8

Gdyby wszystkie rewizje retro-sprzętów były tak udane. Recenzja TheC64

Pamiętacie TheC64 Mini? Całkiem udana mini wersja kultowego komputera była fajnym gadżetem, który zabierał w przeszłość do tych lepszych, młodzieńczych czasów. TheC64 to finalna, najlepsza odsłona tego urządzenia. Z pełnowymiarową klawiaturą i obsługą dodatkowych gier pobranych z sieci.

Pierwsze, co rzuca się w oczy po zakupie sprzętu to ogromne pudło – nie ma więc wątpliwości, że to jakaś śmieszna wersja mini (które przecież są teraz bardzo popularne), ale pełnowymiarowy komputer. Klimat buduje również przezroczysta osłona przeciwkurzowa, którą przykryto zapakowany w pudle komputer.

Zestaw jest dość standardowy i w zupełności wystarczający żeby cieszyć się produktem od razu po wyciągnięciu go z pudełka. Oprócz komputera dostajemy dżojstik z dość długim przewodem, kabel HDMI do podłączenia sprzętu do ekranu oraz przewód zasilający USB z zasilaczem – duży plus, choć oczywiście możecie skorzystać również z własnej ładowarki. Dodatkowo w pudełku znajduje się instrukcja obsługi – tak klasyczna, że w oku aż kręci się łza wspomnień.

Nie mam niestety w domu oryginalnego komputera (#teamatari), ale urządzenie do złudzenia przypomina sprzęt, który kilkadziesiąt lat temu stawialiśmy w pokojach. Świetna jakość wykonania, ogromna dbałość o detale. Na dobrą sprawę bycie repliką zdradza trochę inna kolorystyka oraz brak oryginalnych logotypów, do których firma nie ma praw. Myślę jednak, że jeśli będziecie chcieli zrobić żart komuś, kto ma słabszą pamięć – bez problemu wmówicie mu, że to świetnie zachowana oryginalna wersja komputera. Tylko nie pokazujcie boku i tyłu, tam bowiem znalazły się rozwiązania „z przyszłości” – port HDMI i cztery złącza USB dla kontrolerów.

Przeczytaj też: Commodore – wszystko, co musisz wiedzieć o tej kultowej firmie

Największą różnicą względem zmniejszonego C64 Mini (oprócz rozmiaru oczywiście) jest pełnowymiarowa, w pełni funkcjonalna klawiatura. Dodatkowo udało się stworzyć bardzo podobny skok klawiszy z tym samym, specyficznym kliknięciem. Jako Atarowca, zawsze bawiły mnie u znajomych z drugiego obozu te wielkie, zwaliste, wysokie klawisze. Dostajecie je również tu, więc jestem więcej niż pewien, że popchnięci nostalgią, będziecie siedzieć i stukać w nie przez pierwszy wieczór po zakupie.

Intuicyjny interfejs, sporo klasyki

TheC64 oferuje aż 64 wbudowane w pamięć komputera gry. Znajdziecie tu sporo klasyki, przy której lata temu zarywaliście nocki, choć oczywiście przynajmniej kilku kultowych tytułów brakuje. Lista prezentuje się następująco:

Alleykat, Anarchy, Attack of the Mutant Camels, Avenger, Battle Valley, Bear Bovver, Boulder Dash, Bounder, California Games, Chips Challenge, Confuzion, Cosmic Causeway, Cyberdyne Warrior, Cybernoid II, Deflektor, Destroyer, Everyone’s a Wally, Firelord, Galencia, Gateway to Apshai, Gribbly’s Day Out, Gridrunner (VIC 20), Heartland, Herobotix, Highway Encounter, Hover Bovver, Impossible Mission, Impossible Mission II, IO, Iridis Alpha, Jumpman, Mega Apocalypse, Mission AD, Monty Mole, Monty on the Run, Nebulus, Netherworld, Nodes of Yesod, Paradroid, Pitstop II, Planet of Death, Psychedelia (VIC 20), Ranarama, Robin of the Wood, Silicon Warrior, Skate Crazy, Speedball 2, Spindizzy, Steel, Street Sports Baseball, Street Sports Basketball, Summer Games II (zawiera eventy Summer Games), Super Cycle, Sword of Fargoal, Temple of Apshai Trilogy, The Arc of Yesod, Thing Bounces Back, Thing on a Spring, Trailblazer, Uridium, Who Dares Wins II, Winter Games, World Games, Zynaps.

Interfejs jest czytelny i intuicyjny w obsłudze. Gry wybieramy z poziomej listy, przesuwając kontrolerem w lewo lub w prawo. Każda z produkcja dostała zarówno screena, jak i krótki opis – wraz z informacją o roku produkcji.

Przeczytaj też: Recenzja SNES Mini Classic

Jak się gra? Wszystko oczywiście zależy od produkcji, jednak różnica w odczuciach względem klasycznych emulatorów jest ogromna. Duża w tym zasługa dobrze zaprojektowanego, responsywnego i dość klasycznego w tak zwanym „feelingu” kontrolera z zestawu. Fajnie, że plastik z którego został wykonany sprawia wrażenie solidnego – dżojstik dobrze reaguje na komendy, posiada również dodatkowe przyciski. Szkoda tylko, że nie ma przyssawek, ten brak w zasadzie eliminuje możliwość postawienia go na stole – będzie się wtedy ślizgał, więc trzeba trzymać go w rękach.

Zadbano o animację podczas wczytywania, więc mimo wpięcia urządzenia do nieco nowocześniejszych ekranów, udaje się zbudować odpowiedni klimat. Gry działają bez zarzutu, więc nic nie powinno popsuć przyjemności z przypominania sobie kultowych tytułów.

Bardzo ważną funkcją jest możliwość uruchamiania zewnętrznych gier i programów, które wrzucamy na pendrive podłączany następnie do komputera. Oczywiście nie wszystko co znajdziecie w sieci da się włączyć (na przykład scenowe intra), ale generalnie możliwość rozbudowania sprzętu o gry pobrane z internetu w zasadzie deklasuje rewizje innych sprzętów z przeszłości.

Dodatkowo komputer obsługuje język programowania BASIC, więc jeśli chcecie sobie przypomnieć jak lata temu wpisywaliście kod mając nadzieję, że na ekranie pojawi się coś ciekawego – będziecie zachwyceni.

TheC64 może działać zarówno w trybie PAL, jak i NTSC. Dodatkowo oferuje kilka ustawień ekranu, w tym również emulujący niegdysiejsze telewizory CRT, tryb z przeplotem. Pewnie nie będziecie z niego korzystać, ale to bardzo miły drobiazg.




Czy warto kupić TheC64 (C64 Maxi)?

W odróżnieniu od innych rewizji starych komputerów czy konsol, TheC64 wydaje się być urządzeniem kompletnym. Pełnowymiarowa obudowa, w pełni funkcjonalna klawiatura, bardzo dobrze działający kontroler. Do tego fajny zestaw gier, bezproblemowa obsługa i możliwość uruchomienia gier oraz programów pobranych z internetu. Czego chcieć więcej od retro komputera? Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony i gdybym lata temu nie należał do użytkowników Atari, z chęcią kupiłbym ten TheC64 A tak będę sobie siedział cicho i marzył o tym, że kiedyś pojawi się na rynku tak samo udana rewizja mojego ukochanego Atari 65 XE.

TheC64 dostępne jest w polskiej dystrybucji i kosztuje około 450-460 złotych (w zależności od sklepu – choć możecie znaleźć również oferty z dopiskiem Maxi. Spokojnie, to ten sam sprzęt).