52

Rok ze sprzątającym Januszem, czyli iRobot 7+

Mój sprzątający “Janusz”, czyli iRobot Roomba i7+ jest w moim domu już ponad rok, czas więc na krótkie podsumowanie tego, co przez te 14 miesięcy się wydarzyło i czy były jakieś miłe i niemiłe niespodzianki.

iRobot Roomba i7+ to już trzeci robot sprzątający, jaki pojawił się w moim mieszkaniu. Poprzednika, czyli model 880 używałem blisko 5 lat, a teraz służy dzielnie u moich rodziców. Przejście z modelu 880 na i7+ było dla mnie olbrzymim przeskokiem, możliwość korzystania z aplikacji mobilnych, jakość sprzątania (która i tak była bardzo wysoka) czy wreszcie genialne rozwiązanie z czyszczeniem brudu w stacji dokującej – to cechy, które zmieniły całe moje podejście do pracy z robotem.

Mapowanie

Na początku słowo o mapach. Warto puścić urządzenie, aby dokładnie zmapowało nam całe mieszkanie. Mając już mapę podzieloną na poszczególne pomieszczenia możemy precyzyjnie wskazywać obszary do sprzątania. W moim przypadku, nigdy nie puszczam robota na całe mieszkanie, wolę wybierać pokoje czy korytarze, kuchnie itp. Robię to głównie ze względu na zwierzaka i czas potrzebny do odkurzenia większej powierzchni. Będąc na przykład w kuchni puszczam robota tylko na przedpokój, bo nie chcę aby mi jeździł pod nogami. Oczywiście to tylko moje widzimisię i każdy może sobie planować sprzątanie inaczej, włącznie z uruchomieniem robota zdalnie będąc w pracy (tak, kiedyś były takie czasy, że nie musieliśmy siedzieć w domu).
Krótkie, konkretne cele powodują też, że mamy lepszą kontrolę nad czasem sprzątania oraz baterią. Ta wprawdzie jest bardzo wytrzymała, ale w moim przypadku sprzątnięcie całego mieszkania wiązałoby się z doładowywaniem baterii, co wydłużałoby cały proces.

Jakość sprzątania

Jeśli chodzi o efektywność sprzątania, to Roomba i7+ spisuje się bardzo dobrze. Zeskanowane pomieszczenia i mapy pozwalają robotowi dość efektywnie pracować. Widać, że podczas odkurzania trasa robota jest dość logiczna. Robot z każdym sprzątaniem uczy się przestrzeni i optymalizuje czas pracy, dzięki czemu w perspektywie użytkowania możemy zaobserwować skracający się czas sprzątania.
Czy zdarza się, że robot przegapi jakiś pyłek na podłodze? Oczywiście, to tylko robot i zdarzają mu się drobne błędy. Natomiast w większości przypadków jestem bardzo zadowolony z jakości odkurzania. Najlepszym dowodem na to jest fakt, że od lutego 2019 roku nie odkurzałem samodzielnie mieszkania. Robocik jeździ sobie praktycznie każdego dnia i sumiennie robi swoje.
Ktoś może powiedzieć, że ręczne odkurzanie jest dużo szybsze. To też prawda, pytanie tylko czy naprawdę chcemy porównywać nasz czas i wysiłek związany z odkurzaniem całego mieszkania do puszczenia robota podczas gdy jesteśmy w pracy?

Trochę ciekawych danych

Aplikacja mobilna do obsługi i zarządzania urządzeniem pokazuje nam też ciekawe statystyki związane z pracą iRobota.
W przypadku Janusza (tak nazwałem robota) dane po 14 miesiącach wyglądają następująco:
Całkowita posprzątana powierzchnia to 2550 metrów kwadratowych

Liczba cykli (sprzątań): 300
Całkowity czas cykli: 85 godzin
Liczba wykrytych miejsc szczególnie brudnych: 43
Liczba opróżnień zbiornika na brud: 247

Jak więc widać, średnio mój robot sprząta ok 9-10 metrów na cykl, który trwa ok. 28 minut. Oczywiście wszyscy wiemy jak to jest z wynikami średnimi. Pokazują one pewne dane, ale są mocno zaburzone przez sytuacje skrajne. Jedna informacja jest na pewno ciekawa. Uruchamiałem urządzenie 300 razy w ciągu 14 miesięcy.

Awaryjność i czyszczenie

Czy po tych 300 cyklach coś w urządzeniu trzeba było wymienić czy też naprawić? Nie. W tym czasie nie było żadnych awarii, nie miałem problemów z aplikacją mobilną ani z zawieszającym się robotem. Roomba i7+ działa po tych 14 miesiącach dokładnie tak samo jak pierwszego dnia po wyjęciu z pudełka. Nie zauważyłem również utraty pojemności baterii, wystarczyło tu, że przestrzegałem wytycznych producenta.

Ktoś może powiedzieć, że przy koszcie tego urządzenia oczekuje się wysokiej jakości i to nie powinna być niespodzianka. Mimo wszystko mając doświadczenie z różnymi naprawdę zaawansowanymi urządzeniami elektronicznymi mogę powiedzieć, że iRobot jakością wykonania i bezawaryjnością naprawdę miło zaskakuje. W mojej poprzedniej Roombie w czasie 5 lat użytkowania wymieniłem jedynie baterię. I jak wspomniałem na początku, urządzenie nadal pracuje odkurzając mieszkanie moich rodziców. Zakładam więc, że z i7+ będzie podobnie i posłuży mi jeszcze długie lata.
Aby nasz robot pracował bezawaryjnie przez lata trzeba go jednak czyścić. I tutaj też można jedynie chwalić projekt konstrukcyjny urządzenia. Zarówno szczotki jak i rolki można wyczyścić bez wiedzy technicznej czy podręcznika. A czyścić trzeba, bo brud i włosy potrafią mocno wkręcić się w szczotki. Nie ma jednak obawy, że spowoduje to jakieś spalenie silniczka czy coś podobnego. Robot stanie i przez powiadomienie w aplikacji mobilnej da nam znać, że ma zablokowany dany element i wymaga czyszczenia.

Wracając jednak do samej konserwacji. Jak wspomniałem, czyszczenie urządzenia jest szybkie i bezbolesne. Każdy domownik poradzi sobie z tym zadaniem. Jest to ważna cecha urządzenia szczególnie dla ludzi starszych czy mało technicznych, którzy obawiają się takich rzeczy.

Bardzo dobrze zaplanowano też wymianę podzespołów urządzenia w przypadku wymiany czy awarii. Praktycznie każdy waży element jesteśmy w stanie sami wymontować i zamontować nowy. Na Youtube są oficjalne filmy pokazujące jak radzić sobie w takich przypadkach. Nawet wymiana całej głowicy czyszczącej to kwestia kilku śrubek i wyjęcia całego modułu. W ten sposób nie stracimy czasu na oddanie urządzenia do serwisu, bo praktycznie wszystko jesteśmy w stanie sami wymienić. Chciałbym kiedyś zobaczyć taką konstrukcję w komputerach Apple. Na większość pytań znajdziesz też odpowiedź na stronie marki: https://irobot.pl/pl/faq

Bez Janusza nie ma sprzątania, ale co z myciem podłogi?

Mój Janusz przez dłuższy czas był singlem, ciężko pracował, ale było jedno małe ale… co z myciem podłogi? Do tego nie starczało mu jednak kompetencji, dlatego postanowiliśmy sprowadzić do domu Grażynę, czyli iRobot Braava jet m6. Janusz i Grażyna są teraz nieodłączną parą, on sprząta, ona mopuje (myje mokrym mopem podłogę). Wprawdzie Grażyna ma dopiero 43 cykle, ale już teraz widzę, że to jest miłość od pierwszego wejrzenia. Nie będę na razie w pełni recenzował tego urządzenia, bo potrzebuję jeszcze trochę czasu, ale powiem jedno – od kiedy w domu jest Grażyna nie myliśmy ani razu sami podłogi. iRobot Braava jet m6 nie jest jeszcze tak perfekcyjna jak i7+, ale to co robi i jak robi, pozwala naprawdę zapomnieć o mopie w domu.

Podsumowanie

Jestem fanem marki iRobot, jestem fanem jakości ich urządzeń i bezawaryjności. Kolejne urządzenia, które mam w domu od iRobot utwierdzają mnie w przekonaniu, że to nie jest fanbojstwo, ale racjonalne wybory. W przypadku iRobot Roomba i7+ przez 14 miesięcy urządzenie to nie zawiodło mnie ani razu. Biorąc pod uwagę doświadczenia z poprzednim robotem, mogę liczyć na praktycznie bezawaryjną pracę przez następne lata. Do tego Roomba i7+ dobrze sprząta i sama opróżnia swój pojemnik na brud, świetnie współpracuje z aplikacją mobilną, która powoduje, że praktycznie nie dotykam urządzenia. Warto też wspomnieć o bezpieczeństwie urządzenia i całego systemu, które oceniane jest dobrze. Nie wszyscy producenci podobnych urządzeń budzą u mnie zaufanie, szczególnie po ostatnich dość głośnych doniesieniach w mediach na temat producenta z chin.

Nie wyobrażam sobie teraz powrotu do tradycyjnego odkurzacza, a to chyba najlepsze podsumowanie 14 miesięcy z moim Januszem.