15

Nie rozumiem tego świata, ale mnie wciągnął. Koniecznie sprawdźcie „Shtisel” na Netflix

W piątek o zachodzie słońca nie rozpoczynam świętowania Szabasu, z moimi przekonaniami nie kłóci się poruszanie się samochodem od tego momentu do sobotniego wieczoru. Nigdy nie jadłem czulentu, wchodząc do jakiegokolwiek domostwa nie zwracam uwagi na mezuzę. Nie mam długich pejsów, nie chadzam w kapeluszach i nikt nie próbował mi aranżować małżeństwa. Nie ma co ukrywać - nie jestem ortodoksyjnym Żydem. Ale "Shtisel" - serial opowiadający o losach żydowskiej rodziny mieszkającej w Mea Shearim niespodziewanie mnie wciągnął.

Wiecie, zawsze mnie dziwnie „ciągnęło” do poznawania innych kultur. Nie wiązało się to ze szczególną fascynacją, czy automatycznym uwielbieniem dla nich – w grę wchodziła jedynie ciekawość czegoś, co jest mi obce. Może dlatego nie odczuwam żadnych oporów w kontaktach z obcokrajowcami, przedstawicielami innych kręgów kulturowych? Kiedy jakiś temat zainteresuje mnie szczególnie, potrafię chłonąć informacje na jego temat non-stop. Tak właśnie mam od pewnego czasu ze światem ortodoksyjnych Żydów. Choć w moim życiu religia generalnie nie ma żadnego znaczenia, interesują mnie ich losy i towarzyszące temu zwyczaje. Wbrew pozorom nie jest to tak, że czerpię przyjemność z naigrywania się z religijności postaci przedstawionych w „Shtisel”. Wręcz przeciwnie – zupełnie obcy mi świat „przepompowany” zwyczajami religijnymi i wynikającymi z tradycji konwenansami fascynuje i wciąga.

Zobacz również: Co się dzieje z jakością filmów i seriali na Netflix?!

Shtisel – do czego by tu porównać ten serial…

Oglądaliście kiedyś „Klan”? To macie już odpowiedź. Zaznaczam jednak, że porównując „Shtisel” do „Klanu” mam na myśli zamysł, koncepcję, a nie jakość. Bo w przypadku produkcji na Netfliksie jest dużo, dużo lepiej. Izraelski serial nie próbuje robić fabularnych fikołków, nie sili się na tanią sensację dla znudzonych rodzinnym życiem Grażynek albo na zabiegi, które dobrze wyglądają jedynie w „Świecie Seriali”. Akcja toczy się bardzo, ale to bardzo leniwie, a wszystkiemu rytm wyznacza po dłuższym przyjrzeniu się – bardzo zwyczajne i przeważnie poukładane życie Chasydów.

Centralną postacią serialu jest Akiva Shtisel – przedstawiciel tytułowego rodu, młody ortodoksyjny Żyd, który stoi w rozkroku między bezpiecznym, poukładanym życiem w społeczności, a wielkim światem i sukcesem artystycznym. Jego ojciec, Shulem chciałby, aby Akiva myślał o tych samych rzeczach, o których myślą wszyscy normalni Żydzi w jego wieku – czyli o stabilnej pracy, założeniu rodziny i studiowaniu Tory. Shulem, jako nestor rodziny Shtisel próbuje układać życie swoim dzieciom tak, jak nakazuje mu jego sumienie (oraz życiowa mądrość) – doprowadzając do niektórych wydarzeń nierzadko ucieka się do mniejszych lub większych manipulacji. I… jest bardzo zdziwiony, gdy podobnych manipulacji na nim dopuszczają się jego najbliżsi. Cóż, niedaleko padają jabłka od jabłoni…

Serial dobitnie pokazuje, że pomimo egzotyki środowiska ortodoksyjnych Żydów, mają oni bardzo podobne problemy do naszych. Nieszczęśliwie zakochani, rozdarci między wartościami rodzinnymi, a pożądaniami, niezdecydowani w zakresie dalszego życia, czasami niepewni tego, w co tak uparcie wierzą. Nami przecież rządzą dokładnie te same rozterki, po dłuższym zastanowieniu nie różnimy się zbytnio od rodziny Shtisel.

Shtisel

Czy Shtisel pokazuje prawdziwe życie Żydów?

Zdania są podzielone. Trudno jednak w temacie serialu wyciągnąć cokolwiek od widocznych w internecie Chasydów. Moje zainteresowanie serialem „Shtisel” nie wzięło się znikąd: od pewnego czasu mocno śledzę Elijahu Yosifa (Polak żydowskiego pochodzenia, Chris Parypa), autora kanału na YouTube „Tajemniczy Świat Żydów”, gdzie w przystępny sposób pokazuje, jak żyją Chasydzi i tłumaczy zawiłe dla „gojów” pojęcia dotyczące religii. Za pouczające i ciekawe materiały autorowi serdecznie dziękuję. Szkoda jedynie, że w swoich publikacjach wielokrotnie podkreśla to, że nie ogląda seriali i raczej się do nich nie odnosi – bardzo bym chciał poznać jego opinię na temat serialu „Shtisel”. Może uda mi się go kiedyś namówić do wyrobienia sobie opinii na temat tej produkcji?

Autorzy bloga „Stosunkowo Bliski Wschód” wydają się być zafascynowani serialem Shtisel (jak wskazuje ta publikacja), jednocześnie zestawiając go z dużo bardziej kontrowersyjnym „Unorthodox” opowiadającym historię młodej Chasydki, która po zaaranżowanym małżeństwie postanawia uciec od społeczności i w trakcie układania sobie życia od nowa, musi radzić sobie z naciskami ze strony rodziny męża (przedstawiłem to w baaardzo eufemistyczny sposób). Serial „Unorthodox” oparto na historii Debory Feldman, która w autobiograficznej powieści przedstawiła własny exodus z chasydzkiej społeczności.

Mamy tu jednak do czynienia z oceną „nie-Żydów”, osób, które są blisko związane z Bliskim Wschodem, ale mimo wszystko nie jest to ich krąg kulturowy. Sprawdziłem, co na temat Shtisel sądzą ortodoksyjni Żydzi, ale… jak sądzę, nie Chasydzi. Trzeba wiedzieć o tym, że „ortodoksi” nie są jednolitą grupą, a Chasydzi uważani są za „ultraortodoksów”, przedstawicieli najbardziej skrajnego skrzydła religijnego pod kątem przywiązania do zasad.

Allison Josephs, założycielka organizacji Jew In The City wypowiada się na temat „Shtisel” w nieco innym, bardziej sceptycznym tonie. Uważa ona, że serial pokazuje jedynie wycinek środowiska Żydów, które nie jest czymś jednorodnym. Owszem, jest to świetna produkcja w kontekście rozrywkowym, jednak może ona doprowadzać do nieco wypaczonego myślenia na temat wyznawców judaizmu (którzy w różny sposób podchodzą do kwestii religijności, wiary).

Uważamy, że jest to świetna produkcja, ale martwi mnie to, że sprzyja ona przekonaniu, że Żydzi Haredi (ultraortodoksyjni – przyp. tłum.) reprezentują wszystkich ortodoksyjnych Żydów, podczas gdy w rzeczywistości „Shtisel” żyje znacznie bardziej odizolowaną i prawicową wersją judaizmu niż my.

Shtisel

Zobacz również: Trzeci sezon DARK na pierwszym zwiastunie!

A co ja sądzę na temat Shtisel?

Uważam, że żaden serial nie jest w stanie w stu procentach pokazać nam tego, jak wygląda konkretna społeczność. Autorzy każdego obrazu, który powinien być „zjadliwy” dla szerszego odbiorcy muszą stosować pewne uproszczenia, zabiegi, które mogą wpływać na rzetelność przekazu w stosunku do dotykanej problematyki. Chasydzi, ich społeczność i specyfika ich życia to rzeczy zbyt trudne, by można było je jakkolwiek upraszczać bez żadnych konsekwencji. Stąd jestem bardzo ostrożny w ocenie serialu „Shtisel” – nie mogę powiedzieć z całą pewnością, że jest to serial, który stanowi dokładny obraz ultraortodoksyjnych Żydów.

Ale, mimo egzotyki kulturowej, która wylewa się z ekranu, rodzina Shtisel po prostu wciąga. Mimo tego, że jestem fanem cięższych produkcji – między innymi pokręconego, przepełnionego filozofią (i nauką) Dark, udało mi się zatopić w Mea Shearim i zostać w tym świecie na dłużej. W Netflix dostępne są dwa sezony tego serialu. W zeszłym roku zapowiedziano trzeci sezon, który pojawi się na przełomie lat 2020 i 2021.