112

Czas na wysyp sekundników podłączonych do sygnalizacji świetlnych – sprzyjają temu przepisy

Pewnie każdy spotkał się z sygnalizacją świetlną wyposażoną w wyświetlacze odmierzające czas do zmiany świateł - jeśli nie w Polsce, to poza granicami naszego kraju, rozwiązanie jest dość popularne. Wiele osób mogło się wręcz zastanawiać, dlaczego nad Wisłą pomysł stosowany jest tak rzadko. Odpowiedzią były... przepisy. Te nie sprzyjały "wzbogacaniu" skrzyżowań czy przejść dla pieszych o liczniki. Sytuacja ma się jednak zmienić.

Sekundniki nie są w Polsce standardem – spotkacie je w miastach dużych i małych w różnych regionach kraju, ale trudno się tu kierować jakąś regułą. Trzeba też zaznaczyć, że w takie rozwiązania nie są wyposażane wszystkie sygnalizacje w danej miejscowości – zazwyczaj pada na problematyczne odcinki, wąskie gardła, w których grzęzną kierowcy. Bo właśnie o upłynnienie ruchu chodzi w całej „zabawie” w odliczanie. Kierowcy stojąc na czerwonym wiedzą, ile czasu zostało do zmiany świateł i mogą się do tego przygotować. W efekcie więcej samochodów przejedzie na zielonym. Ludzie mają też świadomość, ile czasu zostało do czerwonego i nie będą wbijać się na skrzyżowanie w ostatniej chwili – powinno wzrosnąć bezpieczeństwo.

Dodatkiem ma być mniejsze zużycie paliwa oraz niższa emisja spalin – zyskają wszyscy, bo pozytywnie może to wpłynąć na jakość powietrza, obecność smogu. Skoro jednak jest tak dobrze, to dlaczego sekundniki nie są powszechnym widokiem? Jeszcze w ubiegłym roku Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa informowało, że przepisy nie dopuszczają stosowania tych urządzeń. Owszem, zdawano sobie sprawę z tego, że samorządy instalują taki sprzęt i widoczny stawał się problem prawny. Skąd ta niechęć?

– Są badania, które mówią, że nie wpływa to pozytywnie na ruch. Wręcz przeciwnie, że wzmaga zagrożenie w ruchu. Wydamy stosowne akty prawne, które uniemożliwią instalowanie tych urządzeń, ale jesteśmy jeszcze przed – mówił wtedy wiceminister infrastruktury Jerzy Szmit.[źródło]

Sprawy potoczyły się jednak w innym kierunku:

Zarządcy ruchu będą mogli instalować wyświetlacze odmierzające czas do zmiany świateł. Taką zmianę przewiduje podpisane przez ministra Mariusza Błaszczaka oraz Andrzeja Adamczyka, ministra infrastruktury i budownictwa rozporządzenie.

Wyświetlacze mogą być instalowane na drogach zarządzanych przez Generalnego Dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad, marszałka województwa, starostę lub prezydenta miasta na prawach powiatu. Rozporządzenie określa także warunki techniczne umieszczania tych urządzeń oraz wprowadza wymagania techniczne i funkcjonalne.[źródło]

Przyszło nowe. W teorii lepsze. Czy to jednak oznacza, że teraz w miastach niczym grzyby po deszczu zaczną wyrastać sekundniki? To zależy m.in. od rozwoju sygnalizacji – wskazuje się, że inteligentne sygnalizacje, czyli takie, które dostosowują się do natężenia ruchu, nie współpracują zbyt dobrze ze wspomnianymi licznikami. Kierowcy mogliby się irytować widząc, że sekundniki wskazują 5, potem 4, a następnie np. 15, gdyby system zarządzający sygnalizacją podjął nowe decyzje. Przyznacie, że szybko mogłoby to doprowadzić do drwin, wysypu filmików na YT, skarg itp.

Jak głosi stare porzekadło: lepsze wrogiem dobrego. W miejscach, gdzie funkcjonuje inteligentna sygnalizacja rzeczywiście może nie być sensu, by wprowadzać sekundniki. Ale penie nieprędko stanie się to standardem – w problematycznych rejonach warto wykorzystać liczniki. Skoro przepisy w końcu na to pozwalają…