Nauka

Moje pismo wygląda tak. A tego robota? Dużo piękniej

JS
Jakub Szczęsny
10

Pismo odręczne to zmora mojego dzieciństwa. Nawet nie wiecie, jak bardzo żałuję, że nie wolno było mi przeklinać w trakcie rysowania szlaczków, czy też nauki łączenia poszczególnych liter. Niesamowicie mnie to irytowało, paskudnie męczyło, a i zwyczajnie nudziło. Dziś po latach wiem, że to prawdopodobnie efekt "zaburzeń integracji sensorycznej".

W moich czasach jednak nikt tego tak nie tłumaczył (ejże, do I klasy szkoły podstawowej poszedłem... prawie 20 lat temu?!). Pisałem niechlujnie i tyle. Na trop moich problemów z integracją sensoryczną wpadła siostra, która po latach nauki jest specjalistką w zakresie "dzieci trudnych" lub dzieci z przeróżnymi dysfunkcjami. Zaobserwowała u mnie zbyt wysokie napięcie mięśniowe w trakcie wykonywania różnych czynności (łapię się na tym, że skupiając się na jeździe samochodem zaciskam zęby, w trakcie biegu zaciskam pięści, zasysam wargi). Możliwe, że tego typu objawy bardzo przeszkadzały mi w trakcie nauki pisma. Dzisiaj odręcznie piszę paskudnie i powoli. Dlatego wolę pisać... drukowanymi literami. Co ciekawe, postąpiłem podobnie jak i mój ojciec - ten też bazgrał jak kura pazurem.

Tak, to moje pismo

Nie dziwi mnie więc robot, który potrafi pisać piękniej ode mnie. Co ciekawe, robi to w wielu językach i nawet wtedy, gdy nigdy nie miał z nimi zbyt wiele do czynienia. Naukowcy próbowali nauczyć pisać maszynę po japońsku (tak, jakby robot pisał odręcznie) i udało im się. Dostarczyli robotowi informacje na temat tego, jak powinien łączyć poszczególne elementy liter. Następnie, maszyna już sama przewidywała miejsca, w których warto umieścić łączenia tak, aby powstało coś rzeczywiście logicznego.

Ale to naukowcom nie wystarczyło. Co by było gdyby... pokazać maszynie "hello" napisane w różnych językach, również w języku angielskim? Tutaj stała się rzecz bardzo ciekawa: maszyna była w stanie pisać jedynie po japońsku. Tymczasem - świetnie skopiowała to, co zostało jej przedstawione. Badacze z Brown University postanowili pokazać jej również zapiski kilkulatków, którzy dopiero uczyli się pisać. I co? Również wszystko poszło ok. Maszyna jest w stanie pisać w wielu językach - nawet jeśli ich nigdy na oczy nie widziała, tylko za pomocą niewielkich próbek wejściowych.

Maszyna ma jednak swoje wady

Niewielkie, ale jednak. Maszyna nie radzi sobie w językach, które są zapisane od prawej do lewej, a zatem m. in. w arabskim. Zwyczajnie, nie otrzymała ona wystarczających danych wejściowych do zapisywania tego typu języków, cały czas uczyła się na zupełnie innym wzorcu. Zakładam jednak, że gdyby odpowiednio "potrenowała", to w końcu nauczyłaby się również składać litery w zupełnie innym systemie.

Co to może dla nas oznaczać? Może zupełnie nowego nauczyciela pisania w szkołach? A może maszyny, które wejdą na nowy poziom komunikacji z nami i będą w stanie nam również coś... zapisać. Trudno mi o tym mówić głównie dlatego, że z tradycyjnym pisaniem dzieli mnie wręcz... przepaść. I w sumie sam zastanawiam się, czy ta umiejętność rozwinięta na wysokim poziomie jest nam jeszcze jakoś potrzebna. Mnie już nie bardzo.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: