6

Sklep przejrzy Twój profil na Facebooku i podrzuci promocję

Zaraz po wejściu do sklepu dostajemy na telefon wiadomość, że przy zakupie cukierków marki Candy przysługuje nam 10 % rabatu w zamian za to, że polubiliśmy profil marki na fejsie. Niby przyjemna sytuacja, ale skąd sklep wie kim jesteśmy? Rozpoznał nas po twarzy! Już teraz w każdym markecie zamontowane są kamery, a w przyszłości wystarczy […]

Zaraz po wejściu do sklepu dostajemy na telefon wiadomość, że przy zakupie cukierków marki Candy przysługuje nam 10 % rabatu w zamian za to, że polubiliśmy profil marki na fejsie. Niby przyjemna sytuacja, ale skąd sklep wie kim jesteśmy? Rozpoznał nas po twarzy!

Już teraz w każdym markecie zamontowane są kamery, a w przyszłości wystarczy dodać do nich algorytmy rozpoznawania twarzy, które będą mogły połączyć każdego z jego cyfrową tożsamością. Facebook dysponuje już takim oprogramowaniem i może nam podpowiadać kogo oznaczyć na zdjęciach, a wraz z premierą Google Glass każdy z nas będzie mógł na bieżąco sprawdzać tożsamość mijanych ludzi, a nawet odczytywać ich emocje. Kiedy miasto przekształca się w chodzącą kamerę, niemożliwe jest pozostanie anonimowym, a prywatność staje się reliktem przeszłości.

Nie tak dawno w mediach szerokim echem odbiła się koncepcja aplikacji analizującej podsuniętą pod aparat fotografię i łączącą ją z istniejącą bazą danych, tak, że nikt kto udostępnia publicznie swoje zdjęcia nie może pozostać anonimowy. Logika stojąca za projektem zakłada, że po prostu nie chce. NameTag spotkał się z dużą dawką krytyki, ale koncepcja rozpoznawania twarzy może przecież służyć nie tylko do identyfikowania na ludzi na imprezach.

Jednym z przykładów jest chociażby projekt NECa – VIP Identification. Jest on przeznaczony np. dla hoteli, a jego wykorzystanie polega m.in. na identyfikacji osób szczególnie ważnych dla danego biznesu, którym należy poświęcać dużo uwagi. Nie ma tu raczej obaw o prywatność, bo pomysł dotyczy osób publicznych, a sieć przecież tak czy siak roi się od ich zdjęć.

Biometrics_reduced

Jednak algorytmu można przecież użyć do rozpoznawania zdjęć zwykłych śmiertelników. Nad takim rozwiązaniem pracuje z kolei firma FaceFirst, która już wprowadziła na rynek oprogramowanie zdolne do identyfikacji sklepowych złodziei. A problem jest poważny bo jak ujawniają same sklepy, przez kradzieże tracą one do 1 % utargu. W najbardziej ekstremalnym przypadku, kwota może dojść więc nawet do $1,5 mln w przypadku sprzedaży wielkopowierzchniowej.

Oprogramowanie FaceFirst korzysta ze sklepowej bazy złodziei, którzy kiedyś zostali przyłapani na gorącym uczynku, lub też nie ponieśli konsekwencji. Katalog zdjęć twarzy trafia do bazy danych, a potem gdy dana osoba znajdzie się w zasięgu wzroku sklepowych kamer, do ochrony dostaje mail lub smsa, sugerującego szczególną uwagę.

Teraz FaceFirst idzie jeszcze dalej i inspirując się NameTagiem, proponuje spersonalizowane oferty wysyłane bezpośrednio do klientów. Wystarczy, że wejdziemy do sklepu, a ten rozpozna nas jako osobę, która kiedyś wpisywała w wyszukiwarkę „tablet tanio” i już na naszym smartfonie ląduje powiadomienie o promocji w sąsiedniej alejce z elektroniką.

privacy-glasses

O ile dostęp do danych Google może być problematyczny, to już analizowanie publicznych zdjęć na fejsie i łączenie ich z polubieniem danych profili nie nastręcza z pozoru żadnych trudności. Podnosi się jednak od razu sprzeciw ze strony obrońców prywatności, bo kto z nas chciałby chodzić cały czas w tzw. Anty-Google Glass? Przypominam też, że w niedalekiej przyszłości okulary Googla mogą stać się elementem naszej codzienności, a mimo, że sam producent sugeruje blokowanie rozpoznawania twarzy, to od czego ma hakerów, którzy już teraz pokazali, że problemem dla nich nie jest napisanie oprogramowania do robienia zdjęć mrugnięciem oka.

Foto 1, 2