5

Recykling smartfonów. Czy nowości to rzeczywiście często stare modele w nowej obudowie?

Przyjęło się, że nowa generacja danego modelu telefonu powinna być prezentowana raz na rok. Jednocześnie firmy muszą dbać również o to, aby przez wszystkie dwanaście miesięcy mieć co pokazać – trudno utrzymać na sobie uwagę bez żadnych premier. Wymusza to wprowadzanie stosunkowo niewielkich zmian w nowościach względem już dostępnych produktów. Jak bardzo producenci recyklingują starsze smartfony?

Nowy przykład

Ostatnio szerszej publiczności został zaprezentowany HTC U11 EYEs. Na pierwszy rzut oka może wydawać się niezwykle ciekawą propozycją, ponieważ zapowiada się na nowoczesny model z najwyższej półki. Tymczasem stanowi on połączenie części z różnych modeli marki. Owszem, wyróżnia się porządną specyfikacją, jednak cena za tego odgrzewanego kotleta będzie wynosiła ok. 1700 złotych na rynkach azjatyckich. W Europie nigdy się nie pojawi.

Znajdziemy w nim elementy z flagowca U11, m.in. aparat główny czy Edge Sense, z U11+, np. ekran czy baterię, a napędzać go będzie Snapdragon 652 z zeszłorocznego 10 Lifestyle. Jedynie podwójna przednia kamerka 5 Mpix stanowi tu powiew świeżości. Trochę mało, jak na sprzęt z początku 2018, szczególnie że HTC zapowiadało ograniczenie liczby oferowanych modeli…

Plus, Minus, Value Edition

Jednak nie jest to nic nowego w świecie mobilnym. Królem w tworzeniu niezliczonej liczby wariacji na temat jednego modelu był Samsung, jednak na szczęście odszedł od tego niechlubnego zajęcia i teraz większość firm stara się w tym ograniczać. Ostatnio z większych producentów Huawei chciał poczuć się jak koreański gigant. Efektem tego było prezentowanie minimalnie ulepszonych wersji budżetowców i średniaków w rodzinach Huawei P, Nova czy pod submarką Honor.

Dlaczego firmom nie przeszkadza taka zabawa? Przede wszystkim dlatego, że po odświeżeniu wyglądu zewnętrznego czy oprogramowania, nabywca poczuje, że obcuje z nowszym urządzeniem, mimo że pod względem czysto technicznym będzie to stary, znajomy model. Często można natknąć się na „nowości” z po prostu wgraną nowszą wersją Androida. Myślę, że to też skuteczna, niecodzienna forma zapewniania aktualizacji użytkownikom…

Walka o dolary

Wszystko to pozwala w taki sposób zwiększyć rentowność całego przedsięwzięcia bez większych nakładów, modernizacji czy zamawiania nowych części bez marnowania starych. Szczególnie taka praktyka sprawdza się w przypadku urządzeń dostępnych u operatorów. Osobiście mam negatywny stosunek do niczym nie różniących się od siebie modeli, jednak mniej zorientowani klienci z chęcią wezmą coś takiego, jeżeli tylko zostaną odpowiednio przekonani do tego przez konsultanta. Niejednokrotnie wystarczy samo wspomnienie marki. Samsung, Huawei czy inne nazwy wzbudzające pozytywne wspomnienia – poważniejsze argumenty nie są potrzebne.

Sukces telefonu wynika albo z połączenia renomowanego producenta, niskiej ceny i ładnego wyglądu, albo też rozsądnego stosunku możliwości do kwoty, jaką musimy wydać na dany model. W tym wszystkim rzadko kiedy zwraca się uwagę na szczegółowe dane techniczne. Obiektywnie muszę jednak dodać również, że wielu osobom nie będzie przeszkadzać szczególnie procesor sprzed dwóch lat czy podzespoły z innych modeli. Ważne, że działa. Inna sprawa jak – dobrze, że obecnie odchodzi się od trendu odświeżania urządzeń mobilnych. Szkoda jedynie, że HTC nie zamierza z tego zrezygnować i choć trochę zrealizować wcześniejsze zapowiedzi.

źródło: HTC