichu liczę na Sound on Display od LG czy Samsunga.

Następną nowością na rynku był Vivo Apex. Firma BBK Electronics przygotowała bardzo podobny model do Meizu, który wyróżnia się dokładnie tym samym, czyli brakiem złącz i idealnie gładką konstrukcją. Niewątpliwie prezentuje się to znakomicie i bardzo interesująco.

Przeczytaj również: iPhone w 2021 już bez złącz.

Teraz z kolei pojawiają się informacje, że iPhone Pro, który pojawi się w 2021 roku, będzie pozbawiony jakichkolwiek złącz. Zważywszy na siłę marki i ich odwagę, jestem przekonany, że naprawdę to zrobią. W końcu to gigant z Cupertino spowodował, że producenci zaczęli odchodzić masowo od złącza audio jacka 3,5 mm.

Bez plątających się kabli

Owszem, można narzekać, że za kilka lat nie będziemy mogli w ogóle skorzystać z kabli USB to transferu danych. Mimo wszystko bezprzewodowa przyszłość zapowiada się przede wszystkim praktycznie. Nie będziemy musieli nosić ze sobą kabli, możemy liczyć na przyspieszoną popularyzację bezprzewodowych ładowarek, jeżeli Apple zrezygnuje z portu Lightning w iPhonie, a do tego doczekamy się wygodniejszego udostępniania ekranu na zewnętrzne monitory bez HDMI lub innych portów. W tym przypadku może to pozytywnie wpłynąć również na popularyzację kart eSIM.

Z drugiej strony nie należy pomijać problemów, które pojawią się na początku. Przede wszystkim ważne jest to, jak rozwijać będzie się technologia ładowania bezprzewodowego. Obecnie działa bez zastrzeżeń, jednak jej szybkość ładowania wypada gorzej w porównaniu do kablowej alternatywy. Kolejny temat to dostosowanie aplikacji oraz dostępność odpowiednich następców. W przypadku Apple możemy tu mówić o AirPlay 2 czy AirDrop. Zastanawiam się tylko, że za praktycznością będzie szła również wydajność. Na razie trudno jest mi wyobrazić naprawdę szybkie przesyłanie danych między smartfonem, a laptopem z użyciem sieci. Niewątpliwie 5G będzie miało na to ogromny wpływ.

Czy kupilibyście smartfon bez złącz USB czy Lightning?

źródło: Gizmochina