17

A miało być tak pięknie. „Nowa” aplikacja SkyCash rozczarowuje

skycash
Nowy Skycash już jest. Jednak zanim przejadę walcem po odświeżonej aplikacji, warto wspomnieć o jeszcze jednej funkcji, która pojawiła się z dniem 1 lipca 2020 r. Zadowoleni będą kierowcy kursujący na trasie Kraków - Katowice.

Wraz z nową wersją Skycash w dziale poświęconym autostradom pojawiła się możliwość dodania kolejnej — tym razem odcinka autostrady A4 między Krakowem i Katowicami. Dodatkowo, do 30 września 2020 r. obowiązywać będą niższe opłaty za przejazd z automatyczną płatnością Skycash. Kierowcy zapłacą na każdym z dwóch placów poboru o 3 zł mniej poruszając się pojazdem 1, 2 i 3 kategorii, a w przypadku pojazdów kategorii 4 i 5 to aż 5 zł różnicy. Aktywacja usługi odbywa się tak, jak w przypadku odcinka A1. Wystarczy wejść do zakładki Autostrady, dodać lub edytować pojazd i zaznaczyć odpowiednią opcję. Po uzupełnieniu wszystkich danych (nazwa pojazdu, numer rejestracyjny, marka i model) i podpięciu środka płatności można ruszać w trasę. Na bramkach A4 należy wybrać te oznaczone symbolem kamery na żółtym tle — to pozwoli na szybki przejazd bez konieczności zatrzymywania się. To powinno ułatwić podróż i przejazd przez bramki autostrady w najgorętszym, letnim, sezonie.

SkyCash ułatwia przejazd autostradą A4 na odcinku Kraków – Katowice

Odświeżona aplikacja SkyCash to ukłon w stronę młodych użytkowników oczekujących nowoczesnych rozwiązań. Nowy SkyCash ma też zachęcić tych, którzy dotychczas korzystali z oferty konkurencji i szukają czegoś innowacyjnego i zdecydowanie lepszego. Zaprezentowane w tekście Weroniki zmiany na zrzutach ekranu wyglądały naprawdę fajnie. Dotychczasowy SkyCash był przygnębiająco brzydki i mało funkcjonalny. A jako, że to właśnie z niego najczęściej korzystam (co prawda tylko do kupowania biletów komunikacji miejskiej i PKP) to nie mogłem się doczekać odświeżenia. Szkoda tylko, że zamiast uśmiechu, na mojej twarzy pojawił się wyraz zniesmaczenia.

skycash

Ze SkyCash korzystam na iPhonie. Aplikacja w App Store ostatnią aktualizację miała trzy miesiące temu. Oferowała ona niewiele — wyłącznie zmiany w działaniu skanera kodów w usłudze ubezpieczeń. Pobierana aplikacja to jedynie „bramka” do czegoś, co przypomina specjalnie przygotowaną stronę internetową z wszystkimi dostępnymi w aplikacji funkcjami. To pozwala twórcom na rozwijanie swojego produktu bez względu na platformę, na jaką został udostępniony — i osobiście uważam, że to wielki błąd. Już teraz widać, że odświeżony wygląd SkyCash jest co najwyżej przypudrowaniem starego wyglądu i dodaniem nowych, kolorowych ikonek na stronie startowej. Fakt, trzeba przyznać, że wygląda ona atrakcyjnie, ale wystarczy wejść w jakikolwiek z dostępnych działów, by szybko przekonać się, że nic się nie zmieniło. Najpopularniejsze narzędzia — kupowanie biletów komunikacji miejskiej, PKP Intercity, koleje regionalne, autobusy wyglądają tak, jak dotychczas. Tylko są ukryte pod ładnym obrazkiem.

Nowy SkyCash już jest. Aplikacja miała szansę stać się naprawdę fajnym produktem. Szkoda, że tę szansę zmarnowano

SkyCash

okno ładowania SkyCash i tak przez kilka/kilkanaście sekund

Jednak najgorsze w tym wszystkim jest to, jak wolno działa obecnie SkyCash. Uruchomienie aplikacji to przynajmniej 10 sekund ładowania jej „interfejsu”. Może to i wina zwiększonego zainteresowania i sporej części użytkowników, ale jeśli zależy nam na szybkim kupieniu biletu, chociażby na autobus, metro, czy tramwaj, to chyba nikt nie chce czekać kilkudziesięciu sekund zanim uda się zrealizować zakup — z pewnością to nie będzie interesowało kontrolera, który z chęcią wypisze mandat za brak biletu. Nie ważne, którą ikonkę na ekranie głównym wybierzecie — wszystkie dostępne funkcje muszą się załadować. Nawet przyciski umieszczone na dolnej belce mającej ułatwić dostęp do niektórych funkcji SkyCash uruchamiają pasek ładowania i trzeba czekać.

Twórcy już przy okazji prezentowanych zmian tłumaczyli, że to dopiero początek rewolucji, jaka szykuję się w SkyCash. Przyznam szczerze, że wolałbym poczekać na całościowe wdrożenie nowego systemu i wyglądu. Być może wtedy nie szukałbym alternatywy dla tak fatalnie działającej aplikacji.