56

Ciekawi jesteście jak wygląda „wolność słowa” po rosyjsku?

Rosja, kraj, w którym komunizm rzekomo upadł - na cztery łapy, a poza kosmetyczną zmianą ustroju nie zmieniło się nic - tak nam przynajmniej mówią. Rosja stanowi dla nas swego rodzaju "dzicz", a z Rosjan lubimy się śmiać. Uważamy, że jedyne, co dobrze potrafią, to pić wódkę i wyklinać przy okazji gry w Counter Strike'a. Nie do końca tak to wygląda, stereotypy działają, choć nie są absolutnie trafne. W pewnych kwestiach można jednak dojrzeć pewne ziarenko prawdy.

Temat absolutnie na czasie – w Polsce ogólny poziom krytyki rządu, również w Internecie jest niezwykle wysoki. Polityka wywołuje ogromne emocje, w które bawić się nie zamierzam, ale spotykam je na każdym kroku. Bo PiS tamto, a PO to, ci złodzieje, a kolejni to złodzieje jeszcze więksi. Afery, aferki, groźba zaburzenia ustroju – zmęczony jestem. Inni natomiast nie i chętnie krytykują polityków jak leci – nawet mocno niewybrednie. Na palcach jednej ręki policzę sytuacje, w których coś z tego powodu komukolwiek zrobiono i w dodatku – były to już naprawdę grube akcje. Jak ma się do tego Rosja?

New York Post opublikował ciekawy artykuł na temat tego jak wygląda walka z „mową nienawiści” w Rosji. Jeżeli teraz domyślacie się, jak może to wyglądać – zapewne macie rację. Więzienia, aresztowania za „byle co”, zależnie od widzimisię urzędnika. Rosja mocno monitoruje Internet i kiedy trzeba, wprowadza stosowne obostrzenia. Poziom cenzury jest naprawdę spory, opozycjoniści mają niezwykle trudne życie, a sprzeciwienie się na przykład polityce Putina względem wschodu Ukrainy może zaowocować przykrymi konsekwencjami.

rosja

Jak ustalił New York Post, 54 osoby zostały osadzone w więzieniu w związku z rzekomym uskutecznianiem mowy nienawiści. Przede wszystkim byli to ludzie, którzy napisali coś w social media (albo nawet podali dalej), z czym by się nie zgodziła obecna władza. Dotyczyło to głównie polityki Władimira Putina, sytuacji w kraju i prawdy na temat rządu przede wszystkim oligarchów w Rosji. Za co można iść siedzieć? Nawet za zdjęcie tubki z pastą do zębów i podpis: „Wyciśnij z siebie Rosję!”. Nic innego, jak uprawomocnianie systemu batem.

Wiele pod tym względem zmieniło się tuż po tym, jak Rosja napadła na Ukrainę w roku 2014, gdzie kilka miesięcy po tym fakcie, Putin podpisał dokument, który co prawda dotyczy dbałości o integralność granic i przeciwdziałaniu terroryzmu, ale głównie ma na celu zamknięcie usta obywatelom, którzy nie zgadzają się z atakiem na Krym. Co więcej, dużo poważniej traktuje się takie przewinienia w mediach – nawet jeżeli dotyczą konta w społecznościówce.

Wyżej przedstawiona sprawa dotyczy Rosjanina, 40-letniego elektryka, który mając jedynie 12 znajomych przekazywał dalej ciekawe według niego posty w Internecie krytykujące obecną władzę. W końcu okazało się, że trafił na listę osób poszukiwanych w związku z działalnością wywrotową. W końcu w jego domu pojawiła się grupa antyterrorystyczna i od tego czasu mężczyzna nie przebywa już w domu – odsiaduje surowy wyrok za wpisy w social media oraz debaty w portalach informacyjnych.

Tak wygląda prawdziwa cenzura i tłumienie wolności słowa

Przykład zza naszej wschodniej granicy, monitoring social media, śledzenie aktywności ludzi w Internecie oraz jednoznaczne obostrzenia względem wolności słowa to dowód na to, że egzekwowanie „prawidłowego” zachowania obywateli jest głównie spowodowane chęcią utrzymania integralności ustroju, a nie ochroną osób, które z powodu np. nienawistnych komentarzy względem innych ludzi. O ile hejterów wypadałoby karać, tak trzeba już wiedzieć, że krytyka ustroju – w rozsądnych granicach nie powinna być zakazana. Wypada tylko zastanowić się, jakie są intencje osób, które zamierzają wprowadzić obostrzenia – czy chodzi rzeczywiście o ochronę pewnych zagrożonych grup, czy jednak o utrzymanie prawomocności obowiązującego systemu. W Rosji już dochodzi pod tym względem do patologii, pytanie czy jest to możliwe w innych krajach Europy i… w Polsce?

Grafika: 1, 2