77

Note 7 jest nadal na liście moich zastępców iPhona

Wszyscy wiemy, co stało się z Samsung Galaxy Note 7, seria baterii z problemem powodującym zwarcie doprowadzała nawet do wybuchów baterii. Sytuacja nie tyle nieprzyjemna, co niebezpieczna. I to wszystko praktycznie w momencie premiery flagowego i najdroższego smartfona Samsunga. Na dodatek cała sytuacja została upubliczniona na kilka dni przed premierą kolejnego iPhona. Po prostu katastrofa.

Dlaczego więc nadal rozważam zakup Note 7? Przede wszystkim dlatego, że ten wypadek, a właściwie zachowanie firmy w momencie kiedy było jasne, że jest problem, pokazuje iż podeszli do tego jak należy. Nie było mydlenia oczu i ściągania tylko niektórych telefonów na akcje serwisową. Sprawa była i jest za poważna aby ukrywać cokolwiek przed klientami. Jak to się mówi „fuckup” poważny i taka też była ich reakcja.

Można też powiedzieć, że błędy zdarzają się każdemu. Jako użytkownik Apple dwa razy przechodziłem z iPhonem przez program serwisowy. Raz z powodu wadliwie działającej baterii, teraz z powodu błędu w kamerze. Oczywiście nie były to problemy tego typu, ale pokazuje to, iż każdemu zdarzają się wpadki związane z produkcją telefonów. Zresztą nie tylko Apple miało tego typu naprawy.

Dla mnie ważne więc będzie czy Samsung rozwiąże wszystkie bolączki Samsung Galaxy Note 7 i wróci z nim na rynek. Jeśli tak się stanie to telefon ponownie pojawi się na liście moich potencjalnych zastępców iPhona. Wierzę, że po takiej wpadce dadzą z siebie wszystko aby udowodnić, że to był jednorazowy wypadek.

Możecie powiedzieć, że to głupie i naiwne, ale tak naprawdę trudno przekreślać zaufania do firmy, która jest od lat na rynku i wypuściła wiele bardzo dobrych telefonów, po jednorazowej mega wpadce. Owszem, trudno mi jest zrozumieć, jak tego typu niesprawne egzemplarze mogły przejść przez testy i kontrolę jakości.

Zastanawiam się czy to nie pogoń za innowacją i narzucone przez rynek tempo premier nowych telefonów, są tak naprawdę winne temu, iż zdarzają się takie rzeczy. Roczny cykl produkcji telefonu (a to przecież dotyczy zarówno Samsung Galaxy Note 7 jak i całej serii „S”) wydaje się być bardzo krótki, zważywszy na to jak skomplikowany jest to proces. Nie mówiąc już o czasie na QA i porządne testy, również takie przeprowadzane poza halami fabrycznymi.

Bardzo ciekawy jestem jak cała sytuacja potoczy się dalej i jak i w jakiej formie powróci na rynek Note 7. Nie wyobrażam sobie aby Samsung odpuścił z powodu obecnych problemów tę premierę. Nie tylko ich na to nie stać, ale również pokazaliby światu, że nie poradzili sobie z tym problemem.

Na te chwilę wierzę, że potrafią wyjść z tej sytuacji z tarczą. Obym się nie pomylił.

Ps. Nie jest to tekst sponsorowany – to informacja dla wszystkich, którzy myślą, że dobra opinia o firmie w mediach musi być opłacona.